Gosiunio, już jestem w domu, przywitaj mnie!
Władziu?! Dlaczego tak wcześnie? Przecież miałeś wrócić dopiero za trzy dni
Kobieta, około trzydziestki, wyszła na korytarz, pospiesznie zawiązując na sobie jedwabny szlafrok i niepewnie spoglądając na stojącego w drzwiach męża.
Chciałem ci zrobić niespodziankę, Gosiu. Widzę, iż się udało! Albo nie jesteś zadowolona? wysoki, barczysty mężczyzna uśmiechnął się szeroko, zadowolony z efektu swojego powrotu.
Bardzo się cieszę! Idź do kuchni, zaraz podgrzeję ci coś do jedzenia
Władysław zadowolony z siebie kiwnął głową i ruszył w stronę kuchni. A tam zastał wyjątkowo zastawiony stół: truskawki, czekolada, obiad prosto z piekarnika… Jakby specjalnie dla niego.
No, Gosia, po prostu mistrzostwo! Skąd wiedziałaś, iż wrócę? Jaka ty bystra jesteś!
Nałożył sobie na talerz sporo, aż z górką, i zaczął zajadać. Żona dalej się nie pojawiała pomyślał, iż pewnie zakłada właśnie dla niego jakąś piękną sukienkę. Stara się
Władek, ja My
No, Gosieńko, co za smakowity obiad! Sałatkę i naleśniki to można palce lizać Heniek?!
Odwrócił się i zobaczył żonę, która trzymała pod ramię jego własnego brata Henryka. Gosia patrzyła w podłogę z lekkim poczuciem winy, a Heniek, w krótkich spodenkach i koszulce, zmęczonym ruchem pocierał nos, jakby właśnie został obudzony.
Tak, Władku, ja. Cześć, bracie
Cześć. A teraz wytłumaczcie mi, co tu się dzieje? Choć pewnie to już niepotrzebne
Władek, ja Już od dawna chciałam ci powiedzieć. Kocham twojego brata, Henryka, i chcę być tylko z nim. Przepraszam. wyrzuciła z siebie Gosia szybko, patrząc na byłego już męża spod byka.
Talerz wysunął się Władkowi z rąk. Naczynie z resztkami obiadu z hukiem potoczyło się po podłodze.
Rozumiem więc, iż Właśnie teraz
Tak. Właśnie przed chwilą byliśmy razem.
Świetnie, po prostu cudownie, Gosiu! No i ty, Heniek, niezły z ciebie gagatek! Najdrożsi moi! A teraz wiem, dlaczego taki wystawny obiad przygotowałaś I dla kogo.
Gosia nie mogła spojrzeć mężowi w oczy. Bała się, iż jeżeli tylko podniesie wzrok, cała jej odwaga uleci bez śladu.
A Zosia? Co z córką? Ona wie?
Nie Nie powiedziałam jej.
A gdzie teraz jest?
U sąsiadki, ogląda bajki.
I często ją tak wysyłasz do sąsiadki?
Od pół roku już
Pytania się skończyły. Tak samo jak emocje. Był zmęczony podróżą i nie widział sensu robić awantur. Z natury miał pogodny charakter, rzadko się złościł. Ale kiedy już ktoś naprawdę go zawiódł… choć to raczej wyjątek niż reguła. Ta sytuacja całkiem go zaskoczyła, przez chwilę nie wiedział, co powiedzieć.
Za dziesięć minut was tu nie ma. Czas start powiedział, sącząc herbatę. Na brata choćby nie spojrzał.
Co ona w nim widzi? Wygląda jak ja, choćby pieprzyki te same Do pracy nieprzyzwyczajony, rozumu kiepsko Nic nie zyska, tylko straci. Ale jej wybór! pomyślał, popijając herbatę.
Nie wyjdę, dopóki nie dostanę twojej zgody niespodziewanie postawił się Heniek.
Jakiej zgody chcesz jeszcze ode mnie?
Na rozwód Wypuść Gosię, ona cię już nie kocha.
Wiem dobrze, kogo teraz kocha moja żona uśmiechnął się Władek z przekąsem. Chcecie rozwodu? Będzie rozwód, ale przez sąd! Zobaczymy, jak wydacie wszystkie oszczędności na adwokatów…
Władziu żona położyła mu rękę na nadgarstku. Proszę, rozstańmy się spokojnie. Ty nie jesteś zły człowiek, przecież wiem
Pokręcił tylko głową.
Dobrze, niech już tak będzie. Ale nie jesteś już moim bratem, Henryku Jerzy.
Mamy jeszcze jedną prośbę.
No? Czego jeszcze?
