Paliwo po 9 zł uderzy nie tylko w kierowców. Podwyżki mogą wejść do sklepów i rachunków Polaków

warszawawpigulce.pl 2 godzin temu

Rosnące ceny benzyny i oleju napędowego nie kończą się na stacyjnych pylonach. Paliwo jest jednym z podstawowych kosztów transportu, rolnictwa, budownictwa, handlu i usług. Gdy diesel pozostaje w okolicach 9 zł za litr, więcej płacą przewoźnicy, rolnicy, kurierzy oraz dostawcy. Część tych kosztów może następnie zostać przerzucona na klientów. Dla polskich rodzin oznacza to ryzyko podwyżek znacznie szerszych niż sam koszt tankowania samochodu.

Fot. Pixabay

Najnowsze dane nie dają kierowcom wielu powodów do optymizmu. Według notowania e-petrol.pl z 23 września średnia cena benzyny Pb95 wynosiła 7,99 zł za litr, a oleju napędowego aż 8,99 zł. Autogaz kosztował przeciętnie 3,14 zł.

Prognoza na okres od 28 września do 4 października zakłada:

  • benzynę Pb95 w cenie od 7,97 do 8,09 zł za litr,
  • olej napędowy od 8,99 do 9,29 zł,
  • benzynę Pb98 od 8,85 do 8,99 zł,
  • autogaz od 3,14 do 3,24 zł.

Analitycy e-petrol.pl oceniają, iż w najbliższym czasie „taniej raczej nie będzie”. Ryzyko kolejnych podwyżek wiąże się przede wszystkim z sytuacją na Bliskim Wschodzie i ceną ropy, która utrzymuje się powyżej 100 dolarów za baryłkę.

Największym problemem nie jest benzyna, ale diesel

Dla prywatnego kierowcy najbardziej widoczna jest cena benzyny. Z punktu widzenia całej gospodarki jeszcze większe znaczenie ma jednak olej napędowy.

Dieslem napędzane są samochody ciężarowe, dostawcze, maszyny budowlane i duża część sprzętu rolniczego. Wzrost jego ceny zwiększa koszt przewiezienia niemal każdego produktu – od chleba i mleka po meble, materiały budowlane oraz przesyłki internetowe.

Samochód ciężarowy może zużywać około 25–35 litrów paliwa na 100 km. o ile litr oleju napędowego drożeje o 1 zł, koszt przejechania 100 km rośnie o około 25–35 zł. Na trasie liczącej 1000 km oznacza to już dodatkowe 250–350 zł.

Jedna ciężarówka wykonująca wiele tras miesięcznie generuje tysiące złotych nowych kosztów. Firma transportowa posiadająca kilkadziesiąt pojazdów może odczuć podwyżkę w dziesiątkach albo setkach tysięcy złotych.

Droższy transport trafia do ceny produktu

Towar rzadko dociera do sklepu jednym samochodem. Przykładowy produkt spożywczy może przejść przez kilka etapów:

  1. transport surowca od rolnika do zakładu,
  2. przewóz opakowań i pozostałych składników,
  3. dostarczenie gotowego produktu do centrum logistycznego,
  4. rozwiezienie towaru do poszczególnych sklepów,
  5. dowóz zakupów do klienta lub odbiór odpadów i opakowań.

Na każdym etapie zużywane jest paliwo. o ile wszystkie firmy zapłacą więcej, część wzrostu może zostać uwzględniona w cenie końcowej.

Nie oznacza to, iż litr mleka natychmiast podrożeje o tyle samo, o ile wzrosła cena diesla. Firmy mogą przez pewien czas ograniczać własne marże, korzystać z wcześniej zawartych kontraktów albo optymalizować trasy. jeżeli jednak wysokie ceny utrzymują się długo, przestrzeń do pokrywania kosztów z własnej kieszeni się kończy.

Żywność może odczuć podwyżki kilkukrotnie

Rosnące ceny paliwa uderzają w produkcję żywności nie tylko podczas dostawy do sklepu.

Rolnicy wykorzystują olej napędowy do ciągników, kombajnów i innych maszyn. Paliwo jest potrzebne podczas przygotowania pól, siewu, oprysków, zbiorów oraz transportu płodów rolnych.

