Żar lał się z nieba, a po skroniach spływał pot. Teoretycznie to najgorszy moment na jedzenie gorącej, zawiesistej zupy. W praktyce? Nikt tu nie odpuszcza, my też nie. Razem z mężem pojechaliśmy na XVII Festiwal Flaków w Piaskach, żeby sprawdzić, czy lokalna legenda wciąż trzyma poziom. I gwałtownie okazało się, iż głodni stąd nie wyjedziemy.