Nużeńce to mikroskopijne, niewidoczne gołym okiem pajęczaki, które bytują w gruczołach łojowych oraz meszkach włosowych. Żerują m.in. na rzęsach, zjadając żyjące na nich bakterie. Jak w rozmowie z portalem nypost.com przekonuje dr Ashley Brissette z kliniki Kelly Vision, niemal każdy je ma, jednak zwykle są nieszkodliwe dla człowieka. Natomiast przy sprzyjających warunkach, osłabionym organizmie i braku odpowiedniej higieny mogą okazać się problematyczne i powodować m.in. dolegliwości związane z zespołem suchego oka, ponadto swędzenie lub zaczerwienienie, powstawanie strupków na powiekach, podrażnienia, sprzyjać powstawaniu jęczmienia czy wypadaniu rzęs.
REKLAMA
Zobacz wideo Sylwia Bomba zdradza patent na długi lot. "Lećcie samolotem, który..."
Niewidzialne pajęczaki, które można spotkać w samolocie. "Mnie już wszystko wtedy swędzi"
Okazuje się, iż nużeńce występują choćby w samolocie. Spotkać je można na przykład w oparciach na głowę zamocowanych w fotelach, o czym w rozmowie z @dr.emmas.lab przekonuje dr n. med. Agnieszka Kamińska. - W samolotach, jak państwo widzicie te nakładki na głowę, to jak się tak opieram, to się zawsze zastanawiam... Mnie już wszystko wtedy swędzi - powiedziała. - Ja już widzę, jak nużeńce tam chodzą po tym wszystkim - dodała. Wyjaśniła też, iż te drobne pajęczaki mogą być odpowiedzialne nie tylko za dolegliwości związane z oczami, ale także choroby skórne, w tym trądzik różowaty, gradówki, wcześniej wspomniane jęczmienie i zapalenie brzegów powiek.
W tym roku leciałam w wakacje samolotem. Po powrocie mam problem z powiekami, mam micro zrosty oraz miałam jakby zapalenie powiek, lekko czerwone palące punkty
Mam to samo, leczę już pół roku i nic... Nic nie pomaga. W nocy swędzi okropnie
- komentowali nagranie internauci. Specjalistka z kolei zdradziła, iż zawsze stara się mieć coś "swojego". Chodzi o oddzielenie głowy od nakładek, np. z pomocą kaptura. Z tej metody korzysta prowadząca rozmowę. Poza tym nie trzeba przesadzać, ale zdecydowanie należy pamiętać o podstawowych zasadach higieny.
Na te miejsca uważaj w samolocie. Bakterie potrafią przetrwać w nich tydzień
Nużeńce to niejedyny problem, z jakim możemy spotkać się, lecąc samolotem. Portal cbsnews.com zwraca też uwagę na roztocza kurzu domowego. Jak w rozmowie z serwisem przekonuje Pavel Klimov, autor badań z Katedry Ekologii i Biologii Ewolucyjnej Uniwersytetu Michigan, te ośmionożne owady radzą sobie choćby podczas podróży międzykontynentalnych. - Ludzie wsiadający do samolotu nie zdają sobie sprawy, iż mogą dzielić lot z niezliczoną liczbą mikroskopijnych pasażerów - powiedział. Dodał, iż roztocza najczęściej przenoszą się na ubraniach, skórze, jedzeniu oraz bagażu. Chociaż nie gryzą i nie przenoszą chorób, mogą powodować alergię. I wykorzystują samoloty, by móc rozprzestrzeniać się w nowych miejscach.
Wnętrze samolotuKiedy nie wsiadać do samolotu? Fot. M-Production / istock
Z kolei niemiecki serwis spiege.de ostrzega, iż niektóre patogeny mogą przetrwać w samolotach choćby tydzień. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Kirila Vaglenova z Uniwersytetu w Auburn szczególnie narażone są podłokietniki, klamki oraz kieszenie foteli. W tych ostatnich bakterie MRSA przetrwały około siedmiu dni. Natomiast na pierwszych E. coli były wykrywalne przez 96 godzin. Dlatego też należy pamiętać, by podczas podróży samolotem zachować wszelkie zasady higieny, a po wyjściu dokładnie umyć ręce. Jak często podróżujesz samolotem? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.





