Rozczarowanie. ,,Między miłością a codziennością”.

wschodni24.pl 51 minut temu

Są takie momenty w związku, kiedy patrzysz na człowieka obok i myślisz:

„To nie tak miało wyglądać.”

Miał bardziej rozumieć.
Miał wiedzieć bez pytania.
Miał zauważyć.
Miał przytulić właśnie wtedy, kiedy tego potrzebowałeś.
Miał pamiętać.
Miał się domyślić.

Miał być trochę bardziej taki, jakiego sobie wyobraziłaś.

I wtedy pojawia się rozczarowanie.

Bert Hellinger zwrócił uwagę na bardzo ciekawą rzecz: czasami jesteśmy rozczarowani drugim człowiekiem nie dlatego, iż daje nam zbyt mało, ale dlatego, iż oczekujemy od niego czegoś, czego on zwyczajnie nie jest w stanie nam dać.

To zdanie jest niewygodne.

Bo łatwiej powiedzieć:

„Zawiodłeś mnie”.

Znacznie trudniej zapytać:

„A czego adekwatnie od ciebie oczekiwałem?”

Jeszcze trudniej:

„Czy miałeś obowiązek mi to dać?”

Bo może czasem prosimy partnera nie tylko o miłość.

Prosimy go, żeby naprawił nasze dawne braki.
Żeby uleczył samotność, którą nosimy od dzieciństwa.
Żeby dał nam poczucie bezpieczeństwa, którego kiedyś zabrakło.
Żeby bezwarunkowo akceptował.
Żeby nigdy nie odchodził emocjonalnie.
Żeby zawsze był dostępny.

Krótko mówiąc, żeby był kimś więcej niż partnerem.

I żaden człowiek tego ciężaru długo nie udźwignie.

Bo człowiek obok też jest tylko człowiekiem

Ma swoje lęki.
Zmęczenie.
Historię.
Słabości.
Dni, kiedy potrafi dać z siebie sto procent, i takie, kiedy ledwo wystarcza mu sił dla samego siebie.

To nie znaczy, iż mamy zgadzać się na brak szacunku, obojętność czy krzywdzenie.

Nie.

Ale istnieje ogromna różnica między wymaganiem szacunku a wymaganiem, by drugi człowiek wypełnił wszystkie nasze emocjonalne braki.

Może właśnie dlatego po latach w wielu związkach zaczyna się swoista księgowość.

Ja zrobiłem tyle.
Ty tylko tyle.

Ja pamiętałam.
Ty zapomniałeś.

Ja się starałem.
Ty mogłaś bardziej.

I tak powstaje bilans strat.

A może czasami warto zrobić bilans zupełnie inny?

Pięć stron

Hellinger proponował bardzo proste ćwiczenie.

Usiąść wieczorem.
Wziąć kartki papieru.

I zacząć zapisywać wszystko, co dostaliśmy od człowieka, z którym jesteśmy.

Nie to, czego nie zrobił.

To, co zrobił.

Nie to, czego zabrakło.

To, co było.

Pierwsza kawa przyniesiona do łóżka.
Telefon: „Dojechałaś?”.
Herbata, kiedy byliśmy chorzy.
Milczenie w chwili, gdy nie potrzeba było żadnych słów.
Podwiezienie gdzieś w deszczu.
Zakupy.
Obiad.
Trzymanie za rękę.
Śmieszna wiadomość wysłana w środku dnia.

Setki drobiazgów, których po kilku latach już choćby nie zauważamy.

Podobno należy zapisać przynajmniej pięć stron.

Myślę, iż najciekawsze zaczyna się dopiero wtedy, gdy po pierwszej stronie wydaje nam się, iż już nie mamy czego pisać.

A potem nagle przypominamy sobie następne rzeczy.

I jeszcze następne.

Bo ludzki umysł ma dziwną przypadłość.

Do dobra bardzo gwałtownie się przyzwyczajamy.

To, co kiedyś było prezentem, po jakimś czasie zaczynamy traktować jak standard.

To, co kiedyś nas wzruszało, staje się oczywiste.

A oczekiwania rosną.

Może problemem nie zawsze jest brak miłości

Może czasami problemem jest to, iż przestaliśmy ją zauważać.

Nie przychodzi już w wielkich deklaracjach.

Przychodzi w zdaniu:

„Kupiłem ci to, co lubisz”.

W zatankowanym samochodzie.

W przykryciu kocem.

W wiadomości:

„Daj znać, jak będziesz na miejscu”.

Miłość po latach bardzo często przestaje wyglądać jak scena z filmu.

Zaczyna wyglądać jak codzienność.

I może właśnie dlatego tak łatwo ją przeoczyć.

Rozczarowanie nie zawsze mówi prawdę o drugim człowieku

Czasem mówi prawdę o naszych oczekiwaniach.

O tym, jak wielką historię napisaliśmy w swojej głowie na temat tego, jaki ktoś powinien być.

A przecież człowiek obok nas nie dostał scenariusza.

Może więc zanim kolejny raz pomyślimy:

„Nie dajesz mi tego, czego potrzebuję”,

warto przez chwilę zapytać:

„A co adekwatnie już mi dałeś?”

Możliwe, iż odpowiedź zajmie znacznie więcej niż pięć stron.

A potem może przyjść jeszcze jedno pytanie.

Najtrudniejsze.

Czy ja również jestem dla kogoś takim człowiekiem, od którego oczekuje się więcej, niż naprawdę potrafię dać?

Bo przecież każdy z nas jest czasem tym rozczarowanym.

I każdy z nas jest czasem tym, który rozczarowuje.

Taki już jest człowiek.

Nieidealny.

Ale może właśnie dlatego warto nauczyć się dostrzegać nie tylko to, czego zabrakło.

Także to, co było.

I przez cały czas jest.

Marcus

Idź do oryginalnego materiału