Pamiętam, jak przed laty babcia przyjechała do Warszawy z małej podlaskiej wsi. Miała wtedy ze sobą dwa wielkie, płócienne tobołki, wypchane upominkami dla rodziny. Choć odwiedzała nas rzadko, zawsze odkładała ostatnie złotówki, by kupić coś, co mogłoby sprawić nam radość. Nigdy nie przyjeżdżała z pustymi rękami, ale tym razem przeszła samą siebie każda torba ważyła […]