WALKA O WOLNOŚĆ I ZAGINIONY SKARB INKOW
Świat jest pełen historii miłosnych. Są opowieści zrodzone na odległych kontynentach, opowiadane w różnych językach i podróżujące w czasie, pozostawiając niezatarty ślad odwagi, odporności i szczerego uczucia. Ale kilka jest tak niezwykłych, jak ta, którą zaraz odkryjesz. To historia Sebastiana Berzevicza z Niedzicy, polsko-węgierskiego szlachcica uwikłanego w meandry europejskiego przeznaczenia i Barboli Atahualpy – Inki, inkaskiej księżniczki, która strzeże dziedzictwa i siły świętego imperium. Dwa przeciwstawne światy, zjednoczone przez los w niezapomnianej odysei.
Europejski szlachcic i inkaska księżniczka – historyczne przedstawienie pary Martín García Óñez de Loyola i Beatriz Clara Coya. Źródło: Wikimedia Commons / domena publicznaPoczątek przygody
W 1760 roku, po dotkliwym złamaniu serca, polsko-węgierski arystokrata Sebastian Berzeviczy postanowił porzucić swoje życie i zrzec się ogromnego rodzinnego dziedzictwa. Sprzedał swój majątek, pozostawiając bogactwa i ziemie potężnej dynastii Berzeviczych na Spiszu. Chcąc zapomnieć o przeszłości i ukoić rany, wyruszył w długą podróż do Indii, gdzie znalazł schronienie z dala od społeczeństwa i życia, które znał w Europie.
W Indiach doskonalił swoje umiejętności kartograficzne i nawigacyjne, współpracując z europejskimi załogami. Odświeżony i zdeterminowany, by nie wracać do Europy, dołączył do załogi hiszpańskiego korsarza. Kierowany duchem przygody, Sebastian przepłynął Atlantyk na pokładzie korsarzy i dotarł do terytoriów Wicekrólestwa Peru w latach 1750-1760, w czasach, gdy region ten znajdował się pod kontrolą Imperium Hiszpańskiego.
Powód spotkania: Dwa światy połączone morzem
Po zejściu na ląd w Wicekrólestwie Peru, około 1760 roku, Sebastian nie był już arystokratycznym dworzaninem z Europy, ale doświadczonym kapitanem i kartografem. Dzięki swojemu statusowi i kontaktom, które pielęgnował w portach kolonialnych, gwałtownie zyskał dostęp do wyższych sfer Limy i Cusco. To właśnie w tym otoczeniu poznał Barbolę Atahualpę, indiańską księżniczkę. Mieszkając w Indiach i doświadczając tak różnorodnych kultur, Sebastian przybył do Ameryki z niezwykle otwartym umysłem jak na tamte czasy, napędzany intelektualną ciekawością i wzajemnym szacunkiem. Zamiast pogardliwie patrzeć na lud podbity przez hiszpańskich konkwistadorów, odczuwał głęboką fascynację przeszłością, astronomią, organizacją i historią zniszczonego Imperium Inków. Z kolei Młoda szlachcianka widziała w Sebastianie wykształconego człowieka czynu, zdystansowanego od ambicji i narzucanych przez lokalne władze kolonialne celów. To wzajemne zainteresowanie kulturami i szacunek dla rodu drugiej osoby posłużyły im jako pomost do długich rozmów i niezwykle bliskiej relacji.
Przysięga miłości, wyrok zdrady
Sebastian przybył do Wicekrólestwa w poszukiwaniu przygód, ale ostatecznie znalazł miłość swojego życia. Po poznaniu inkaskiej księżniczki Barboli Atahualpy, został całkowicie nią oczarowany, podobnie jak magią jej krainy. Pobrali się i mieli córkę, której nadali imię Umina – piękne imię, które w języku keczua oznacza „kamień szlachetny” lub „szmaragd”. Wraz z narodzinami swojego małego klejnotu, krzepki europejski żeglarz został przyjęty z honorami przez samo serce rdzennej rodziny królewskiej, odczuwając ból i dumę swojego nowego ludu, jakby byli jego własnymi. Dlatego, gdy w 1780 roku Inkowie wzniecili wielką rebelię pod wodzą Túpaca Amaru II, Sebastian przypieczętował swoją przysięgę miłości.
Cel tego powstania był jednoznaczny – wyzwolenie kraju i zakończenie prawie 250 lat hiszpańskich okupacji i wyzysku. Kierowany chęcią ochrony żony, ukochanej Uminy i przybranej ojczyzny, postanowił podpisać własny wyrok śmierci. Sprytny były korsarz zmienił strony, odwracając się od Hiszpanów i wykorzystując całą swoją wiedzę o sztuce wojennej i strategii morskiej, by walczyć zaciekle u boku Inków o wolność swojego ludu.
