Radź sobie sama Tomek, samochód padł. Na Marszałkowskiej. Telefon mi się rozładowuje, więc dzwonię z obcego numeru. Trzymała słuchawkę obiema rękami. Palce w cienkich skórzanych rękawiczkach już nie wyginały się sprawnie. Zamieć wpychała śnieg pod chodnik, zatykała witryny sklepowe, oślepiała oczy. Zuzanna stała przy cudzych drzwiach, obok jakiegoś salonu kosmetycznego, z którego wyszła właścicielka na […]