– Witam, panie Kazimierzu. Co pan zrobił z tą wiosną – zimno jak w psiarni…
Eustachy Mordziak, kupiec na bazarze Szembeka ujrzawszy pana Kazimierza Główkę emeryta, klienta tutejszego, a swojego kolegę, zaprosił go serdecznym gestem na jego ulubiony zydelek koło swojego straganu.
– Ano z wiosną jak z polityką – nigdy się nie wie na czym się stoi.
– Fakt, człowiek coraz mniej z tego wszystkiego rozumie. Z tego świata, znaczy się.
– Wie pan, panie Kaziu, ja to za bardzo światem się nie zajmuję, mnie raczej chodzi, żebym towar sprzedał, zarobił i pożył sobie spokojnie z moją Krysią u boku.
– Tylko, iż tak to jest wszystko urządzone, iż może się pan polityką nie interesować, może pan obchodzić ją z daleka, a ona i tak wcześniej czy później pana dopadnie.
– A co ona ma do mnie?
– A na wybory pan chodzi?
– Chodzę. Wszyscy chodzą.
– Nie wszyscy jednak. Mimo to obaj – zarówno pan, który głosuje, jak i ten, który ma to w nosie – bierzecie udział w polityce. Pan – wrzucając kartkę wyborczą – bezpośredni, a ten, który tego nie robi – pośrednio.
– Jak to?
– A tak to. jeżeli pan kartki nie wrzuci, to w końcowym rozliczeniu pańska nieobecność będzie znaczyła „tak” nie dla kandydata, z którym dajmy na
to jest panu po drodze, ale dla jego przeciwnika…
– Niemożliwe. Panie Kaziu – przecież jak ja nie zagłosuję, to będzie znaczyło, iż tylko ja mam to wszystko w nosie.
– Otóż nie! Pamięta pan wybory z czasów PRL.
– Pamiętam.
– No to pan wie z autopsji, iż ci, którzy nie głosowali, którzy nie chcieli mieć nic wspólnego z socjalizmem, w końcowym rezultacie i tak musieli żyć w tym ustroju i poddać się regułom, które nie oni ustalali.
– Kurde, panie Kaziu, przecież tego zrozumieć nie idzie!
– Bo widzi pan – polityka, to jest bardzo kapryśna pani. Kiedy zrozumiesz, dlaczego pizzę robi się okrągłą pakuje w kwadratowe pudełko i kroi w trójkąty, wtedy zrozumiesz kobiety. I tak samo jest z polityką…
Szaser
Co tam panie na Pradze
Warszawski Lokalny Portal Informacyjny Mieszkaniec