Túpac Amaru II – przywódca antykolonialnego powstania w Peru.Źródło: autor nieznany / Wikimedia Commons, domena publiczna.
Upadek rebelii i początek prześladowań
Chociaż Sebastian miał doświadczenie wojskowe i morskie, jego wiedza nie wystarczyła, by zapobiec klęsce rebelii. Ostatecznie zwyciężyła przewaga hiszpańska, a Tupac Amaru II, przywódca rebelii Inków, został schwytany i stracony 18 maja 1781 roku w Cuzco. Przed śmiercią Túpac Amaru był świadkiem egzekucji swojej żony, Micaeli Bastidas, i innych członków rodziny. Później Hiszpanie próbowali go rozerwać, przywiązując do czterech koni, ale gdy jego kończyny stawiały opór, został ścięty, a ciało poćwiartowane. Zgodnie z rozkazem hiszpańskiej Korony, jego szczątki nabito na pale i lance, a następnie rozwieszono na różnych placach i w miastach rebeliantów jako krwawe ostrzeżenie. Dla Sebastiána, bycie naocznym świadkiem tego skrajnego okrucieństwa Korony hiszpańskiej, wywołało głęboki niepokój, ponieważ nieustannie obawiał się o życie swojej rodziny. Jego śmierć oznaczała porażkę sprawy, której bronił, i początek nowej, pilnej walki – ochrony córki Uminy i zachowania dziedzictwa w obliczu nieustannych prześladowań ze strony Hiszpanów.
Sebastián nie był zwykłym buntownikiem; był najgroźniejszym zdrajcą na kontynencie, człowiekiem, który wiedział zbyt wiele. Władcy kolonialni z przerażeniem dowiedzieli się, iż ten Europejczyk, ekspert w taktyce wojennej, kartografii i szpiegostwie, postanowił przekroczyć granicę i zostać strategicznym mózgiem armii rebeliantów Túpaca Amaru II. Widok białego człowieka szlachetnego rodu, który szkolił rdzennych mieszkańców, by obalili króla, był najgorszym koszmarem imperium.
Jednak najbardziej rozwścieczył Hiszpanów ostateczny plan Sebastiana. Pomagając swojej córce Uminie uciec, ratował ostatniego dziedzica królów Inków, uniemożliwiając tym samym Hiszpanom bezpowrotne unicestwienie tej rodziny. Co więcej, krążyły pogłoski, iż młoda kobieta miała ze sobą ukryty skarb złota ze świętych świątyń Inków.
Ucieczka do Wenecji
Po klęsce wielkiego powstania rdzennych mieszkańców w XVIII-wiecznym Peru, szlachcic Sebastian Berzeviczy uciekł do Republiki Weneckiej, aby chronić swoją córkę, księżniczkę Inków Uminę, i jej męża. Sebastian strategicznie wybrał Wenecję, ponieważ było to niepodległe i neutralne państwo, w którym prawa Korony Hiszpańskiej nie miały bezpośredniej mocy prawnej. Co więcej, jej chaotyczny i kosmopolityczny port handlowy służył jako idealna kryjówka, pozwalająca wtopić się w tłum kupców z całego świata, oferując jednocześnie idealny system finansowy do dyskretnego transportu i prania części legendarnego skarbu Inków, który przywieźli ze sobą.
To właśnie w tym europejskim schronieniu w 1796 roku, Umina urodziła syna Antoniego, ostatniego spadkobiercę królewskiej linii krwi Inków. Niestety, bezpieczeństwo kanałów weneckich było iluzją. Korona hiszpańska, opętana pragnieniem eksterminacji wszelkich inkaskich rodów królewskich, które mogłyby sprzymierzyć się z wrogimi mocarstwami i zdeterminowana, by odzyskać utracone bogactwa kolonialne, uruchomiła swoją imperialną siatkę szpiegowską we Włoszech. Agenci ci, działający za ukryte fundusze z ambasad oraz zatrudniający lokalnych płatnych morderców i przestępców, nie szczędzili grosza i rozrzutnie wydawali pieniądze, by wytropić rodzinę.
Współczesny pomnik Túpaca Amaru II w Huancayo w Peru.Źródło: fot. Thayne Tuason / Wikimedia Commons, CC BY 4.0.
Wykorzystywali przy tym fakt, iż uciekinierzy mocno rzucali się w oczy – uroda andyjskiej księżniczki oraz plotki o ich wielkich bogactwach sprawiały, iż wzbudzali powszechne zainteresowanie. Rozstrzygnięcie nastąpiło pewnej mglistej nocy, gdy najemnicy opłacani przez Hiszpanię zaatakowali ich gondolę i zadźgali księcia Inków na oczach jego rodziny. Chociaż Sebastianowi udało się uratować Uminę i jej nowonarodzonego wnuka, Wenecja została przeklęta zdradą, zmuszając ich do desperackiej ucieczki na północ, by szukać schronienia za nieprzebytymi murami zamku w Niedzicy.
Ostateczna ucieczka do zamku w Niedzicy
Po brutalnym morderstwie męża Uminy w ciemnych kanałach Wenecji, Sebastian Berzeviczy zrozumiał straszną prawdę: szpiedzy Korony Hiszpanii nie spoczną, dopóki całkowicie nie wytępią rodu Inków. Przerażony o życie córki i nowonarodzonego wnuka, Sebastian nie tracił czasu. W środku nocy zabrał niemowlę, księżniczkę Uminę oraz resztę ich bogactw i ruszył w desperacką ucieczkę. Nie mogli podróżować za dnia, bo każda nieznajoma twarz mogła być szpiegiem, a każda gospoda – pułapką. Co więcej, andyjski wygląd Uminy, tak dziwny dla ówczesnych Europejczyków, uniemożliwiał jej pozostanie niezauważoną. Aby uniknąć wykrycia, przemierzali Alpy w absolutnej tajemnicy, poruszając się wyłącznie pod osłoną ciemności i korzystając ze starożytnych, ukrytych ścieżek znanych przemytnikom i tajnym podróżnikom.
W końcu, po niebezpiecznej podróży, dotarli do celu – zamku w Niedzicy. Starożytna twierdza stała na szczycie potężnego klifu, chroniona grubymi kamiennymi murami i otoczona zdradliwym terenem. Tam dalecy krewni Sebastiana obiecali im schronić się i dochować tajemnicy. Umina i jej dziecko zostali umieszczeni w najwyższych pomieszczeniach wieży, z dala od służby i ciekawskich oczu. Po raz pierwszy od dawna wydawało się, iż są bezpieczni. Ale bezpieczeństwo było tylko iluzją.
Podczas ucieczki zostawili za sobą drobne wskazówki, a ich wrogowie zaczęli ich śledzić. Hiszpańscy szpiedzy przesłuchiwali właścicieli gospód, w których odpoczywali. Pytali o podróżnych, ich rzeczy, a przede wszystkim o kobietę o niezwykłych rysach twarzy. Co więcej, Sebastian był zmuszony użyć części egzotycznego złota Inków, aby pokryć koszty podróży. To ostatecznie ich zdradziło.
Zamek Dunajec w Niedzicy. Źródło:Fot. Jakub Hałun / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
W 1797 roku, pozornie spokojnym porankiem, gdy Sebastian przebywał poza fortecą, mordercy przybyli do zamku. Weszli niespodziewanie, z zasłoniętymi twarzami i bronią w pogotowiu. Ale tym razem nie przyszli po Sebastiana. Przyszli po dziecko. Ich cel był prosty i przerażający: zabić ostatniego bezpośredniego potomka królewskiego rodu Inków i położyć kres temu rodowi na zawsze. Napastnicy przeszukali fortecę w poszukiwaniu dziecka. Krzyki i hałas zaalarmowały służbę, która natychmiast zrozumiała, co się dzieje. W ciągu kilku sekund udało im się ukryć chłopca w sekretnym miejscu. Mordercy przeszukali pokoje, ale nic nie znaleźli. Dziecko zniknęło. Sfrustrowani i wściekli, zwrócili uwagę na Uminę. Księżniczka próbowała uciec, ale została złapana w pobliżu wejścia do kaplicy. Tam, w murach starożytnej fortecy, Umina została brutalnie zadźgana na śmierć. Jej syn przeżył, ale ona nie.
Kilka godzin później Sebastian wrócił i znalazł swoją córkę martwą. W tym momencie zrozumiał, iż popełnił straszny błąd, wierząc, iż zamek ich ochroni. Skoro mordercy dotarli tak daleko, będą mogli wrócić. Zrozpaczony Sebastian postanowił ukryć ciało Uminy w sekretnej krypcie w fortecy. Ale wciąż było jedno życie do uratowania: życie jego wnuka. Aby utrzymać go przy życiu, Sebastian podjął decyzję, która prawdopodobnie złamała mu serce. Zgodnie z prawem oddał chłopca zaufanemu krewnemu, Wacławowi Beneszowi, i zmienił mu nazwisko na Antoni Benesz, aby zatrzeć wszelkie ślady jego prawdziwego pochodzenia.
