"Przytulna" mikrokawalerka na wynajem. "Leżysz, oglądasz TV, a stopami myjesz naczynia"

kobieta.gazeta.pl 1 godzina temu
"Przytulna kawalerka w Koszalinie"- tak opisano mieszkanie w ogłoszeniu, które w kilka godzin stało się internetowym hitem. 12 metrów, aneks kuchenny i cena, która wywołała lawinę komentarzy. Internauci nie mieli wątpliwości, iż granica absurdu właśnie została przesunięta. Czy mikrokawalerki są legalne?
Mikrokawalerki od dawna budzą emocje, bo balansują na granicy absurdu. Z jednej strony mają odpowiadać na kryzys mieszkaniowy, z drugiej coraz częściej wyglądają jak przestrzenne łamigłówki. Właściciele i inwestorzy prześcigają się w pomysłach, jak zmieścić życie na kilku metrach. Właśnie taki przykład trafił ostatnio na Instagram. Autor filmu pokazał "mieszkanie" w Koszalinie o powierzchni 12 metrów kwadratowych, za które właściciel oczekiwał 1200 zł miesięcznie.

REKLAMA







Zobacz wideo Student o sytuacji mieszkaniowej w Warszawie. "Ogromne ceny"



Czy warto mieszkać w kawalerce? Właściciele próbują zachęcić do małych metraży
Paweł Paczul, dziennikarz, który od dłuższego czasu pokazuje na swoim profilu, jak daleko potrafią posunąć się deweloperzy i właściciele mieszkań, opublikował na swoim kanale nagranie z kolejną "perełką". Już po kilku sekundach było jasne, iż to jedna z tych ofert na wynajem, które niby bawią, ale zostawiają spory niesmak.
Na filmie nie owijał w bawełnę. - Zobaczycie zaraz takie mieszkanie, iż to aż brakuje słów - powiedział na początku. Następnie zaczął przedstawiać wnętrze. - To jest według opisu pokój z aneksem kuchennym, ale wygląda to tak, jakby małpa po wylewie pierwszy raz grała w Simsy - przyznał z rozbawieniem. A dołączone screeny tylko potwierdziły jego teorię.
Patrząc na zdjęcia, trudno nie odnieść wrażenia, iż każdy centymetr został dociśnięty do granic możliwości. Wąski, rozkładany fotel, który ma służyć jako łóżko, stoi kilka centymetrów od kuchennego blatu. Telewizor zawieszono naprzeciwko, ale tak blisko, iż z "kanapy" można nie dostrzec szczegółów. Aneks kuchenny w praktyce sprowadza się do krótkiego ciągu szafek, zlewu i płyty grzewczej znajdujących się w zasięgu stóp osoby leżącej na fotelu. Okno z cienkimi, zielonkawymi zasłonami wpuszcza światło, ale nie zmienia faktu, iż przestrzeń przypomina bardziej komórkę na rowery, niż kawalerkę. Całość dopełniają mikrołazienka z kabiną prysznicową oraz wąski korytarz.
Najwięcej emocji wzbudził jednak opis oferty. - A wiecie, co oni piszą w ogłoszeniu? - pyta Paczul, po czym sam odpowiada. - Że to jest przytulna kawalerka. Kaktus jest bardziej przytulny. Wolałbym się tulić do kaktusa - słyszymy ironiczny ton. Na koniec pada jeszcze jedna, już mniej żartobliwa uwaga. - W każdym razie kosztuje to 1200 zł plus kaucja 700, w Koszalinie - podsumował.



Pod filmem gwałtownie pojawiły się komentarze internautów, które tylko dolały oliwy do ognia.
W tej przytulnej kawalerce to słowa choćby się nie zmieszczą
- napisał jeden z użytkowników.
choćby w Simsach nie da się tak blisko ustawić mebli
- zauważył inny. Pojawiło się też trafne podsumowanie.
Pokój z aneksem kuchennym? Raczej mikrokuchnia z aneksem kanapowym.
Nie zabrakło porównań do "przerobionej łazienki na pokój" i żartu, iż "leżysz, oglądasz tv, a stopami zmywasz naczynia lub mieszasz w garnku". I choć forma nagrania jest lekka i ironiczna, reakcje jasno pokazały, iż dla wielu odbiorców to nie tylko zabawna ciekawostka. Cena 1200 zł miesięcznie plus 700 zł kaucji sprawiła, iż "przytulna kawalerka" z Koszalina stała się kolejnym symbolem szerszego problemu, który widać w całej Polsce.









Czy mikrokawalerki są legalne? Tak i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić
Wielu z nas zastanawia się nad legalnością mikrokawalerek, zwłaszcza gdy do sieci trafiają ogłoszenia podobne do tego z Koszalina. Choć od 2024 roku obowiązują przepisy, które utrudniają budowę mieszkań mniejszych niż 25 metrów kwadratowych, nie oznacza to, iż takie lokale zniknęły z rynku ani iż nie można ich wynajmować.
Jak tłumaczył w serwisie money.pl dziennikarz ekonomiczny Kamil Fejfer, problemem są luki prawne. Część inwestycji powstaje jako budynki zamieszkania zbiorowego, formalnie przeznaczone na krótkotrwały pobyt, a w praktyce funkcjonujące jak zwykłe mieszkania. Przepisy nie zakazują tego wprost, a kontrole często ograniczają się do dokumentów, nie faktycznego sposobu użytkowania lokalu. Podobnie bywa w dużych, prywatnych mieszkaniach, które dzielone są na bardzo małe przestrzenie, choć na papierze przez cały czas widnieją jako jeden lokal.


Choć mikrolokale nie dominują rynku, są w nim zauważalne. Według analiz przywoływanych przez money.pl mieszkania poniżej 25 metrów kwadratowych stanowią kilka procent ofert najmu w dużych miastach. Co ciekawe, dane GUS nie wskazują na ich gwałtowny przyrost. Wręcz przeciwnie, w dłuższej perspektywie liczba najmniejszych mieszkań raczej maleje.
Planowane i już obowiązujące regulacje mają uporządkować ten segment rynku, ale nie sprawią, iż istniejące mikrokawalerki znikną. Przykład z Koszalina pokazuje jednak coś innego. Coraz częściej to nie prawo, a reakcja internautów działa najszybciej. Jedno nagranie wystarcza, by "legalna" oferta została publicznie wyśmiana i oceniona jako kompletnie oderwana od codziennych realiów. Czy to coś może zmienić? Czas pokaże. Czy zamieszkałabyś/zamieszkałbyś w mikrokawalerce? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału