Pewnego dnia przeglądałem różne papiery, a gdy w końcu odnalazłem potrzebne dokumenty, moją uwagę przykuły akta dotyczące naszego mieszkania. Odkryłem w nich coś, co bardzo mnie zaskoczyło i mocno zdenerwowało, ponieważ

polregion.pl 1 miesiąc temu

Słuchaj, muszę Ci coś opowiedzieć, bo nie mogę tego ogarnąć. Wyobraź sobie, iż rodzice Agnieszki dali nam na ślub mieszkanie naprawdę niezły prezent, co? Przy wszystkich wręczyli nam klucze i ogłosili, iż to nasze własne cztery kąty. Tylko iż to był świeżo postawiony blok, więc lokal kupili w stanie deweloperskim. A jej mama od razu stwierdziła, iż skoro oni dali mieszkanie, to teraz moim rodzicom wypada wziąć na siebie koszt remontu.
Moi starzy już wcześniej wsparli nas konkretami dali nam sporą kwotę, no ale z racji tej sytuacji zgodzili się też pomóc z remontem, zwłaszcza iż mój tata to fachura budowlany. Wziął na siebie temat, wszystko po kolei kupował, a ja służyłem za pomocnika. choćby Agnieszka czasem zakasała rękawy i wpadała z nami działać, a i teść coś tam od siebie dorzucał.
Nie chcieliśmy wynajmować mieszkania do czasu zakończenia remontu, więc na razie zamieszkaliśmy z teściami, żeby odłożyć trochę grosza.
I teraz trzymaj się pewnego dnia szukam jakichś papierów, no i trafiam na dokumenty od mieszkania. Coś mnie tknęło, coś mi zaczęło nie pasować. Patrzę, a tu właścicielem nie Agnieszka, tylko jej matka! No, zagotowałem się. Mieliśmy z tatą jechać po kafelki do łazienki, ale zadzwoniłem, iż przekładam na jutro, bo muszę przemyśleć sprawę i obgadać to z nim.
Wieczorem, jak wszyscy byli w domu, powiedziałem prosto z mostu:
Czemu to mama Agnieszki jest właścicielką naszego mieszkania, a nie Agnieszka? pytam.
A teściowa z kamienną miną:
No bo, widzisz, trzeba się zabezpieczyć. Żeby nie skrzywdzić naszej Agnieszki.
Ale o co chodzi?
No wiesz, jakby Ci kiedyś przyszło do głowy się rozwieść, to nie zabierzesz połowy naszego mieszkania!
Waszego mieszkania? pytam już mocno wkurzony. Przecież z moim ojcem robimy tam remont, inwestujemy sporo pieniędzy, a to ma być wasze? I czemu w ogóle zakładamy, iż od razu się rozstaniemy? Jeszcze choćby dobrze nie zaczęliśmy wspólnego życia!
Agnieszka tak nieśmiało:
Mamo, przecież prosiłam Cię, żebyś zapisała mieszkanie na mnie…
Czyli wiedziałaś o tym cyrku? pytam już trochę rozczarowany.
Nie to, żebym wszystko planowała Ja chciałam, żeby mieszkanie było na mnie, mama się uparła odpowiada.
Super początek małżeństwa mówię od kłamstwa.
No powiem Ci, wróciłem do swoich starych. Od kilku dni u nich mieszkam. Agnieszka próbuje rozmawiać, ale ja muszę sobie to wszystko poukładać w głowie. Zupełnie nie spodziewałem się, iż ze strony jej rodziny może mnie coś takiego spotkać. Serio, czy wszyscy rodzice tak robią swoim dzieciom? Co byś zrobił na moim miejscu?

Idź do oryginalnego materiału