Teresa Antonina weszła do klatki schodowej pod blok przy ul. Marszałkowskiej, w której mieszkała rodzina jej syna, drżąc od radosnego podekscytowania. Wszyscy mieli zaraz się zastanawiać, co przyniesie jej niespodziewane przybycie a adekwatnie, co kryje w dłoni: półmetrową, różową, jedwabiowoszaloną paczkę z pięknym kokardkowym węzłem. Nie szczędziła ani sił, ani czasu, ani złotówek. Rozkręciła całą […]