Podlasie znów pachniało serem. Tłumy na III Podlaskim Święcie Sera

podlaskie24.pl 7 godzin temu

Deszcz nie zniechęciły miłośników serów. Już kilkanaście minut po rozpoczęciu III Podlaskiego Święta Sera teren Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej w Wasilkowie wypełnił się odwiedzającymi.

Przed wjazdem tworzyły się korki, a wystawcy od rana nie mogli narzekać na brak zainteresowania.

– To bardzo ważne wydarzenie. To jest fajna impreza, ogromna uroczystość. Dwadzieścia minut po rozpoczęciu imprezy mamy pełen plac ludzi, mnóstwo ludzi, korki znowu się tworzą przed wjazdem, czyli ludzie na to czekali – podkreślali wystawcy.

Tegoroczna edycja po raz kolejny udowodniła, iż Podlasie stało się stolicą serowarstwa farmerskiego. Na wydarzeniu pojawili się producenci z całej Polski, a także goście z Litwy.

– Podlaskie Święto Sera organizujemy trzeci raz. Co prawda pogoda nas dzisiaj nie rozpieszcza, ale mimo to mamy mnóstwo odwiedzających. Podlasie stało się ponownie stolicą serów farmerskich. Mamy prawie 50 wystawców serowarskich, serowarów z Litwy, spółdzielnie mleczarskie i mnóstwo producentów. Z tego jestem niezwykle dumna – podkreślała Jolanta Lunitz, prezes Stowarzyszenia Serowarów Farmerskich i Zagrodowych.

Od Wilczego Serca po Barcelonę

Na stoiskach nie brakowało serów, które zachwycały nie tylko smakiem, ale i historią.

Adam i Lucyna Lewczuk prezentowali między innymi sery o nazwach „Wilcze Serce”, „Szary Wilk” oraz „Barcelona”.

– To są nieoczywiste smaki. Jeden jest z popiołem i lukrecją, inny delikatnie pikantny. Barcelona nawiązuje do witraży z Sagrady Familii. Najpierw trzeba zakochać się w Barcelonie, potem odwiedzić Sagradę Familię, a później przywieźć tę miłość tutaj – opowiadali.

Wśród wystawców nie zabrakło również producentów serów kozich i owczych. Patryk prezentował dojrzewające sery, które powstają choćby przez kilkanaście miesięcy.

– Produkujemy sery kozie i owcze. Najstarszy ma około 18 miesięcy. Mamy też sery z truflą, sery z niebieską pleśnią. Nasz „Alpeczyk” zdobył nagrodę i jest bardzo znany. Klienci często właśnie po niego wracają – mówił.

Naturalność najważniejsza

Większość producentów zgodnie podkreślała, iż klienci coraz częściej szukają żywności naturalnej, wytwarzanej tradycyjnymi metodami.

– Robimy sery podpuszczkowe z mleka krowiego niepasteryzowanego. Są sery świeże, dojrzewające i wędzone, z wieloma dodatkami – od kozieradki i czosnku niedźwiedziego po pomidory czy czarnuszkę. Ludzie często przyjeżdżają później do gospodarstwa, żeby zobaczyć, w jakich warunkach produkujemy sery – opowiadała Jolanta Falecka.

Podobne obserwacje mają Monika i Szymon Szymczukiewicz, specjalizujący się w serach kozich i owczych.

– Ludzie doceniają naturalną żywność prosto od rolnika. To jest bardzo budujące dla nas producentów. Klienci wymuszają na nas utrzymanie jakości i powtarzalności. Świadomość zdrowego, naturalnego odżywiania jest coraz większa i to jest naprawdę super – podkreślali.

Także Małgorzata Dudojć zauważa rosnące zainteresowanie produktami bez zbędnych dodatków.

– Ludzie są bardzo zainteresowani produktami naturalnymi, bez żadnej chemii. Wracają do natury – mówiła.

Duma Podlasia – ser koryciński

Na święcie nie mogło zabraknąć producentów sera korycińskiego, jednego z najbardziej rozpoznawalnych produktów regionalnych Podlasia.

Anna Nietupska prezentowała certyfikowany ser koryciński oraz własne „Nietupki”, których nazwa pochodzi od nazwiska producentki.

– W ubiegłym roku zdobyłam tutaj brązowy medal za ser z orzechami pistacjowymi. W tym roku również próbuję swoich sił i mam nadzieję sięgnąć jeszcze wyżej. Cieszy nas bardzo, iż ludzie przychodzą, degustują, rozmawiają i dopytują o nasze produkty – opowiadała.

Serowarstwo to styl życia

Za każdym serem stoją ludzie, dla których produkcja jest czymś więcej niż tylko pracą.

– To bardzo wymagający proces. o ile to nie jest sposób na życie, to jest bardzo ciężko. Trzeba to lubić, mieć pasję i chęć rozwoju. Wtedy ma to sens – tłumaczył Wojciech Kraśnicki, producent ekologicznych serów kozich z gminy Janów.

Podobnego zdania jest Tomasz Cieślik.

– Klienci nie odpuszczają, są bardziej wytrwali niż my. My chowamy się pod namiot, a oni stoją na deszczu. Wielka klasa i szacunek. To bardzo ważna impreza. Spotykamy tu serowarów z całej Polski, ale też mamy okazję pokazać się nowym klientom. Takie wydarzenia są dla nas na wagę złota – zaznaczył.

Turyści kulinarni wracają na Podlasie

Wśród odwiedzających byli zarówno mieszkańcy regionu, jak i goście z odległych zakątków kraju.

Barbara i Andrzej przyjechali aż z okolic Rucianego-Nidy.

– Lubimy sery, więc nie mogło nas tutaj zabraknąć. Przyjechaliśmy ponad 200 kilometrów. Udało się kupić mleko, masło i kilka serów od ulubionych producentów – mówili.

Dla wielu odwiedzających święto było okazją do odkrywania nowych smaków.

– Bardzo lubimy sery, a tutaj możemy spróbować różnych rodzajów i przekonać się, co nam najbardziej smakuje. Zawsze myślałam, iż nie lubię serów kozich, a okazało się, iż są bardzo smaczne. W ubiegłym roku byliśmy zachwyceni, dlatego mimo deszczowej pogody przyjechaliśmy ponownie – mówiła Kasia.

Mateusz przyznał, iż wcześniej nie słyszał o wydarzeniu.

– Poznajemy nowe smaki. Mam swój ulubiony ser – carski. Mam nadzieję, iż znajdę go na wielu stoiskach – mówił.

Impreza, która rośnie z roku na rok

Organizatorzy nie mają wątpliwości, iż Podlaskie Święto Sera na stałe wpisało się już w kalendarz najważniejszych wydarzeń kulinarnych w regionie. Potwierdzają to zarówno wystawcy, jak i odwiedzający.

– To wydarzenie jest już w świadomości polskich serowarów i turystów kulinarnych. W tym roku mamy trzeciego wystawcę z Litwy. Małymi krokami wychodzimy poza granice województwa i kraju – podsumowuje Jolanta Lunitz.

Mimo kapryśnej pogody III Podlaskie Święto Sera po raz kolejny przyciągnęło tłumy. A sądząc po liczbie odwiedzających i zainteresowaniu wystawców, przyszłość tej imprezy zapowiada się równie dojrzale jak najlepsze sery prezentowane w Wasilkowie.

Idź do oryginalnego materiału