
Mam wielkie szczęście do nowych marek, współprac z nimi i ich produktów. Oto właśnie w ramach współpracy z marką Orcideo, mam przyjemność pokazać i opowiedzieć Wam o świetnym balsamie. Atopowcy, osoby dotknięte łuszczycą, wrażliwcy i osoby z suchą skórą powinny go spróbować. Wiadomo, nie ma NIESTETY jednego kosmetyku, który będzie każdemu pasować. Jest to tym bardziej dotkliwe dla osób zmagających się z jakimiś dolegliwościami skórnymi. Często, znalezienie tego naszego "złotego Graala" oznacza przebrnięcie przez sporą ilość kosmetyków, które jakby pomagały, ale nie koniecznie, które wcale się nie sprawdzają, które przynoszą skutek odwrotny od zamierzonego. Ale, ale nie użalając się już nad swoim losem atopowca lecę z polecajką.
💦 Orcideo, Balsam MicroAtopic, Nawilżający Balsam do Ciała
Zwróćcie uwagę na krótki skład tego balsamu, nazwy składników są długie, ale sam skład już nie. Druga rzecz to brak zapachu. Widać, iż komponowano ten kosmetyk tak, aby wyeliminować maksymalnie zbędne ulepszacze i skupiono się na konkretach.
No właśnie jest tu jeden konkret w składzie, coś nowego, coś innego, a jest to Microbiome Stimuli Base (MSB). I co to takiego jest? Ogólnie i obrazowo powiedziałabym, iż to coś, co eliminuje konkretne patogeny, takie, które często pogłębiają zmiany AZS czy łuszczycowe. O tym, iż nasza skóra zasiedlona jest przez mikroorganizmy, każdy wie. To jest właśnie nasz słynny mikrobiom. I mieszkańcy jak wszędzie są fajni, ale też są łotry. Jak łotrów robi się za dużo, to mamy problem. Wtedy wbija policja zwana Microbiome Stimuli Base (MSB) ubija trochę tych złych, a na ich miejsce wskakują fajni lub tacy neutralni i robi się spokojniej. Gdyby użyć antybiotyków to trochę jakbyśmy walnęli bombkę atomową-zmiatamy wszystkich i dobry i złych i odbudowę trzeba zaczynać od początku. W przypadku MSB mamy selekcję i mniej kłopotów z odbudową zniszczeń.
Jak widać, warto się tym skłądnikiem zainteresować.

Niech nikogo ta lekkość nie zwiedzie, to jest niezły zawodnik, o ile chodzi o walkę ze świądem, suchością i ściągnięciem skóry. Przetestowałam go w dwóch dość ekstremalnych warunkach. Moja atopia zaczęła pojawiać się również na ciele. Na chwilę obecną są to niewielkie zmiany, tyle iż z powodu świądu uciążliwe. Ten balsam naprawdę go u mnie łagodzi, do tego nawilża na tyle mocno i trwale, iż nie muszę dodatkowo natłuszczać tych zmian. Skóra nie jest ściągnięta, a to już daje wiele. W ekstremalnych przypadkach służył mi on jako podkład pod tłuste maści, warstwę nawilżającą, która "rozluźnia" skórę.
Drugi przypadek to już osoba z chorobą Hashimoto. Niestety w tym przypadku, skóra zwykle jest sucha, przez co swędząca, łuszcząca się i tkliwa. Mój "królik doświadczalny" dlatego, iż nie znosi lepiącej się skóry, nie smarował się rano żadnymi balsamami. Jak na takie lepkie ciało nałożyć ubrania? No i w tym wypadku ów balsam to był strzał w dziesiątkę. Nie dość, iż skóra wraca sobie ładnie do w miarę normalnego stanu, to nie swędzi, w końcu nie nie jest ściągnięta i nie haczy o ubrania. Można się rano wysmarować i od razu wskakiwać w ciuchy. Jest sztos!
Przy zmianach atopowych polecam stosować go na gojące się rany, suche, "zastygnięte", łuszczące się. W widoczny sposób wspomaga regenerację skóry i jej powrót do dobrej kondycji.
Znakomity balsam. Polecam "suchelcom", atopowcom, osobom z łuszczycą.
Balsam możecie kupić TUTAJ