Piosenkarka Phoebe Bridgers przyjechała na festiwal filmowy w Wenecji w czarnym kostiumie, szpilkach i z widocznym owłosieniem na nogach. Wystarczyło. Zdjęcia gwałtownie obiegły internet i media społecznościowe, a jednym z głównych tematów nie była jej pierwsza rola aktorska ani sama stylizacja, tylko włosy na łydkach.
Reakcje były w większości pozytywne. Fanki pisały, iż bardzo podoba im się stylizacja i nie mają problemu z niewydepilowanymi łydkami. Inne zwracały uwagę, jak rzadko podobne zdjęcia znanych kobiet w ogóle trafiają do obiegu.
I właśnie to wydaje się w tej historii najciekawsze. Bridgers nie zrobiła niczego niezwykłego, nie ogłosiła manifestu. Po prostu nie usunęła włosów na nogach. Dlatego zostało to zauważone w mediach, które pisały o „odwadze”.
Nieogolona pacha Julii Roberts
Podobna historia wydarzyła się 27 lat wcześniej. W 1999 roku Julia Roberts pojawiła się na londyńskiej premierze „Notting Hill” w czerwonej, cekinowej sukience. Kiedy podniosła rękę, żeby pomachać fanom, fotografowie uchwycili jej nieogolone pachy.
Zdjęcie stało się jednym z najbardziej pamiętnych momentów związanych z kobiecym owłosieniem w popkulturze. Roberts była opisywana jako buntowniczka, feministyczna ikona, kobieta przeciwstawiająca się standardom urody. Problem w tym, iż ona sama niczego takiego nie planowała.
Po latach wyjaśniła, iż zwyczajnie nie pomyślała o długości rękawów swojej sukienki i o tym, co będzie widać, gdy zacznie machać do ludzi.
To chyba najlepszy komentarz do całej historii. Kobieta nie usuwa włosów. Świat natychmiast próbuje ustalić, co chce przez to powiedzieć.
Zanim była Julia, była Sophia
Roberts nie była pierwsza. Już w latach 50. Sophia Loren fotografowała się w wieczorowych sukniach z widocznym owłosieniem pod pachami. Kilkadziesiąt lat później podobnie robiły Grace Jones, Lisa Bonet i Madonna. W kolejnych dekadach pojawiły się Drew Barrymore, Miley Cyrus, Lola Kirke, Amandla Stenberg czy Ashley Graham.
Każda z tych kobiet funkcjonowała w innym momencie i miała własny stosunek do wyglądu swojego ciała. Łączy je jednak sposób, w jaki reagowała na nie kultura.
Nieogolone pachy kobiety stawały się wydarzeniem.
W przypadku mężczyzny nikt zwykle nie pyta, dlaczego postanowił „pokazać swoje naturalne owłosienie”. Nie powstają teksty analizujące jego odwagę. Nie trzeba też dopisywać do jego owłosienia żadnego światopoglądu.
Kiedy włosy stały się „niekobiece”?
Włosy na ciele nie mają płci. Rosną u każdej osoby w okresie dojrzewania, choć ich ilość i rozmieszczenie zależą m.in. od genetyki oraz hormonów.
Kulturowo sprawa wygląda jednak zupełnie inaczej. Przez setki, a choćby tysiące lat gładka skóra stała się jednym z podstawowych elementów kobiecego ideału urody. Na obrazach, w reklamach, filmach, magazynach i później w social mediach odsłonięte kobiece nogi oraz pachy niemal zawsze były pozbawione włosów.
Po pewnym czasie przestaliśmy zwracać na to uwagę. Ogolone nogi są „normalne”. Niewydepilowane wymagają komentarza.
Dobrze widać to w języku. Mówimy o „nieogolonych nogach”, tak jakby ogolenie było ich stanem wyjściowym. O osobie, która zostawia włosy pod pachami, mówi się czasem, iż „zrezygnowała z depilacji”. Rzadziej po prostu: ma włosy pod pachami.
Polskie media też od lat o tym piszą
Ta dyskusja nie omija też Polski. Magazyny kobiece i lifestyle’owe wielokrotnie wracały do zdjęcia Julii Roberts, a także do innych znanych kobiet pokazujących włosy pod pachami czy na nogach. W 2022 roku polski tekst poświęcony „naturalności” zestawiał Roberts z Sophią Loren, Grace Jones, Madonną, Miley Cyrus, Emmą Corrin czy Ashley Graham.
Sam fakt, iż podobne galerie i artykuły powstają od lat, jest jednak dość wymowny. Z jednej strony pokazują coraz więcej różnych kobiecych ciał. To ważne, szczególnie dla osób, które dorastały w świecie, w którym kobiece owłosienie praktycznie nie istniało w mediach.
Z drugiej, przez cały czas klasyfikujemy je jako coś wartego osobnej historii. „Gwiazdy, które nie golą pach”. „Kobiety, które pokochały swoje włosy”. „Naturalność wraca”. Tymczasem trudno wyobrazić sobie galerię zatytułowaną „Znani mężczyźni, którzy zdecydowali się zachować włosy na nogach”.
Czy młodsze pokolenia mają z tym mniejszy problem?
Być może trochę. Kobiety pytane przez „The Guardian” po wystąpieniu Phoebe Bridgers mówiły, iż coraz częściej widzą w swoim otoczeniu osoby rezygnujące z regularnej depilacji. Jedna z rozmówczyń zna choćby osoby farbujące włosy pod pachami, żeby stały się bardziej widoczne. Inne mówiły jednak o komentarzach ze strony mężczyzn, obawie przed oceną czy o goleniu nóg przed formalnym wydarzeniem właśnie dlatego, iż tego się od kobiet oczekuje.
„Robię to dla siebie”. Na pewno?
To zdanie często pojawia się w rozmowach o depilacji. Ktoś mówi, iż lubi mieć gładkie nogi. Ktoś inny nie znosi uczucia włosów pod pachami. Kolejna osoba usuwa włosy intymne, bo tak czuje się najlepiej.
Możesz uwielbiać gładkie nogi i pachy, ale warto zadać sobie pytanie, skąd biorą się nasze wyobrażenia o tym, co nam się podoba, co jest „kobiece” albo „zadbane”. jeżeli przez całe życie widzisz kobiety bez włosów na nogach, gładkość staje się punktem odniesienia. Wtedy choćby bardzo osobista preferencja powstaje w świecie, który od dawna podpowiada nam, która wersja ciała jest bardziej pożądana.
Owłosienie intymne podlega dokładnie tej samej logice
W przypadku włosów intymnych temat staje się jeszcze bardziej związany z seksualnością.
Gładkie okolice intymne bywają przedstawiane jako bardziej atrakcyjne, czyste albo po prostu „normalne”. Tymczasem z medycznego punktu widzenia nie ma obowiązku usuwania włosów łonowych. Owłosienie jest fizjologiczną częścią ciała. Można je usuwać, przycinać albo pozostawić bez zmian.
Sama depilacja też nie jest obojętna dla skóry. Golenie może powodować mikrourazy, podrażnienia, zapalenie mieszków włosowych czy wrastające włoski. Dlatego, jeżeli ktoś decyduje się na depilację, warto traktować ją dokładnie tak, jak każdą inną ingerencję w delikatną skórę.
Dlatego w internetowej dyskusji wokół nieogolonych łydek Phoebe Bridgers nie chodzi tylko o włosy na jej nogach. Chodzi o to, iż wciąż uważamy, iż wydepilowane kobiece ciało jest najbardziej naturalną wersją kobiecości.








