"Syn ma sześć lat i mówi świetnie w języku angielskim. W tym roku planujemy rozpoczęcie nauki francuskiego. A później jeszcze hiszpańskiego. Ma głowę do nauki języków, więc nie chcemy tego zaprzepaścić" - opowiada w liście do naszej redakcji Joanna. "Jednocześnie uważam, iż sama znajomość języków obcych to dziś za mało, by się wyróżniać. Dzieci naszych znajomych chodzą na robotykę, balet, niektóre trenują sztuki walki. Większość już jako niemowlęta uczęszczała na basen. Nie chcemy odstawać, więc przyznam, ze zapisaliśmy dziecko na modne zajęcia robotyki, bo oczekiwali tego inni, nie chcemy odstawać" - dodaje szczerze nasza czytelniczka. Jednocześnie przyznaje, iż wie, iż ta presja może mieć swoje konsekwencje.
REKLAMA
"Wszyscy mają nas za ludzi sukcesu, więc nie chcę, by nasze dziecko czuło się gorsze. Chcę, by syn miał to, co najlepsze, także pod względem rozwoju i możliwości. Wiem jednak, iż może czuć się przytłoczony, dlatego na razie stawiamy na zabawę i reagujemy, gdy dziecko czuje się zmęczone. Mam nadzieję, iż robimy to dobrze"
Zobacz wideo Kiedy dziecko się zakrztusi. Przede wszystkim nie panikować. Działać!
Presja sukcesu już od kołyski? "Projekt dziecko"
Podobne spostrzeżenia ma Hanna, mama dwóch dziewczynek, dzięsięcio- i czterolatki. "Starsza córka potrafi już sama wskazać, na jakie zajęcia dodatkowe chciałaby chodzić, dlatego ograniczamy się do dwóch dziedzin: taniec współczesny oraz hobby horsing. Nie wliczam tutaj oczywiście zajęć językowych, bo te traktuję jako obowiązek, nie pasję. Córka chodzi na angielski, bo ten szkolny nie jest wystarczający, by mówić biegle" - opowiada nasza czytelniczka. "Nieco inaczej jest z młodszą córką. Ona jeszcze nie wie, co ją interesuje. Trochę podpatruje starszą siostrę, ale nie wyraża chęci, by chodzić na zajęcia zorganizowane. Uczęszcza więc póki co tylko na angielski. Myślę, iż później spróbujemy z gimnastyką".
Nieco inne podejście do rozwijania zainteresowań ma Jowita. "Nie nakładam na dzieci presji, nie jestem szoferem, który wozi je z zajęć na zajęcia. Dla mnie takie wychowanie to Projekt Dziecko, nie rodzicielstwo. Wolę zabrać synów na długi spacer, żeby mogli eksplorować, doświadczać i uczyć się z natury" - wyjaśnia. Dodaje jednak, iż spotyka się ze zdziwionymi spojrzeniami innych rodziców. "Są w szoku, iż tak można, niektórzy pewnie uważają, iż zaniedbuję dzieci. Trudno, nie chcę poddawać się tej presji" - uznaje.
Co na to nauka? "Może reproduktować nierówności społeczne"
Okazuje się, iż naukowcy pochylili się nad kwestią zajęć dodatkowych dla uczniów. Publikacja* z 2024 roku pokazuje, iż dodatkowe zajęcia, takie jak treningi sportowe, czy lekcje muzyki rzeczywiście wiążą się z lepszymi umiejętnościami poznawczymi u nastolatków, ale korzyści te zależą od wykształcenia rodziców i statusu społeczno-ekonomicznego. Według naukowców takie zajęcia nie wyrównują, ale mogą wzmacniać społeczno-edukacyjne różnice, ponieważ te aktywności najskuteczniej wspierają dzieci, które już mają przewagę wynikającą z rodzinnego środowiska.
Co sądzisz o zajęciach dodatkowych? Napisz: [email protected].
*Badanie: Can sports and music level the playing field? Adolescents’ extracurricular activities and the reproduction of social inequalities in cognitive skills" opublikowane w "Research in Social Stratification and Mobility".











