Przeczytałam tutaj historię samotnej matki, która pisała, iż nie wie, co robić i nie widzi wyjścia. Poczułam, iż muszę opowiedzieć także swoją historię. Nie po to, żeby kogokolwiek oceniać – ale dlatego, iż kiedy masz dzieci i ciężko wam, nie możesz siedzieć i czekać, aż pieniądze spadną z nieba. Mnie nikt niczego nie dał. Sama musiałam o wszystko zawalczyć.

newskey24.com 2 godzin temu

Słuchaj, ostatnio przeczytałam historię samotnej matki, która pisała, iż nie wie co dalej i iż nie widzi wyjścia. Strasznie mnie to poruszyło i pomyślałam, iż może opowiem Ci swoją, nie po to żeby oceniać, tylko żeby pokazać, iż kiedy masz dzieci i potrzebujesz pieniędzy, nie możesz siedzieć i czekać aż złoty spadnie z nieba. U mnie nikt mi nic nie dał sama sobie wszystko wywalczyłam.

Wyszłam z domu mając 16 lat. Z czystego uporu, pewnie głupoty, bo wydawało mi się, iż jestem już dorosła i z moim chłopakiem będzie lepiej. Przenieśliśmy się do małej kawalerki w Warszawie kuchnia była zaraz przy salonie, pokoik oddzielony cienką ścianą, łazienka na podwórku. To nie był luksus, ale był nasz. Dwa lata później, tuż po moich osiemnastych urodzinach, zaszłam w ciążę z pierwszym dzieckiem. Początkowo wszystko było ok. On jeździł na taksówce, przynosił trochę pieniędzy, jakoś płaciliśmy czynsz. Nie zostawało na nic ekstra, ale głodni też nie byliśmy.

Gdy mój syn miał prawie rok, zaczęłam zauważać, iż przynosi coraz mniej pieniędzy. Zawsze jakieś tłumaczenie słaby sezon, dużo konkurencji, awaria samochodu. Wierzyłam w te bajki. Później znów zaszłam w ciążę z moją córką. Byłam w czwartym miesiącu, a on po prostu zniknął. Bez słowa. Przyszedł tylko, zabrał parę ciuchów i poszedł do innej kobiety.

Najbardziej bolało choćby nie to, iż zostawił. Ale to, co potem. Nagle wszyscy zaczęli gadać sąsiedzi, rodzina, ludzie z osiedla. Że już od miesięcy go widzieli z tą babą, iż czekała na niego pod klatką, iż u niej spał. Nikt mi wcześniej nic nie mówił, gdy byłam z nim, wszystko wypłynęło, kiedy zostałam sama, w ciąży i z małym dzieckiem.

On całkiem przepadł. Nie pytał o dzieci, nie dał ani grosza na pieluchy. Usiadłam na podłodze i płakałam cały dzień. Zaglądałam do prawie pustej lodówki, mleko się kończyło, drugie dziecko w drodze, czynsz już tuż-tuż, brak ubranek, brak łóżeczka. Ściana płaczu. Ale następnego dnia podniosłam się i powiedziałam sobie: nie mogę tak siedzieć.

Zaczęłam od tego samego mieszkania. Zamawiałam produkty na kreskę. Robiłam żelki, desery w słoikach, babeczki. Robiłam im zdjęcia telefonem i wrzucałam na WhatsAppie, Instagramie. Nie udawałam pisałam, iż Sprzedaję desery, żeby kupić pieluchy i mleko. Ludzie zaczęli kupować. Jedni z litości, inni bo im smakowało. Z tych pieniędzy opłacałam bazarek, odkładałam na czynsz, kupowałam co najważniejsze.

Potem zaczęłam robić obiady za zamówieniem ryż, soczewicę, kurczaka po polsku, klopsy. Jeden pan z okolicy rozwoził jedzenie na skuterze, płaciłam mu za kurs. Wstawałam o piątej rano, z wielkim brzuchem i małym synkiem kręcącym się pod nogami. Bywały dni, gdy ze zmęczenia siadałam na krześle i płakałam cicho. Ale następnego dnia znowu odpalałam kuchenkę.

Oszczędzałam złotówkę po złotówce. Gdy zbliżał się czas porodu, zadzwoniła mama i powiedziała, abym wróciła do nich. Żebym nie była sama. Córka przyszła na świat u nich. Od tamtej pory rodzice są moim wsparciem. Nie utrzymują mnie, ale podnoszą mnie na duchu pomagają przy dzieciach kiedy mam zamówienia.

Dziś mój syn ma już 6 lat. Córka rośnie jak na drożdżach. Razem z mamą założyłyśmy małą działalność cukierniczą. To nie żadna wielka firma, ale mamy swój lokal, robimy torty na urodziny, słodkie stoły, zamówienia na eventy. Nie jesteśmy bogate, ale nie kładę się głodna i nie zasypiam ze strachem, iż jutro nie będę miała co dać dzieciom.

Wiem jak boli, gdy facet zostawia kobietę z dziećmi. To nie jest fair. Ale wiem też jedno nie możesz czekać, aż ktoś cię uratuje. Nikt nie przyszedł mnie ratować. Kiedy masz dzieci, nie masz luksusu się poddać.

Idź do oryginalnego materiału