W misji uczestniczyły Angelika Sarna, Maja Gałeska, Maria Pawlak-Mojsiewicz, Weronika Piontek i Inga Sakson. Do Peru wyjechały razem z Katolickim Misyjnym Stowarzyszeniem Sług Ewangelii Miłosierdzia Bożego z Sopotu.
Ich głównym miejscem działania było San Juan de Lurigancho – ogromna dzielnica Limy rozciągająca się wśród pustynnych wzgórz. To jeden z najgęściej zaludnionych rejonów peruwiańskiej stolicy, w którym część mieszkańców mierzy się z ubóstwem, niestabilnością zatrudnienia oraz ograniczonym dostępem do podstawowych usług.
Wolontariuszki nie miały jednego, z góry określonego zadania. Zakres pomocy zmieniał się w zależności od potrzeb lokalnej społeczności.
Odwiedzały rodziny znajdujące się w szczególnie trudnej sytuacji materialnej, pomagały przy opiece nad dziećmi i organizowały czas młodzieży. Trafiały również do szpitali, gdzie spotykały się z najmłodszymi pacjentami, proponując im wspólne zabawy i inne aktywności.
Część działań skierowana była do seniorów. Poznanianki prowadziły dla nich zajęcia i warsztaty, ale równie ważnym elementem spotkań była zwykła rozmowa i wspólnie spędzony czas.
Pomagały także w stołówkach przygotowujących jedzenie dla najuboższych oraz w placówce wspierającej osoby doświadczające bezdomności.
Tam, gdzie było to potrzebne, wolontariat oznaczał również pracę fizyczną. Uczestniczki misji angażowały się m.in. w drobne remonty, naprawianie dachów i malowanie pomieszczeń. W praktyce pomoc mogła więc oznaczać zarówno poprawę warunków mieszkaniowych, jak i przygotowanie posiłku czy spędzenie czasu z osobą potrzebującą kontaktu z drugim człowiekiem.
Do Peru dotarł również poznański akcent. Urząd Miasta przekazał wolontariuszkom pluszowego koziołka, który towarzyszył im podczas części spotkań.
Maskotka trafiła m.in. do ośrodka dla osób starszych INABIF. Poznanianki opowiadały tam o swoim mieście i jego najbardziej charakterystycznym symbolu. Seniorzy uczestniczący w zajęciach przygotowali następnie własne wersje poznańskich koziołków.
Pluszowa maskotka ostatecznie nie wróciła do Wielkopolski. Wolontariuszki pozostawiły ją w ośrodku jako pamiątkę wspólnie spędzonego czasu.
Znacznie większym i bardziej widocznym śladem ich pobytu jest mural, który powstał w San Juan de Lurigancho. Projekt przygotowała jedna z uczestniczek misji, Inga Sakson.
Malowidło wykonano w jednej z trudniejszych części dzielnicy. Założeniem było odświeżenie otoczenia i stworzenie bardziej przyjaznej przestrzeni dla lokalnej społeczności. W przeciwieństwie do wielu bieżących działań pomocowych mural pozostanie na miejscu także długo po wyjeździe wolontariuszek.
Trzytygodniowa misja nie sprowadzała się więc do jednego dużego przedsięwzięcia. Składała się z wielu mniejszych działań – od pracy z dziećmi i seniorami, przez pomoc przy posiłkach, po poprawianie warunków w miejscach wykorzystywanych przez mieszkańców.
– Wierzę, iż obecność ma znaczenie. Że czas poświęcony drugiemu człowiekowi potrafi zmienić więcej niż wielkie deklaracje – podsumowała jedna z uczestniczek.
Pięć poznanianek wróciło już z Peru, ale część efektów ich pracy pozostała w Limie. Wśród nich mural, odnowione przestrzenie i niewielki pluszowy koziołek, który z symbolu Poznania stał się pamiątką spotkania ludzi zamieszkałych po dwóch stronach świata.










