Kupują za 119 zł, a sprzedają za 300. Wiralowe kubki zalały serwisy aukcyjne. Co na to UOKiK?

kobieta.gazeta.pl 2 godzin temu
Szklany miś ze Starbucksa miał być tylko uroczym gadżetem do zimnych napojów, a stał się prawdziwym hitem sprzedażowym. Wiralowy kubek w kilka dni zniknął z kawiarni i pojawił się na aukcjach, gdzie ceny potrafią być choćby 3 razy wyższe od pierwotnych. Czy kupowanie taniej i sprzedawanie drożej jest legalne?
Za granicą ten gadżet potrafił wywołać sceny jak z zakupowego chaosu w Black Friday. Ludzie ustawiali się w kolejkach jeszcze przed świtem, czatowali pod kawiarniami i co chwilę odświeżali strony z dostępnością. Gdy kubek trafił do Polski, emocje gwałtownie przeniosły się także tutaj. Produkt zniknął z półek niemal od ręki i momentalnie zaczął żyć własnym życiem w internecie. Jedni polowali na niego z autentycznym entuzjazmem, inni zobaczyli w nim okazję do szybkiego zarobku. Skąd w ogóle wziął się fenomen tego niepozornego misia?

REKLAMA







Zobacz wideo Kurdej-Szatan o medycynie estetycznej i kupowaniu w ciucholandzie. Wypada?



Kubek Starbucks w kształcie misia zalewa internet. Wiele osób na niego "choruje"
Szklany kubek w kształcie misia, znany jako Glass Bearista Cold Cup, po raz pierwszy trafił do sprzedaży jesienią 2025 roku na zagranicznych rynkach. Zadebiutował na początku listopada w Stanach Zjednoczonych, a chwilę później w Wielkiej Brytanii, jako element zimowej kolekcji Starbucks. Nie był zapowiadany jako kolekcjonerski rarytas, ale gwałtownie stał się obiektem pożądania. Przezroczyste szkło, urocza, zielona czapeczka z logo sieci i charakterystyczna słomka sprawiły, iż kubek na napoje błyskawicznie znalazł wielu miłośników.


Fenomen narodził się w mediach społecznościowych. Na TikToku i Instagramie zaczęły krążyć nagrania z porannych kolejek, pustych półek i emocjonalnych reakcji klientów, którym udało się zdobyć ostatnie sztuki. Dodatkowo w wielu kawiarniach dostępność była mocno ograniczona. W niektórych miejscach przypadało zaledwie kilka sztuk na lokal. To wystarczyło, by zwykły element sezonowego merchu zamienił się w wiralowy hit, a zainteresowanie nim gwałtownie wymknęło się spod kontroli.
Polska premiera odbyła się 26 stycznia 2026 roku. Starbucks wprowadził limity sprzedaży (maksymalnie dwa kubki na jedną transakcję), a przez pierwsze dni gadżet był dostępny wyłącznie dla uczestników programu lojalnościowego. Cena sklepowa wynosiła 119 zł, co przy obecnych realiach merchowych nie wydawało się kwotą zaporową. Stosunkowo niski koszt sprawił, iż kubek gwałtownie lądował w rękach tych, którzy pragnęli go mieć. Było też sporo rozczarowanych klientów, którzy trafiali do kawiarni zbyt późno. I to właśnie oni stali się potencjalnymi odbiorcami ofert aukcyjnych.






Gdy zapasy w kawiarniach się skończyły, kubek niemal natychmiast przeniósł się do internetu. Na OLX, Allegro i Vinted zaczęły pojawiać się kolejne oferty, a ceny rosły z godziny na godzinę. Kwoty powyżej 200 zł stały się normą, a najdroższe ogłoszenia dochodzą dziś choćby do 340 zł. Dla jednych to zaskoczenie, dla innych zupełnie oczywisty scenariusz. Jedna z moich znajomych bez wahania przyznała, iż kupiła kubek wyłącznie z myślą o odsprzedaży. Uznała, iż to dobra okazja na szybki zarobek i jak się okazało, miała rację. Gadżet sprzedała za ponad dwa razy więcej, niż zapłaciła w kawiarni.



To właśnie ten mechanizm rozpala dyskusję. Z jednej strony mamy limitowany produkt i ogromny popyt. Z drugiej osoby, które w kilka dni podwoiły, a choćby potroiły zainwestowaną kwotę. Ale czy taka odsprzedaż mieści się w granicach prawa? Otóż okazuje się, iż tak.





Oferty kubków Starbucks na OLXFot. Screen z serwisu: www.olx.pl


Czy kupowanie taniej i sprzedawanie drożej jest legalne? UOKiK mówi o tym jasno
Wątpliwości na temat "szybkiego zarobku" narastały, zwłaszcza gdy szklany miś zaczął masowo trafiać na platformy sprzedażowe. Redakcja "Faktu" zwróciła się w tej sprawie do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Co do zasady odsprzedaż legalnie kupionego towaru, np. limitowanego kubka, choćby od razu po zakupie i po cenie wyższej niż sklepowa jest w Polsce dopuszczalna. Prawo nie wprowadza 'minimalnego czasu', który musi upłynąć, aby można było wystawić produkt drożej, o ile sprzedający nie łamie innych przepisów
- czytamy na łamach portalu. Urząd zwrócił jednak uwagę na istotny szczegół. Z punktu widzenia ochrony konsumentów znaczenie ma to, czy osoba wystawiająca ofertę działa jak prywatny sprzedawca, czy prowadzi działalność gospodarczą. W drugim przypadku pojawiają się konkretne obowiązki informacyjne wobec kupujących, a platformy sprzedażowe powinny jasno wskazywać status sprzedającego. Problemem mogą być m.in. niejasne zasady zwrotu, reklamacji lub wprowadzanie w błąd co do charakteru oferty.



UOKiK podkreśla, iż zasada swobodnej odsprzedaży nie dotyczy wszystkich produktów. Wyjątkiem są m.in. bilety na wydarzenia artystyczne, rozrywkowe lub sportowe, których kupowanie z myślą o dalszej odsprzedaży z zyskiem jest traktowane jako wykroczenie. W przypadku limitowanego kubka takie ograniczenia jednak nie mają zastosowania. Wnioski są więc dość jasne. Sama odsprzedaż drożej kupionego gadżetu nie jest nielegalna, o ile nie przybiera formy działalności gospodarczej prowadzonej bez wymaganych obowiązków. A to oznacza, iż szklany miś może jeszcze długo "fruwać" po aukcjach i windować ceny. Czy polujesz na wiralowy kubek ze Starbucksa? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.
Idź do oryginalnego materiału