"Rano drzwi na strych bywają otwarte, choć nikt ich nie ruszał". Polka zamieszkała w 300-letnim pałacu na Dolnym Śląsku
Zdjęcie: Pałac nad Kanałem w trakcie remontu
Czasem do bramy XVIII-wiecznego pałacu pukają nieznajomi. Nie są turystami. Nie przyjeżdżają zwiedzać. Twierdzą, iż kilkadziesiąt lat temu tutaj mieszkali i chcą sprawdzić, czy zabawka schowana przed laty przez cały czas leży w tym samym miejscu. Mówią też o fortepianie, który po wojnie pocięto na opał. Wystarczył podobno na trzy dni ogrzewania. Takich historii w Pałacu nad Kanałem nie brakuje. Tak jak wyzwań, które cały czas stawia przed swoimi mieszkańcami.


