Kiedy miałam siedemnaście lat, mój ojciec zniknął z naszego życia, niczym kot po burzy tylko bez miauczenia na pożegnanie. Moja mama pani Jadzia, pracowała wtedy jak mrówka na dwóch etatach, ale i tak w portfelu częściej było echo niż złotówki. Oszczędzałyśmy na wszystkim, choćby na herbacie z cytryną. Owoce i czekoladki pojawiały się u nas […]