- Jest totalny bałagan – mówi Paweł Borsucki. I choć jest zaprawionym w bojach podróżnikiem, założycielem facebookowej grupy o podróżach Świat to za mało, nie bardzo wie, ani co będzie dalej, ani jak wybrnąć z sytuacji. Rozmowa zostaje jednak przerwana, możemy już tylko do siebie pisać. Jak relacjonuje Paweł, wczorajszy lot Air Arabii z Karkowa do Szardży przebiegał bez zarzutu. Grupa opuściła lotnisko, pojechała do hotelu i na zwiedzania miasta. Problemy zaczęły się przy wylocie.

Air Arabia to bardziej budżetowa linia lotnicza, która z rozmachem weszła do Polski. Z jej połączeń korzysta wielu turystów, głównym lotniskiem przesiadkowym w ZEA jest właśnie to w Szardży. Tam też trafiła polska grupa.

„Hej, sytuacja jest naprawdę ciężka. Próbuję nagrać film, ale na lotnisku panuje kompletny chaos. Totalna dezinformacja, nikt nic nie wie. Część pasażerów wywożą na inne lotnisko, choćby poza granice kraju. Ludzie są zagubieni i wkurzeni.
Kontakt z Air Arabia praktycznie nie istnieje, a jesteśmy przecież na ich głównym lotnisku w Szardża. Nasz lot został anulowany. Zaproponowali nam wyłącznie zwrot pieniędzy. Nic więcej. Zero alternatywy, zero pomocy. Czujemy się zostawieni sami sobie.
Jakby tego było mało, odłączyli internet – nie da się go choćby doładować. Dostaliśmy tylko suchą informację i tyle. Nie działa Wi-Fi calling, wszystko zablokowane. Nie możemy normalnie zadzwonić ani ogarnąć czegokolwiek.
Jest strasznie gorąco, ludzie siedzą na podłodze, atmosfera robi się coraz bardziej napięta. Szczerze? Nie wiemy, co mamy robić. Nie wiem nawet, czy uda mi się cokolwiek nagrać w takich warunkach. To wygląda jak jakiś zły sen.
Mam jak się dostać do głównych walizek tam gdzie mamy ja mam przynajmniej leki.” - napisał Paweł na Facebooku.
Wiadomo, iż problem dotyczy też osób, które miały wracać przez ZEA lub Katar do Polski. Wszystkie loty zostały odwołane. Z informacji, które docierają na grupę wynika, iż ludzie próbują szukać innych połączeń lotniczych. Wiele osób zostało na lodzie w Tajlandii, która jest jedną z ulubionych polskich destynacji.
Próbowaliśmy się skontaktować z Air Arabia z Polski, żeby zapytać, co będzie z pasażerami. Odpowiedź była jedna – mają szukać pomocy wyłącznie na lotnisku.

- Air Arabia dopiero w tej chwili próbuje coś organizować, jakieś hotele, stoimy w obłędnych kolejkach – napisał po jakimś czasie Paweł. - Za moment zostaniemy choćby bez internetu, bo nie ma mowy, żeby doładować teraz karty. Nie mamy pojęcia ani co dalej, ani kiedy będziemy mogli stąd wylecieć.

W podobnej sytuacji są na lotnisku tysiące pasażerów, którym również odwołano loty.








