Z dzisiejszego psalmowego newslettera:
Pochwyć tarczę i puklerz i powstań mi na pomoc. (Ps 35,2).
Żyjemy w kulturze, która nieustannie wmawia nam, iż musimy być samowystarczalnymi superbohaterami z tytanu. Kiedy jednak przychodzi kryzys finansowy, choroba dziecka albo nagłe załamanie poczucia sensu, nasza wewnętrzna zbroja pęka jak domek z kart. Psalmista bez żenady obnaża swoją kruchość i wzywa Boga jako potężnego, militarnego Obrońcę, który zasłania go własnym ciałem. To potężne, archetypowe przejście od paraliżującego lęku do poczucia bezpieczeństwa, ugruntowane w głębokim zaufaniu. Chrystus na wzburzonym jeziorze nie ganił uczniów za to, iż się boją, ale uciszył burzę jednym słowem, przypominając, iż On zawsze stoi na straży. Kiedy uznasz swoją bezradność i pozwolisz Bogu być Twoją tarczą, zrzucasz z siebie gigantyczny ciężar udawania, iż wszystko masz pod kontrolą.
Nie musisz być silny, kiedy stoisz za plecami Wszechmocnego











