Po ataku na Iran, utknęli na lotnisku w Szardży. "Dzieci płaczą, ludzie są na granicy histerii"

kobietaxl.pl 6 godzin temu

- Jest totalny bałagan – mówi Paweł Borsucki. I choć jest zaprawionym w bojach podróżnikiem, założycielem facebookowej grupy o podróżach Świat to za mało, nie bardzo wie, ani co będzie dalej, ani jak wybrnąć z sytuacji. Rozmowa zostaje jednak przerwana, możemy już tylko do siebie pisać. Jak relacjonuje Paweł, wczorajszy lot Air Arabii z Karkowa do Szardży przebiegał bez zarzutu. Grupa opuściła lotnisko, pojechała do hotelu i na zwiedzania miasta. Problemy zaczęły się przy wylocie.


Air Arabia to bardziej budżetowa linia lotnicza, która z rozmachem weszła do Polski. Z jej połączeń korzysta wielu turystów, głównym lotniskiem przesiadkowym w ZEA jest właśnie to w Szardży. Tam też trafiła polska grupa.


„Hej, sytuacja jest naprawdę ciężka. Próbuję nagrać film, ale na lotnisku panuje kompletny chaos. Totalna dezinformacja, nikt nic nie wie. Część pasażerów wywożą na inne lotnisko, choćby poza granice kraju. Ludzie są zagubieni i wkurzeni.

Kontakt z Air Arabia praktycznie nie istnieje, a jesteśmy przecież na ich głównym lotnisku w Szardża. Nasz lot został anulowany. Zaproponowali nam wyłącznie zwrot pieniędzy. Nic więcej. Zero alternatywy, zero pomocy. Czujemy się zostawieni sami sobie.

Jakby tego było mało, odłączyli internet – nie da się go choćby doładować. Dostaliśmy tylko suchą informację i tyle. Nie działa Wi-Fi calling, wszystko zablokowane. Nie możemy normalnie zadzwonić ani ogarnąć czegokolwiek.

Jest strasznie gorąco, ludzie siedzą na podłodze, atmosfera robi się coraz bardziej napięta. Szczerze? Nie wiemy, co mamy robić. Nie wiem nawet, czy uda mi się cokolwiek nagrać w takich warunkach. To wygląda jak jakiś zły sen.

Mam jak się dostać do głównych walizek tam gdzie mamy ja mam przynajmniej leki.” - napisał Paweł na Facebooku.

Wiadomo, iż problem dotyczy też osób, które miały wracać przez ZEA lub Katar do Polski. Wszystkie loty zostały odwołane. Z informacji, które docierają na grupę wynika, iż ludzie próbują szukać innych połączeń lotniczych. Wiele osób zostało na lodzie w Tajlandii, która jest jedną z ulubionych polskich destynacji.

Próbowaliśmy się skontaktować z Air Arabia z Polski, żeby zapytać, co będzie z pasażerami. Odpowiedź była jedna – mają szukać pomocy wyłącznie na lotnisku.


- Air Arabia dopiero w tej chwili próbuje coś organizować, jakieś hotele, stoimy w obłędnych kolejkach – napisał po jakimś czasie Paweł. - Za moment zostaniemy choćby bez internetu, bo nie ma mowy, żeby doładować teraz karty. Nie mamy pojęcia ani co dalej, ani kiedy będziemy mogli stąd wylecieć.


W podobnej sytuacji są na lotnisku tysiące pasażerów, którym również odwołano loty. Z ostatnich informacji od Pawła wynika, iż osoby w będące tranzycie, dostaną miejsca w hotelu. Natomiast ci, którzy podróżowali na dwóch oddzielnych biletach, nie uzyskają pomocy, muszą sobie sami radzić. Być może Paweł poleci do Kuala Lumpur, jesli zostanie dowieziony do Omanu. Ale to nie jest pewne. Próbuje dostać się do swojej walizki, w której ma leki, ale nie wie, czy będzie to możliwe.

O godzinie 20 polskiego czasu Paweł zamieścił na facebooku kolejny wpis:

"Słuchajcie… jest 23:00 i my dalej jesteśmy na lotnisku. Nie wyjechaliśmy stąd choćby na chwilę. Dzieci płaczą, ludzie są na granicy histerii. Nie ma gdzie usiąść, serio – podłoga zajęta, krzesła niema , wszędzie tłum.. gigantyczny.
Dla całej Air Arabia podstawili… dwa autobusy. Dwa. To jest jakiś absurd. Hoteli w Emiratach praktycznie brak, a jeżeli coś się trafi, ceny są kosmiczne. Ludzie mdleją ze zmęczenia i odwodnienia. My od 15:00 nic nie piliśmy i nic nie jedliśmy. Jesteśmy wykończeni.
Na infolinii - czat wisimy już 5 godzin. Zero kontaktu. Nie da się niczego przebukować, nie da się nic ustalić. Człowiek czuje się kompletnie zostawiony sam sobie.
Moja szczera rada – wykupujcie ubezpieczenie od rezygnacji. Serio. W takich momentach to nie jest zbędny wydatek, tylko coś, co może was uratować przed takim koszmarem.
Jeśli nie musicie lecieć w ten region – odpuśćcie. Naprawdę. Jest totalny chaos.
Jeśli lecicie z Azji, kombinujcie zmianę trasy, innych przewoźników. Omijajcie Emiraty, jeżeli tylko macie taką możliwość. Nie ryzykujcie. Nie zależnie ile to będzie kosztować .
Czytam teraz masę komentarzy i prywatnych wiadomości. Niektórzy piszą, iż chcą pozywać Izrael za wybuch wojny i domagać się odszkodowań. Szczerze? choćby nie wiem, czy to w ogóle realne. Wiem tylko, iż ludzie są wściekli, bezsilni i zmęczeni.
My na ten moment jesteśmy po prostu wyczerpani. Fizycznie i psychicznie. I to jest chyba najgorsze."

Idź do oryginalnego materiału