Piekarnik czy air fryer? Ten sam obiad, dwa rachunki. Liczymy koszt przygotowania

warszawawpigulce.pl 2 godzin temu

Mrożone frytki, udka z kurczaka i odgrzewane resztki wczorajszego obiadu – te same porcje, ta sama gramatura, ale w dwóch zupełnie różnych urządzeniach. Różnica na rachunku za prąd nie wynika z tego, iż air fryer jest jakąś magiczną technologią, tylko z prostej fizyki: mniejsza komora nagrzewa się szybciej, a piekarnik traci dodatkowe minuty na samo dojście do temperatury roboczej, zanim jedzenie w ogóle zacznie się piec.

Fot. Natalia Bohren / Shutterstock.

Metodologia: realny czas pracy, nie tylko moc urządzenia

Czasy pieczenia oparliśmy na rekomendacjach producentów i praktyce kulinarnej dla wszystkich dania osobno, doliczając realny czas nagrzewania wstępnego – piekarnik potrzebuje na to około 10-12 minut, air fryer zaledwie 2-3 minuty. Do przeliczenia na złotówki przyjęliśmy typową moc znamionową obu urządzeń: 2200 W dla średniej wielkości piekarnika elektrycznego i 1500 W dla średniej wielkości air fryera. Koszty policzyliśmy przy dwóch cenach prądu, żeby wynik pasował do różnych taryf – warszawskie gospodarstwa, obsługiwane przez tańszą dystrybucyjnie sieć Stoen Operator, mogą liczyć raczej na dolną granicę tych widełek niż na górną.

Danie Urządzenie Czas pracy (z nagrzewaniem) Zużycie energii Koszt przy 0,90 zł/kWh Koszt przy 1,20 zł/kWh
Mrożone frytki (500 g) Piekarnik 32 min 1,17 kWh 1,06 zł 1,41 zł
Mrożone frytki (500 g) Air fryer 20 min 0,50 kWh 0,45 zł 0,60 zł
Udka z kurczaka (500 g) Piekarnik 52 min 1,91 kWh 1,72 zł 2,29 zł
Udka z kurczaka (500 g) Air fryer 30 min 0,75 kWh 0,68 zł 0,90 zł
Odgrzewanie dania (ok. 350 g) Piekarnik 25 min 0,92 kWh 0,83 zł 1,10 zł
Odgrzewanie dania (ok. 350 g) Air fryer 10 min 0,25 kWh 0,23 zł 0,30 zł

We wszystkich trzech przykładach piekarnik zużywa od dwóch i pół do niemal trzech i pół raza więcej energii niż air fryer – najmniejsza różnica dotyczy mrożonych frytek, gdzie oba urządzenia pracują stosunkowo krótko, a największa udek z kurczaka, bo tu różnica w samym czasie pieczenia jest największa: 52 minuty w piekarniku wobec 30 minut w air fryerze. Przy odgrzewaniu gotowego dania różnica procentowa jest największa ze wszystkich, choć w złotówkach to najmniejsza kwota – piekarnikowi wciąż opłaca się rozgrzać na pełną moc choćby do krótkiego odgrzania jednej porcji, podczas gdy air fryer wchodzi w temperaturę roboczą niemal od razu.

Skąd bierze się ta różnica?

Air fryer osiąga temperaturę roboczą w dwie do trzech minut, podczas gdy piekarnik potrzebuje dziesięciu do dwunastu minut samego nagrzewania, zanim jedzenie w ogóle zaczyna się piec – a ten czas i tak zużywa pełną moc grzałek. Do tego dochodzi rozmiar komory: niewielka przestrzeń robocza air fryera wymaga podgrzania dużo mniejszej objętości powietrza niż wnętrze całego piekarnika, a wymuszony, intensywny obieg powietrza przenosi ciepło do jedzenia znacznie wydajniej niż samo promieniowanie grzałek w tradycyjnym piekarniku, co pozwala skrócić sam czas pieczenia o kilkanaście do choćby dwudziestu kilku minut w zależności od potrawy. W efekcie te same 500 gramów jedzenia można przygotować w krótszym czasie i przy niższej mocy chwilowej, co razem daje wielokrotnie niższe całkowite zużycie energii.

Kiedy mimo to lepiej sięgnąć po piekarnik?

Przewaga air fryera kurczy się, gdy w grę wchodzą większe porcje – producenci i testerzy zgodnie ostrzegają, iż przeładowanie koszyka prowadzi do nierównomiernego pieczenia, bo gorące powietrze nie dociera wtedy do wszystkich kawałków jedzenia jednocześnie. W praktyce oznacza to, iż przy większej liczbie porcji trzeba piec partiami, co zjada część oszczędności czasu i energii, jaką air fryer daje przy mniejszych ilościach. Piekarnik pozostaje też jedynym rozsądnym wyborem przy daniach, których fizycznie nie da się zmieścić w niewielkiej komorze air fryera – całej gęsi na święta, dużej blachy ciasta czy pieczenia dwóch różnych potraw jednocześnie na dwóch poziomach, co przy jednym uruchomieniu piekarnika wykorzystuje raz zużytą energię do przygotowania od razu dwóch dań.

Jak jeszcze obniżyć rachunek, niezależnie od wyboru urządzenia

Największym marnotrawstwem energii w piekarniku jest zbędne rozgrzewanie na zapas – wielu z nas włącza piekarnik na pełną moc na kilkanaście minut, zanim jedzenie w ogóle trafi do środka, choć przy krótszym pieczeniu w wielu przypadkach można pominąć etap wstępnego nagrzewania bez większej różnicy w efekcie końcowym. Otwieranie drzwiczek w trakcie pieczenia, żeby sprawdzić postęp, kosztuje więcej, niż mogłoby się wydawać – każde otwarcie wypuszcza znaczną część nagromadzonego ciepła, które trzeba potem odtworzyć od nowa, więc lepiej polegać na timerze i szybie w drzwiczkach niż na regularnym zaglądaniu do środka. Zarówno w piekarniku, jak i w air fryerze opłaca się też przygotowywać większe porcje na zapas przy okazji jednego uruchomienia urządzenia, zamiast włączać je osobno do każdego mniejszego posiłku w ciągu dnia – koszt samego nagrzewania rozkłada się wtedy na więcej jedzenia, a nie tylko na jedną porcję.

Idź do oryginalnego materiału