12 lipca 2025 dzisiaj był jeden z tych dni, kiedy czuję, iż mój dom zamienił się w scenę teatralną, a ja jedynie obserwuję, jak aktorzy wymyślają kolejne fabuły.
Niech twoja żona na razie zostanie na wsi, donośny głos mojej teściowej rozległ się z kuchni. Do nas przyjeżdża przyjaciółka ze swoją córką. Chcą się pobyć tydzień, a może i dłużej.
Spojrzałam na męża, który równie zszokowany stał przy blacie.
Mamo, jaka przyjaciółka? wykrzyknął, zdziwiony.
Jedyna i niepowtarzalna! odparła Irena Pawłowska, marszcząc brwi i ruszając w stronę pokoju.
Dokąd mam jechać? zapytałam, czując, iż coś się nie zgadza.
Lizo, słyszałaś dokładnie to, co powiedziałam, rzuciła ze złością Irena.
Teściowa zaczęła grzebać w swojej szafie. Wyciągnęła kryształowe kieliszki, te same, które zawsze wyciąga na szczególne okazje.
No więc, kochanie, kiedy ją wyślesz? zwróciła się do syna.
Kogo, mamo? niepewnie odparłem.
Wiktorze, przestań udawać frajera przewrzyła oczy. Twoją żonę, tę niezdarną.
Mamo, a czemu twoja przyjaciółka nie zamówi pokoju w hotelu?
Masz się rozjechać? Patrz na ceny! Łucja ma jeszcze mieszkać w domu letniskowym, żeby nie wstydzić mnie przed sąsiadami.
W takim razie i ja przeprowadzę się na wsi. Lato, urlop, odpoczynek.
No więc to dobry pomysł podał się mój mąż.
O nie! Synu, potrzebuję cię tutaj!
Mamo, mamy trzypokojowe mieszkanie. Ty masz swój pokój, my swój, a salon jest pusty mogłabyś tam zakwaterować swoją przyjaciółkę.
***
Po pierwszym spotkaniu z Grażyną od razu poczułam, iż będzie ciężko. Irena Pawłowska była przeciw naszemu małżeństwu. choćby nie chciała iść na nasze wesele, a przyciągnęła ją tam siłą siostry Wiktora. Dwa miesiące po ślubie teściowa przez cały czas nie przyjęła mnie do rodziny. Mieszkamy teraz w domu rodziców Wiktora w Krakowie. Jego ojciec od roku nie żyje, a Irena bardzo boi się samotności.
Dobrze zgodziła się teściowa więc niech twoja żona nie wychodzi ze swojego pokoju.
Ireno Pawłowski, jak to sobie wyobrażacie? oburzyłam się.
Zajmę się tym później.
Mamo, kiedy przyjedzie twoja tajemnicza przyjaciółka?
Powinna już być w drzwiach spojrzała na zegarek.
W tym momencie rozległ się dzwonek do drzwi.
Co za punktualność! zaskoczyła mnie.
Irena pobiegła otworzyć, a ja i Wiktor poszliśmy za nią.
Dzień dobry, Grażyno!
Witaj, Ireno!
Do mieszkania weszła duża kobieta, po czym pojawiła się jej córka.
Poznajcie to moja księżniczka!
Irena rozłożyła ręce w geście zachwytu.
A księżniczka ma imię? zaśmiał się Wiktor.
Aniela! przedstawiła się dziewczyna, ważąc ponad 120 kilogramów.
Ireno, przedstawi nas wszystkim zwróciła się do mnie i do męża.
To mój syn mówiła, wskazując na Wiktora, o którym już rozmawialiśmy.
Pamiętam, pamiętam, dobry chłopak uśmiechnęła się Grażyna.
A to Irena spojrzała na mnie jego kuzynka, druga siostra!
Moja szczęka opadła, a Wiktor wybuchł śmiechem.
Ireno Pawłowska, a wy nagle mój mąż pociągnął mnie do pokoju.
Łucjo, nie mówmy jeszcze, kim jesteśmy.
Dlaczego nie? zdziwiłam się.
Nie rozumiesz, co się tu dzieje?
Wyjaśnij.
Wygląda na to, iż mama nie zaprosiła przyjaciółki bez powodu.
Zaczynam rozumieć. Twoja matka znalazła ci nową żonę.
Zobaczymy, co dalej zdziałają, a prawdę zawsze wypowiemy na czas.
Wróciliśmy do korytarza, gdzie goście zaczęli się rozbierać.
Wiktorze, pomóż Aniele zdjąć ten wspaniały plecak rozkazała teściowa.
Ireno, gdzie nasze apartamenty?
Tutaj, Grażyno poprowadziła Irena ich do salonu.
Wieczorem usiedliśmy do kolacji. Irena postawiła wspaniały stół, jakby to był sylwester. W centrum siedziała Aniela, po bokach jej matka i teściowa. Ja siedziałam osobno od męża, bo tak zadecydowała Irena. Księżniczka podawała kurczaka z ziemniakami, a dwie starsze panie patrzyły na nią ze wzruszeniem.
Anielo, jedz bez wstydu wołała teściowa.
Ostatnio słabo jadła narzekała Grażyna. Schudła, wyrzuca się.
Co się stało? dopytała Irena.
Niespełniona miłość! Zakochała się w chłopcu, a on od niej uciekał!
Może chciała go zjeść? nie wytrzymał Wiktor.
Śmiałam się tak, iż ledwo nie spadłam pod stół.
Wiktorze, gdzie twoje maniery? spojrzała Irena surowo.
Przepraszam, nie chciałem urazić!
Posiłek toczył się dalej, a panie popijały po trochu wódkę.
Chcę złożyć ważne oświadczenie! przejęła słowo Grażyna.
Zaraz będą się umawiać szepnął mi Wiktor, przesuwając się na mój bok.
Droga Ireno Pawłowska, Wiktorze, siostro! Pragnę, aby nasze rodziny się połączyły, moja księżniczka musi wyjść za Ciebie za mąż, Wiktorze!
Zgadzamy się! wykrzyknęła Irena, klaszcząc w dłonie.
Wiktor znów wybuchł śmiechem, a ja wybiegłam z kuchni.
Ja też mam ważne oświadczenie! po chwili wróciłam.
No i co masz? rzuciła Irena.
Czekam dziecko! ogłosiłam głośno.
Coś wymyślasz, co? odpowiedziała teściowa.
Oto dowód! wyciągnęłam test ciążowy, na którym wyraźnie widać dwie kreski.
Aniela połykała kurczaka, a Grażyna wypełniła kieliszek wódką.
Od kuzyna? otworzyła oczy.
A co w tym złego? Śpimy razem, nie ukrywamy tego! choćby wesele już odgrywaliśmy! zapewnił Wiktor.
Anielo, gwałtownie wstań i wyjdź! kazała Grażyna.
Mamo, nie zdążyłam jeszcze dokończyć kurczaka odparła księżniczka z obraźliwym tonem.
Nie zostaniemy dłużej w tym grzesznym domu!
Kobieta i jej księżniczka ruszyły w stronę wyjścia, a Irena pospieszyła za nimi.
Grażynko, nie zwracaj na nie uwagi, żartują.
To nie żarty! Ireno, chyba powinniśmy zerwać kontakty!
Po tych słowach dwie pulchne panie odrzuciły się i wyszły. My zostaliśmy we dwoje, wciąż śmiejąc się przy stole. Irena jeszcze tydzień chodziła obrażona, ale my już nie zwracamy na nią uwagi.
Czuję, iż po tych wszystkich zamieszaniach moje serce wreszcie odetchnęło, choć nie wiem, co przyniesie jutro.









