Filmy i seriale kostiumowe zostawiają po seansach apetyty, nie tylko na balowe stroje czy wymyślne kolacje, ale także na miejsca z historią. Potem człowiek otwiera mapę i okazuje się, iż nie trzeba lecieć do Anglii, aby wejść w podobny klimat. W Polsce działa coraz więcej zamków i pałaców, które funkcjonują jako hotele z restauracjami, wellness i całym tym "dobrze dopiętym" komfortem. Gdzie ich szukać?
REKLAMA
Zobacz wideo Taki widok na Tatry musisz zobaczyć choć raz w życiu
Zamek Kliczków. Filmowy rozmach w sercu Dolnego Śląska
Kto skręca z A4 w stronę Borów Dolnośląskich, zwykle myśli o lesie, ciszy i długich spacerach. W Kliczkowie ta cisza prowadzi prosto pod mury rezydencji, której historia zaczyna się w średniowieczu. Dzisiejszy sznyt to efekt kolejnych warstw przebudów. Zamek wyrósł z dawnej warowni, a pod koniec XIX wieku dostał nowe życie i nową oprawę. Wtedy powstał rozległy park w stylu angielskim, zajmujący około 80 hektarów.
W środku czeka dokładnie ten miks, którego szuka się po seansie kostiumowego serialu. Z jednej strony grube mury, wieże i bramy, z drugiej hotelowy komfort, restauracja i strefa relaksu. Do tego dochodzą smaczki, które budują klimat bez nachalnej stylizacji. Najlepszy przykład to "cmentarz koni", pamiątka po czasach, gdy zwierzęta miały tu status niemal rodzinny i doczekały się nagrobków. Dziś zostały zaledwie dwa pomniki, ale sama historia działa na wyobraźnię, szczególnie podczas spaceru po parku.
Najświeższy rozdział zamkowej opowieści ma tytuł "Wieża Jenny". Udostępniono ją gościom w listopadzie 2025 roku. Na górze czeka punkt widokowy. Po drodze jest skarbiec z eksponatami i ściany z malowidłami, które opowiadają dzieje tych murów. To atrakcja, która spina przeszłość z teraźniejszością, bo pozwala spojrzeć na Kliczków z innej perspektywy i poczuć, iż zamek nie stoi w miejscu, tylko dopisuje kolejne sceny.
To nie jest obiekt do "odhaczenia" w godzinę. Można tu przyjechać na spacer, można zatrzymać się na dłużej i dać sobie czas na park, wnętrza i piękno Borów. Filmowy klimat nie jest dodatkiem, tylko naturalną ramą dla całkiem interesującego odpoczynku.
Zamek Kliczków - zdjęcie ilustracyjneFot. MieczysBaw Michalak / Agencja Wyborcza.pl
Gdzie znajduje się hotel Krasicki? To zamek z historią, którą warto zgłębić
W centrum Lidzbarka Warmińskiego stoi zamek biskupów warmińskich, a w zabudowaniach przedzamcza działa Hotel Krasicki. Przez niemal 450 lat (między 1350 a 1795 rokiem) rezydowali tu biskupi warmińscy i stąd zarządzano warmińskim dominium. Zapadały decyzje, odbywały się sądy i toczyła polityka, wszystko w gotyckiej oprawie.
Lista dawnych gości brzmi jak rozdział z podręcznika historii. To tutaj pojawiali się duchowni, dyplomaci i władcy, a wśród znanych nazwisk przewija się Mikołaj Kopernik czy Ignacy Krasicki, patron hotelu i jeden z najbardziej rozpoznawalnych biskupów XVIII wieku.
Architektura też nie pozostaje w cieniu. Budowla leży w widłach Łyny i Symsarny, a jej skala oraz krużganki sprawiły, iż bywa nazywana "Wawelem Północy". Hotel nie jest rekonstrukcją w teatralnym wydaniu. To adaptacja historycznych zabudowań. W głównej części zamku działa Muzeum Warmińskie, więc przeszłość funkcjonuje tu dosłownie po sąsiedzku. Dla turystów to wygodny układ. W dzień można zanurzyć się w opowieści o Warmii, wieczorem wrócić do spokojniejszego rytmu, kolacji i spaceru po Lidzbarku.
Lidzbark WarmińskiFot. Robert Robaszewski / Agencja Wyborcza.pl
Hotel Zamek Ryn. Krzyżacka twierdza między jeziorami
Z jednej strony jezioro Ryńskie, z drugiej jezioro Ołów, a pomiędzy nimi wzniesienie z krzyżackim zamkiem, który dziś działa jako czterogwiazdkowy hotel. Sama lokalizacja robi wrażenie, bo choćby krótki spacer po miasteczku prowadzi wzrokiem prosto na mury. A mówimy o budowli z XIV wieku, więc o skali, której nie sposób przeoczyć. W środku od razu można poczuć, iż to solidna twierdza. Grube ściany, wysokie sklepienia i układ, który miał bronić, nie tylko zachwycać. Surowość została zachowana i to ona buduje atmosferę.
Zamek bywa kameralny i cichy, szczególnie poza sezonem, ale potrafi też nabrać energii, gdy w murach pojawia się więcej ludzi. To przestrzeń, która nie zamyka się w jednym scenariuszu. Może być tłem dla wyjazdu we dwoje, może stać się punktem większego spotkania, czy sporego eventu.
Wieczorem klimat zmienia się jeszcze raz. Gotyckie wnętrza łagodnieją w świetle lamp, a spacer nad jeziorem wycisza tempo dnia. Gdy przychodzi moment odpoczynku, naturalnym przedłużeniem tej atmosfery staje się strefa relaksu. W którym obiekcie najchętniej spędziłbyś/spędziłabyś weekend? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.


