Pewnego dnia przeszukując domowe archiwum w poszukiwaniu ważnych papierów, natrafiłem na teczkę z dokumentami dotyczącymi naszego mieszkania. Nagle dostrzegłem w nich coś, co wprawiło mnie w osłupienie i porządnie zdenerwowało, bo

newsempire24.com 1 miesiąc temu

Rodzice Małgosi podarowali nam z okazji ślubu naprawdę kosztowny prezent własne mieszkanie! Wręczyli nam uroczyście klucze i zapewnili, iż to my jesteśmy teraz właścicielami, choć kupili je w stanie surowym, bo blok był nowy na Osiedlu Przyjaźni w Poznaniu. Moja teściowa zażartowała, iż skoro ich rodzina ofiarowała nam mieszkanie, to moi rodzice powinni się dorzucić do remontu. Moi rodzice już wcześniej wsparli nas sporą sumą dwa razy przekazali po kilkanaście tysięcy złotych, poza tym zgodzili się pomóc przy remontowych pracach.
Po ślubie nie zwlekaliśmy ani chwili i od razu zabraliśmy się za remont. Ponieważ mój tata jest majstrem budowlanym, sam załatwił wszystko, co było trzeba, a ja byłem prawą ręką na budowie, często też Małgosia wpadała po pracy, by pomóc podczas tapetowania czy malowania.
Czasem pomagał nam też teść. Ustaliliśmy wspólnie, iż nie będziemy wynajmować żadnego mieszkania na czas remontu, żeby trochę zaoszczędzić i póki co zamieszkaliśmy u rodziców Małgosi.
Pewnego wieczoru przeglądałem szuflady w poszukiwaniu papierów, kiedy natknąłem się na dokumenty dotyczące naszego mieszkania. Przeczytałem je i coś mnie uderzyło aż zrobiło mi się gorąco, bo okazało się, iż właścicielką mieszkania była moja teściowa!
Tego dnia planowałem z tatą jechać po płytki i cement do łazienki, ale poprosiłem, byśmy przesunęli zakupy. Musiałem mu powiedzieć, co odkryłem, bo nie dawało mi to spokoju chciałem przemyśleć, co to adekwatnie oznacza.
Czemu mieszkanie jest przepisane na mamę Małgosi, a nie na Małgosię? zapytałem prosto z mostu, kiedy wszyscy byli już w domu.
Synku, przecież to oczywiste odparła teściowa, wzdychając teatralnie. Musieliśmy postąpić roztropnie, żeby nasza Małgosia na tym nie ucierpiała.
Czyli jak? dopytywałem, czując rosnącą złość.
A jak się rozwiedziecie? Jeszcze byś chciał połowę mieszkania zabrać naszej córce!
Waszego mieszkania? My z tatą robimy już remont za tyle pieniędzy, iż to będzie kosztowało jak pół tego lokalu! I skąd w ogóle pomysł, iż się rozwiedziemy? Przecież dopiero wzięliśmy ślub!
Mamo, przecież prosiłam cię, byś oddała mieszkanie na mnie wtrąciła nieśmiało Małgosia.
Czyli wiedziałaś od początku o tym wszystkim? spojrzałem na żonę z niedowierzaniem.
Nie, to nie tak Wiedziałam, ale naprawdę mówiłam mamie, żeby przepisała akt własności na mnie próbowała się tłumaczyć Małgosia.
Świetnie Piękny początek wspólnego życia! Tak się zaczyna małżeństwo od kłamstwa! odpowiedziałem ze smutkiem.
Od tamtej pory minęło już kilka dni. Wróciłem do rodziców, żeby wszystko przemyśleć. Małgosia próbuje ze mną rozmawiać, ale nie potrafię podjąć decyzji. Nie spodziewałem się takiego zachowania po jej rodzinie. Może każdy rodzic chce zabezpieczyć swoje dziecko ale mi ciężko się z tym pogodzić.
Co zrobiłby w tej sytuacji ktoś inny? Do dziś się nad tym zastanawiam.

Idź do oryginalnego materiału