25 marca 2025
Drogi Dzienniku,
Po dwudziestu jednym roku małżeństwa pewnego wieczoru moja żona, Grażyna, rzekła mi:
Masz zaprosić inną kobietę na kolację i do kina.
Zaskoczyło mnie to. Spojrzała na mnie z uśmiechem i cicho dodała:
Kocham cię, ale wiem, iż pozostało jedna pani, która także cię kocha i od dawna czeka choć odrobinę twojego czasu.
Mowa była o mojej mamie, Helenie. Po śmierci ojca żyła sama już od dziewiętnastu lat. Praca i troska o troje naszych dzieci pochłaniały mnie tak, iż prawie nie miałem z nią kontaktu.
Tamtego wieczoru zadzwoniłem:
Mamo, jedziemy jutro na kolację i do kina, tylko we dwoje.
Co się stało, synku? Wszystko w porządku? zapytała, nieco zaniepokojona.
Mama zawsze uważała, iż niespodziewane telefony przynoszą złe wiadomości.
Wszystko dobrze, mamo. Po prostu chciałbym spędzić z tobą wieczór.
Zamilkła na chwilę, potem łagodnie odpowiedziała:
Z przyjemnością.
W piątek po pracy podjechałem po nią. Stała już na przystanku, elegancko przyozdobiona, uśmiechnięta, w tej samej sukni, którą nosiła na rocznicę naszego ślubu.
Powiedziałam koleżankom, iż mam randkę z synem, zakrzyknęła z rozbawieniem. Wszystkie czekają, by potem usłyszeć, jak nam poszło.
Poszliśmy do przytulnej restauracji U Złotego Gołębia. Chwyciła mnie za rękę tak delikatnie, jak kiedyś, gdy byłem mały. Gdy przyniesiono menu, przeczytałem je głośno, bo mama nie mogła dobrze widzieć małych liter.
Kiedyś czytałam ci menu, uśmiechnęła się.
Teraz moja kolej, mamo, odpowiedziałem.
Rozmawialiśmy długo o życiu, o wspomnieniach, o wszystkim, co nagromadziło się między nami przez lata. Film przegapiliśmy, ale nie żałowaliśmy. Gdy odprowadzałem ją do domu, rzekła:
Chciałabym powtórzyć to spotkanie, ale następnym razem zapraszam ja.
Uśmiechnąłem się i przytaknąłem.
Kilka dni później mama nagle zmarła na zawał serca. Nie zdążyłem się pożegnać. Po pewnym czasie dostałem kopertę. W środku znajdował się wydruk rachunku z restauracji 184 zł oraz list:
Zapłaciłam z góry. Nie wiedziałam, czy będę mogła być przy tobie, ale chciałam sfinansować kolację dla dwojga dla ciebie i twojej żony. Nigdy nie dowiesz się, jak wiele ten wieczór dla mnie znaczył. Kocham cię, synu.
Zrozumiałem wtedy jedną prawdę: nie odkładaj słów Kocham cię. Daj czas tym, którzy są dla ciebie najważniejsi. Bo rodzina to nie później. Rodzina to teraz.
—
Nauka, którą wyniosłem: nie zwlekaj z wyrażaniem uczuć i poświęcaniem czasu bliskim bo życie nie czeka.