Zostaw mi mieszkanie po rozwodzie, Władziu! Gosia uśmiechnęła się czarująco, przez cały czas głaszcząc go po ręce. Zosieńka bardzo się tu przywiązała, ma koleżanki w szkole Nie będzie nas stać na nowe mieszkanie, jak to podzielimy, trzeba będzie wracać do rodziców na wieś
Władek oparł brodę na splecionych przedramionach i zamyślił się. Gdy Gosia zauważyła jego wahanie, przemówiła jeszcze milej:
Władziu, kochanie… Zrób to dla Zosi. Ty przecież zarobisz jeszcze dużo, masz dobrą pracę! Proszę, Zosia jest twoją jedyną córką Dla niej chcę dobrze.
Spokojnie, Gosia przerwał jej Władek. Mam lepszy pomysł.
Jaki? zapytała radośnie błyskając oczami. Samochód też nam zostawisz? Zosieńka byłaby zachwycona
Zosia zamieszka ze mną.
Że co?! Gosia aż nie wierzyła własnym uszom. Chyba żartujesz! Przecież ty nie potrafisz zająć się dzieckiem! Wiecznie cię nie ma, w delegacjach… Zosia ledwo pamięta, jak się nazywasz!
Zaraz się przekonamy odpowiedział Władysław i poszedł do drzwi.
Po chwili wrócił z córką za rękę. Dziesięcioletnia dziewczynka, właśnie skończyła trzecią klasę, trzymała ojca mocno i promieniała radością.
Po co ją przyprowadziłeś? Żeby mieszać ją w nasze kłótnie? złośliwie zapytała Gosia.
Ojciec jednak się nie odezwał. Usiadł na swoim miejscu w kuchni, posadził córkę na kolanach i zaczął rozmowę:
Zosieńko, córeczko, mogę ci zadać kilka pytań, skarbie?
Jasne, tato! odpowiedziała dziewczynka, zadowolona z uwagi.
Tylko obiecaj mi, iż odpowiesz szczerze, bo zaraz będę rozmawiał z tobą jak z dorosłą.
Tak jak z panami, z którymi rozmawiasz w biurze?
Właśnie tak.
Dziewczynka kiwnęła głową i uśmiechała się szeroko, aż otworzyła buzię z wrażenia.
Powiedz, mama cię krzywdziła? Uderzyła cię w ostatnim tygodniu choć raz?
Na to pytanie Zosia spuściła wzrok. Nerwowo skubała rąbek sukienki.
Co ty wyprawiasz?! krzyknęła Gosia. Zostaw dziecko w spokoju!
Cicho, Gośka. Rozmawiam z Zosią odpowiedział Władek, głaszcząc córkę po włosach. Nie bój się, córeczko. Pamiętasz, obiecałaś mówić prawdę?
Kiwała głową, we łzach przytuliła się do ojca i wyszeptała:
Tak, dała mi klapsa trzy razy Raz za trójkę, raz za rozlane mleko A trzeci za to, iż nakrzyczałam na wujka Henia. Całowała się z nim, jak byłeś w delegacji
Nie płacz, kochanie, nie płacz! Władek przytulił ją mocno. Już jestem z tobą, już mama cię nie skrzywdzi.
Kłamie! krzyknęła Gosia. choćby jej nie tknęłam!
Chcesz mieszkanie i samochód niby dla niej? spytał z przekąsem Władek. Zosiu, powiesz mi jeszcze jedno?
Dobrze
Gdybyś mogła wybrać, z kim byś chciała mieszkać: ze mną, czy z mamą?
Zosia zamilkła. Spoglądała na oboje rodziców na zmianę. Gosia wyciągała ku niej ręce.
Tylko obiecaj, iż już mnie nie zostawisz na długo?
Obiecuję! powiedział ojciec bez namysłu.
W takim razie chcę z tobą, tato.
Ty niewdzięcznico! wrzasnęła Gosia, zamachując się, ale Władek objął córkę i osłonił własnym ciałem. Henryk ani razu się nie wtrącił.
No proszę, rozmowa zakończona. Nie zobaczysz już jej powiedział spokojnie Władek i poszedł z córką do jej pokoju.
Po chwili spakowali rzeczy. Jego walizka i tak była już gotowa po delegacji. Następnie wsiedli do samochodu i przenocowali w hotelu, który znał z pracy.
Po dwóch miesiącach odbyła się sprawa w sądzie. Gosia i Henryk nie mieli stałego dochodu ani własnego mieszkania. Sąd zdecydował, iż Zosia zostaje z ojcem, bo tak wybrała i tego chciała.
Władysław podzielił mieszkanie, swoją połowę sprzedał, a z córką zamieszkał w nowym, wygodnym lokalu. Zosia mogła odwiedzać matkę w weekendy, ale na stałe mieszkała z tatą, który całkowicie zmienił swój grafik nie było już wielomiesięcznych delegacji.
Dziewczynka coraz częściej się uśmiechała, a dla Władysława to było cenniejsze od wszelkich pieniędzy i kariery.
W życiu nie da się wszystkiego przewidzieć. Jednak pozostając wiernym sobie, można pokazać dziecku, iż prawdziwe szczęście to być razem i mieć dla siebie czas.













