Po dekadzie znika kolejny pułtuski sklep. Przegrał z... kosztami

pultusk24.pl 53 minut temu
Koniec września przyniesie kolejną pustą witrynę na handlowej mapie Pułtuska. Z niewielkiej uliczki Piotra Skargi – tuż przy skrzyżowaniu ze Świętojańską – znika sklep, który przez dekadę wpisywał się w codzienny krajobraz tej części miasta. Po dziesięciu latach działalności właścicielka podjęła bolesną decyzję o zamknięciu drzwi na stałe. Koszty utrzymania nie dały szansy na kontynuowanie działalności. Przez lata można było tu kupić pończochy, rajstopy, bieliznę czy porządne, ciepłe skarpety – towar idealny na nadchodzące jesienne chłody i zimowe mrozy. Zamiast przygotowań do sezonu jest jednak pakowanie pudeł. Powód? Prozaiczny, a zarazem druzgocący - brak klientów i rosnące koszty. Sam czynsz za skromny lokal wynosił 2500 zł miesięcznie, do tego dochodziły inne opłaty. Przy takich stałych obciążeniach zdarzały się dni, kiedy utarg wynosił równe... zero.

Historia z ulicy Skargi nie jest odosobnionym przypadkiem. To kolejny punkt, który znika z pułtuskich uliczek. Choć lokalni przedsiębiorcy powinni być dla miasta skarbem – to oni płacą tu podatki, tworzą miejsca pracy i budują unikalny klimat – w starciu z galopującymi kosztami, handlem internetowym czy dyskontami zostają zupełnie sami.

Czy Pułtusk jest skazany na wymieranie małego handlu i witryny z napisem „Lokal do wynajęcia”? Co można zrobić, by zatrzymać ten proces i ro
Idź do oryginalnego materiału