Infrastruktura rowerowa w Polsce z roku na rok jest coraz lepsza. Mamy coraz więcej gładkich, asfaltowych tras z oznakowaniem poziomym i pionowym, dedykowanymi mostkami i punktami obsługi rowerzystów, jak np. trasy Velo Małopolska. Wciąż jednak miło jest wsiąść na rower i ruszyć w mało popularne tereny, gdzie szlaki wytycza się samemu, a po drodze czekają mniejsze lub większe wyzwania. Brzmi jak definicja przygody!
Chwila relaksu w uplany dzieńTym razem proponujemy Wam udać się na rowery w Beskid Niski. A czemu akurat tam? Góry te zauroczyły nas przy okazji naszej pieszej wędrówki przez Beskid Niski i już wtedy doszliśmy do wniosku, iż to również idealne tereny na wyprawę rowerową. Przepiękne plenery w zupełności wynagradzają nie tak znowu strome podjazdy, a w miarę dobre drogi i totalne pustkowia pozwalają czerpać garściami z przyjemności, jaką daje jazda.
Nie brakuje tu długich szutrowych dróg.
Spokojnych asfaltowych dróg.Beskid Niski – stworzony do turystyki rowerowej
Beskid Niski, mimo braku dedykowanych dróg rowerowych, nie tylko wydaje się stworzony dla rowerzystów, ale zaintrygował nas także piękną drewnianą architekturą – głównie cerkwiami, choć nie brakuje tu również kościołów, cmentarzy z I wojny światowej i skansenów. Co ważniejsze, aż cztery tamtejsze świątynie zostały wpisane jako polskie obiekty na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO!
Cerkiew w Hańczowej.Ciekawe jest również to, kto adekwatnie wzniósł te cerkwie. Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zanurzyć się w historię tego regionu i jego dawnych mieszkańców – Łemków. Nie uczą tego w szkole, prawda? Zresztą choćby gdyby uczyli, my wolimy chłonąć tę wiedzę „w terenie”. A iż historia to arcyciekawa i mocno pogmatwana, tym lepiej poznawać ją in situ, na obszarze dawnej Łemkowszczyzny.
W nielicznych chwilach rowerowej słabości stawała nam przed oczami sylwetka profesora Romana Reinfussa – niestrudzonego badacza Łemkowszczyzny, który przed II wojną światową właśnie na rowerze pokonywał te tereny, zbierając materiały do swoich studiów etnograficznych.
Wyobraźcie sobie taki obrazek: ciężki rower bez przerzutek, sakw czy jakiejkolwiek amortyzacji, nieutwardzone drogi i pasjonat dzielnie pedałujący od wsi do wsi z tą niecodzienną misją…
Cerkiew w Boguszy.Z tego połączenia wyszła nam bardzo interesująca trasa – Szlak Architektury Drewnianej, ale również inne atrakcje Beskidu Niskiego posłużyły nam jako oś rowerowej wycieczki po tym niezwykle ciekawym i malowniczym regionie Polski.
Jak tam dojechać?
Nam najłatwiej było wybrać się z rowerami pociągiem z Krakowa i zacząć wycieczkę na stacji kolejowej w północno-zachodniej części Beskidu Niskiego (np. w Mszalnicy), ale równie dobrze można wystartować w Nowym Sączu.
W drodze do Nieznajowej.
Wijącą się rzeczkę Zawoja trzeba przekroczyć parę razy.
Kierunek Krynica-Zdrój. Ostatni dzień przygody.Dla osób spragnionych wolności i chcących podążać trasą podobną do naszej może to być bardzo dobre rozwiązanie – tym bardziej iż wycieczkę można zakończyć w Krynicy-Zdroju i tam wsiąść do pociągu powrotnego lub kontynuować podróż szlakiem Velo Poprad, przez Muszynę aż do Nowego Sącza. Opcji jest wiele!
Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by zabrać rowery samochodem, wyznaczyć sobie jedną lub dwie bazy wypadowe (np. w Wysowej-Zdroju) i podążać naszym śladem „na lekko”, bez ciężkich sakw.

Mapa naszych tras rowerowych przez Beskid Niski
Osią naszej wycieczki była trasa oznaczona na niebiesko. Z kolei w Wysowej-Zdroju zrobiliśmy sobie krótki postój, by dokładniej objechać okolicę – to trasa fioletowa i pomarańczowa.
Zwróćcie uwagę na oznaczenia przy niektórych odcinkach. Droga przez Nieznajową (nieistniejąca wieś) wymaga pokonania kilku brodów rzecznych, które przy większych opadach mogą być znacznie bardziej wymagające niż podczas naszej letniej wyprawy. Pokonanie paru miejsc z wysokimi skarpami rzecznymi też nie należało do łatwych, zwłaszcza z sakwami, ale na pewno było przygodowo!
Cerkiew w Brunarach Wyżnych – jeden z czterech obiektów w Beskidzie Niskim na UNESCO.Poza tym przy pokonywaniu pasm górskich trzeba liczyć się z podjazdami, które dla niektórych mogą okazać się sporym wyzwaniem, ale zawsze można zmienić trasę i pojechać doliną.