Wyższe koszty mogą więc dotknąć jednocześnie:

  • gospodarstwa rolne,
  • skupy i przetwórnie,
  • magazyny,
  • hurtownie,
  • firmy transportowe,
  • sklepy.

Im dłuższy łańcuch dostaw, tym więcej miejsc, w których pojawia się dodatkowy koszt. Szczególnie narażone są produkty świeże wymagające częstych dostaw oraz transportu w chłodniach.

Kurierzy, remonty i usługi również mogą zdrożeć

Skutki wysokich cen paliw mogą być widoczne także poza sklepami spożywczymi.

Droższy transport wpływa na koszty:

  • dostaw przesyłek kurierskich,
  • przeprowadzek,
  • przewozu osób,
  • dowozu jedzenia,
  • wywozu odpadów,
  • robót drogowych i budowlanych,
  • transportu materiałów remontowych,
  • mobilnych usług wykonywanych u klienta.

Hydraulik, elektryk, monter albo ekipa remontowa muszą dojechać na miejsce i przewieźć narzędzia. Firmy mogą więc podnosić opłaty za dojazd albo uwzględniać koszt paliwa w końcowej cenie usługi.

Rodzina zapłaci więcej już przy samym tankowaniu

Kierowca pokonujący miesięcznie 1500 km samochodem spalającym 7 litrów benzyny na 100 km zużywa około 105 litrów paliwa.

Przy cenie 7 zł za litr miesięczny koszt wynosiłby 735 zł. Przy cenie 8 zł rośnie do 840 zł. To 105 zł więcej miesięcznie, czyli 1260 zł w skali roku.

W przypadku rodziny używającej dwóch samochodów albo dojeżdżającej codziennie kilkadziesiąt kilometrów różnica będzie jeszcze większa. Do tego mogą dojść pośrednie podwyżki cen produktów i usług.

Wysokie ceny paliw mogą podtrzymywać inflację

Narodowy Bank Polski analizuje ceny paliw oddzielnie między innymi dlatego, iż są one zmienne i gwałtownie reagują na notowania ropy oraz kurs walutowy. Ich wpływ nie ogranicza się jednak do bezpośredniego składnika koszyka inflacyjnego.

Badania publikowane przez NBP wskazują na szczególne znaczenie oleju napędowego dla przemysłu i transportu. Droższa energia oraz paliwa zwiększają koszty działalności przedsiębiorstw, co może skłaniać firmy do podnoszenia cen towarów i usług.

To właśnie efekt pośredni jest najbardziej niebezpieczny dla konsumentów. choćby osoba, która nie posiada samochodu, kupuje towary dowożone ciężarówkami, korzysta z usług wymagających transportu i płaci za funkcjonowanie całego łańcucha dostaw.

Podwyżki nie pojawią się wszędzie od razu

Nie każda firma natychmiast zmieni cennik. Duże sieci handlowe zawierają dłuższe kontrakty z przewoźnikami, a niektórzy przedsiębiorcy zabezpieczają ceny paliwa albo mają możliwość czasowego zmniejszenia marży.

Przełożenie cen diesla na pozostałe towary może więc następować z opóźnieniem. Najpierw podwyżkę odczuwają przewoźnicy, później producenci i hurtownie, a dopiero na końcu konsumenci.

Jeżeli paliwo gwałtownie stanieje, część kosztów może nie dotrzeć do sklepowych półek. jeżeli jednak ceny utrzymają się w okolicach 9 zł przez kolejne tygodnie lub miesiące, presja na podwyżki będzie rosła.

To problem całej gospodarki, nie tylko kierowców

Cena widoczna na stacji jest jedynie pierwszym etapem. Za droższe paliwo płaci bezpośrednio kierowca, ale pośrednio także klient sklepu, pasażer, osoba remontująca mieszkanie i zamawiająca paczkę.

Najbardziej dotkliwe dla Polaków może być nałożenie się kilku kosztów jednocześnie: wyższego rachunku za tankowanie, droższej żywności, transportu oraz usług.

Dlatego utrzymanie się oleju napędowego powyżej 9 zł za litr może stać się jednym z najważniejszych problemów ekonomicznych najbliższych tygodni. Paliwo nie jest zwykłym produktem – jest kosztem ukrytym w cenie niemal wszystkiego, co trafia do polskich domów.

Idź do oryginalnego materiału