Prośba wnuka. Opowieść z życia — Babciu, mam do Ciebie wielką prośbę. Bardzo potrzebuję pieniędzy. …

twojacena.pl 2 dni temu

Babciu, mam do Ciebie prośbę… Bardzo potrzebuję pieniędzy.

Dużo.

Wnuk przyszedł do niej późnym wieczorem. Od razu widać było, iż jest podenerwowany.

Zazwyczaj wpadał do Janiny Wysockiej dwa razy w tygodniu. Jak trzeba pójdzie po zakupy, wyniesie śmieci. Kiedyś choćby naprawił jej wersalkę, jeszcze posłuży. Zawsze taki opanowany, pewny siebie. Tym razem aż drżał.

Janina Wysocka zawsze trochę się obawiała tyle się teraz na świecie dzieje!

Mateusz, mogę zapytać, na co potrzebne Ci te pieniądze? I ile to znaczy dużo? Janina poczuła w środku niepokój.

Mateusz był jej najstarszym wnukiem. Dobry, uczynny chłopak. Rok temu skończył liceum. Pracuje i studiuje zaocznie. Rodzice nigdy nie mieli do niego zastrzeżeń. Ale po co mu aż tyle pieniędzy?

Na razie nie mogę Ci powiedzieć, ale na pewno oddam, tylko nie od razu, w ratach… Mateusz spuścił wzrok, niepewnie poprawiając rękawy bluzy.

Wiesz, iż żyję z emerytury… Janina nie wiedziała, co zrobić. Ile dokładnie potrzebujesz?

Czterdzieści tysięcy złotych.

A czemu nie chcesz poprosić rodziców? spytała Janina, choć dobrze znała odpowiedź. Jej zięć był stanowczy i surowy w wychowaniu, uważał, iż syn musi sam sobie radzić stosownie do wieku, nie powtarzać błędów i nie pchać nosa tam, gdzie nie trzeba.

Nie dadzą… Mateusz z trudem wydusił z siebie słowa.

A jeżeli wpakował się w jakieś tarapaty? jeżeli pożyczy, może być jeszcze gorzej? A jeżeli nie pożyczy, Mateusz będzie miał kłopoty? Janina patrzyła na wnuka z pytaniem w oczach.

Babciu, nic złego Mateusz przechwycił jej spojrzenie przysięgam! Oddam w ciągu trzech miesięcy. Nie wierzysz mi?

Może trzeba dać. choćby jeżeli nie odda. Chyba ktoś na świecie musi być dla niego wsparciem. Nie może stracić wiary w ludzi. Te pieniądze trzymam na wszelki wypadek. Może to i jest ten wypadek. Mateusz nie do każdego by przyszedł. Nie pora jeszcze myśleć o własnym pogrzebie, a jeżeli przyjdzie, to ktoś się tym zajmie… Najważniejsi są żywi, bliscy. Trzeba im ufać!

Mówią, iż jeżeli dajesz pożyczkę pożegnaj się z tymi pieniędzmi. Dziś młodzi są jacyś inni, nie odgadniesz, co myślą. Ale z drugiej strony, Mateusz nigdy jej nie zawiódł.

Dobrze, dam Ci te pieniądze. Na trzy miesiące, jak chcesz. Ale może rodzice powinni wiedzieć?

Babciu, Ty wiesz, jak Cię kocham. Zawsze dotrzymuję słowa. Ale jeżeli nie dasz rady, pójdę po kredyt, przecież pracuję.

Nazajutrz Janina poszła do banku, wypłaciła potrzebną kwotę i przekazała ją Mateuszowi.

Chłopak rozpromienił się, ucałował babcię w rękę i powiedział z wdzięcznością:

Dziękuję, babciu, jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Oddam Ci wszystko! po czym wybiegł.

Janina wróciła do domu, zaparzyła herbatę i usiadła zamyślona. Ile razy w jej życiu były chwile, gdy pilnie potrzebowała pieniędzy i zawsze znalazł się ktoś, kto pomógł. Czasy się zmieniły, każdy patrzy na siebie. Ech, niełatwe te czasy…

Po tygodniu Mateusz przyszedł ponownie z uśmiechem, radosny:

Babciu, proszę, tu część pieniędzy, dostałem zaliczkę. Mogę jutro wpaść, tylko iż nie sam?

Oczywiście, wpadaj, upiekę Twój ulubiony makowiec Janina się rozpromieniła. Ucieszyła się, może wreszcie dowie się wszystkiego. Chciała być pewna, iż z Mateuszem wszystko w porządku.

Wieczorem Mateusz zjawił się z drobną dziewczyną u boku.

Babciu, poznaj, to Jagoda. Jagoda, to moja ukochana babcia Janina Wysocka.

Jagoda uśmiechnęła się ciepło.

Dobry wieczór, pani Janino, bardzo, bardzo dziękuję!

Proszę, siadajcie, ogromnie mi miło Janina odetchnęła z ulgą. Dziewczyna od razu przypadła jej do gustu.

Usiedli do herbaty i makowca.

Babciu, wcześniej nie mogłem Ci powiedzieć. Jagoda bardzo się denerwowała, jej mama miała niespodziewane kłopoty zdrowotne. Nie było komu pomóc. Jagoda jest strasznie przesądna, zabroniła mi mówić, na co pieniądze. Ale już dobrze, mama po operacji, rokowania są dobre Mateusz patrzył na dziewczynę czule i ujął jej dłoń. Prawda?

Dziękuję pani, jest pani bardzo życzliwa, już choćby nie wiem, jak wyrazić wdzięczność Jagoda odwróciła się i cicho pociągnęła nosem.

No, Jaga, już nie płacz, wszystko najgorsze za nami Mateusz wstał od stołu. Babciu, musimy już iść, odprowadzę Jagodę, późno.

Idźcie, dzieci, spokojnej nocy, niech się Wam szczęści Janina przeżegnała ich na drogę.

Wnuk dorósł. Porządny chłopak. Dobrze, iż mu zaufała. Tu nie tylko o pieniądze chodzi. Zdaje się jeszcze bliżej się do siebie zbliżyli.

Po dwóch miesiącach Mateusz oddał wszystkie pieniądze i powiedział babci:

Wyobraź sobie, lekarz mówił, iż zdążyli w ostatniej chwili. Gdybyś nam nie pomogła, mogłoby się wszystko źle skończyć. Dziękuję, babciu. Wtedy nie wiedziałem, jak pomóc Jagodzie. Teraz wiem, iż zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże w trudnej chwili. Dla Ciebie zrobię wszystko, jesteś najwspanialsza!

Janina pogłaskała Mateusza po włosach, jak kiedyś, gdy był dzieckiem:

Dobrze, biegnij. Przyjdź z Jagodą, będę czekała!

Na pewno przyjdziemy Mateusz mocno objął babcię.

Janina zamknęła drzwi, przypominając sobie słowa własnej babci:

Bliskim trzeba zawsze pomagać. Tak u nas w Polsce zawsze było. Kto jest sercem do innych, tego i bliscy nie zostawią w potrzebie. Nie wolno o tym zapomnieć.

Idź do oryginalnego materiału