Śniło mi się, iż przez dwa miesiące mieszkałam z mężczyzną o imieniu Wojciech w Poznaniu, w blokowisku ze snów klatki schodowe były kręte jak ślimacze labirynty, a okna wychodziły na światełka dryfujące w powietrzu. Wszystko było miarowe i ciche, niepokojąco uporządkowane; Wojciech zajmował się komputerami, nigdy nie pił wódki, wychodził chyba tylko do sklepu po […]