Jego prawdziwe pochodzenie pozostało pogrzebane wraz z rodzinnymi sekretami. Antoni dorastał daleko od Niedzicy, w innym regionie i pod inną tożsamością, nieświadomy, iż w jego żyłach płynie krew starożytnych władców Imperium Inków. Dla świata był po prostu europejskim chłopcem. Ale za tym imieniem kryła się tajemnica, która mogła zmienić historię: ostatni spadkobierca rodu, którego zabójcy próbowali wymazać z powierzchni Ziemi. A wszystko to było możliwe dzięki poświęceniu dziadka, który musiał wybrać między zachowaniem prawdy a uratowaniem życia wnuka.
Archiwalny widok Zamku Dunajec w Niedzicy.Źródło: Narodowe Archiwum Cyfrowe / Wikimedia Commons, domena publiczna.
Przeklęty Skarb Niedzicy: Tajemnica, która zniknęła
Po II wojnie światowej prawnik i polityk Andrzej Benesz (poseł w latach 1957–1976) zaczął podążać tropem, który doprowadził go do jednej z największych tajemnic zamku w Niedzicy. Wszystko zaczęło się od dokumentu z 1797 roku, który łączył jego rodzinę z księciem Antonim, synem tajemniczej inkaskiej księżniczki o imieniu Umina.
Trop zaprowadził go do starożytnej fortecy ukrytej w górach południowej Polski. W 1946 roku Benesz przybył do Niedzicy przekonany, iż znajdzie tam odpowiedzi. I tak się stało. Pod ciężką płytą odkrył małą, starannie zamkniętą, ołowianą rurkę. Wewnątrz znajdowały się trzy sztabki złota… i znacznie dziwniejszy przedmiot – inkaskie kipu, czyli zestaw splecionych sznurków służących do zapisywania informacji. Ale co robiło inkaskie kipu w odległym polskim zamku? Według legendy, przedmiot zawierał wiadomość, która mogła ujawnić lokalizację skarbu Inków zaginionego w Europie. Od tego momentu śledztwo Benesza przestało być rodzinną historią, a stało się obsesją. Aż nadszedł dzień, który uczynił wszystko jeszcze bardziej niepokojącym.
Andrzej Benesz (1918–1976) – prawnik, polityk i działacz żeglarski.Fot. autor nieznany, 1975 / Wikimedia Commons, domena publiczna.
26 lutego 1976 roku Benesz zginął w dziwnym wypadku samochodowym. I jest pewien szczegół, który wciąż podsyca legendę: dzień wcześniej obiecał synowi, iż w końcu zdradzi mu sekret, którego szukał od dziesięcioleci. Nie miał okazji. niedługo potem kipu i sztabki złota zniknęły bez wyjaśnienia z archiwum. Bez wskazówek. Bez śladu. I wtedy wyłoniła się najciemniejsza część historii. Mówią, iż duch Uminy wciąż przebywa w Niedzicy. W nocy wśród korytarzy i starożytnych murów pojawia się postać ubrana na biało. Nazywają ją Białą Damą. To duch Uminy, inkaskiej księżniczki, która strzeże tajemnicy swojego rodu. Mówią, iż jej dusza nie szuka zemsty. Ich prawdziwa misja jest o wiele bardziej niepokojąca: chronić skarb i dopilnować, aby nikt, pod żadnym pozorem, nie odkrył jego lokalizacji.
Inkaskie Kipu, Źródło: Fot. Daderot / Wikimedia Commons, CC0 1.0.Złoto zniknęło. Kipu zniknęło. A ostatni człowiek, który rozszyfrował sekret, zginął tragicznie, zanim zdążył go ujawnić światu. Ta tragiczna historia miłosna jest też kolejnym dowodem na jedność wartości Polski i Peru. Są nimi szczerość, chęć wolności i niepodległości. Mimo ceny, jaką mogą za nią zapłacić.
Banknot peru: Tupac Amaru II 1741-81, przywódca ostatniego inkaskiego powstania. Źródło: Archiwum prywatne
Banknot Peru: Tupac Amaru II 1741-81. Źródło: Archiwum prywatne
Banknot Peru: Pachutec Inca, 9 król Inków, 1438-1471. Źródło: Archiwum prywatneAutorka: Pauletti Alba Maldonado
Przeczytaj także: 9 sierpnia – 35 rocznica śmierci polskich męczenników w Peru
Dzień Niepodległości Peru







