"Byłem u pana Starosty Tatrzańskiego Andrzeja Skupnia nie po to, żeby kogoś oceniać, tylko żeby posłuchać. Bo o sprawie koni i bryczek na trasie do Morskiego Oka można gadać na wiecu z megafonem, a można usiąść przy jednym stole i po prostu porozmawiać o faktach. Wybrałem to drugie i nie żałuję ani minuty" - komentuje poseł Paweł Śliz.