Większość z nas w przerwach między planowaniem Sylwestra a dojadaniem sernika przeglądała media społecznościowe na telefonach, korzystając z domowego Wi-Fi. Nie zastanawiamy się nad tym, ile te usługi kosztują – przelew zwykle „wychodzi sam”. Tymczasem koniec roku to moment, w którym operatorzy telekomunikacyjni w Polsce uruchamiają procedury, o których woleliby nie mówić głośno w reklamach. Mowa o klauzulach waloryzacyjnych, czyli tzw. klauzulach inflacyjnych. jeżeli w ostatnich tygodniach dostałeś maila od swojego dostawcy Internetu lub sieci komórkowej i wrzuciłeś go do kosza bez czytania, w styczniu możesz przeżyć szok. Twoja umowa właśnie podrożała, a Ty – milcząc – wyraziłeś na to zgodę.

Fot. Warszawa w Pigułce
Rok 2025 był kolejnym rokiem, w którym inflacja, choć niższa niż w kryzysowych latach 2022-2023, wciąż była obecna w gospodarce. Rosnące koszty energii i pracy (płaca minimalna!) dają się we znaki gigantom telekomunikacyjnym. Aby nie tracić marży, firmy te zabezpieczyły się prawnie, wprowadzając do umów zapisy pozwalające na automatyczne podnoszenie cen o wskaźnik inflacji ogłaszany przez Główny Urząd Statystyczny (GUS). Mechanizm ten działa bezlitośnie. Wchodząc w 2026 rok, wielu abonentów otrzyma zawiadomienia o „korekcie cen”. Sęk w tym, iż w przeciwieństwie do zwykłej zmiany regulaminu, klauzula inflacyjna często wiąże ręce klientowi, nie dając mu łatwej drogi ucieczki.
Klauzula inflacyjna – co podpisałeś (często nieświadomie)?
Jeszcze kilka lat temu umowy telekomunikacyjne były proste: „Płacisz 50 zł przez 24 miesiące”. Kropka. Jednak od pewnego czasu standardem na rynku stały się umowy zawierające zapisy o waloryzacji. Brzmią one zwykle tak: „Operator ma prawo do zmiany wysokości Opłat Abonamentowych raz w roku kalendarzowym, zgodnie ze średniorocznym wskaźnikiem cen towarów i usług konsumpcyjnych ogłoszonym przez Prezesa GUS za rok poprzedni”.
Co to oznacza w praktyce na przełomie 2025/2026 roku? Operatorzy czekają na oficjalne dane lub opierają się na prognozach, wysyłając zawiadomienia o planowanej podwyżce. jeżeli inflacja w 2025 roku wyniosła np. 5-6% (to przykład, dokładne dane GUS poda w styczniu, ale operatorzy często reagują na bieżące wskaźniki miesięczne lub mają zapisy o wskaźnikach cząstkowych), Twój rachunek wzrośnie o tę wartość.
Dla pojedynczego abonamentu za telefon (np. 50 zł) podwyżka o 3-4 zł wydaje się błaha. Ale jeżeli masz w tej samej sieci pakiet: Internet domowy + TV + 3 numery telefonów dla rodziny, i płacisz łącznie 300 zł miesięcznie, podwyżka może wynieść 15-20 zł miesięcznie. W skali roku to 240 zł więcej. To już nie są grosze.
Czy można zerwać umowę bez kary? Największa pułapka
To pytanie zadaje sobie każdy, kto widzi podwyżkę. Zgodnie z Prawem Komunikacji Elektronicznej, w przypadku zmiany warunków umowy przez operatora (podwyżka cen), abonent ma prawo wypowiedzieć umowę bez ponoszenia kary umownej (zwrotu ulgi).
ALE TU JEST HACZYK. Klauzule inflacyjne są skonstruowane tak, iż podwyżka wynikająca z waloryzacji nie jest traktowana jako zmiana warunków umowy, ale jako realizacja zapisów, na które zgodziłeś się przy podpisywaniu kontraktu. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) przygląda się tym praktykom, ale na ten moment, w większości przypadków, waloryzacja o wskaźnik inflacji nie daje prawa do bezkosztowego zerwania umowy.
Oznacza to, iż jesteś w potrzasku. Musisz płacić wyższą stawkę, albo zapłacić karę za zerwanie umowy przed czasem. Wyjątkiem są sytuacje, w których operator przy okazji waloryzacji zmienia też inne punkty regulaminu (np. zasady roamingu czy ofertę programową TV) – wtedy furtka do ucieczki się otwiera. Dlatego tak ważne jest dokładne czytanie maili, które przychodzą teraz, w końcówce grudnia.
„Spam” w skrzynce, który kosztuje
Operatorzy doskonale wiedzą, jak komunikować trudne wieści. Mail o tytule „Zmiana Cennika” rzadko kiedy jest oznaczony czerwonym wykrzyknikiem. Często trafia do zakładki „Oferty” w Gmailu lub wręcz do SPAM-u. Czasem informacja o podwyżce jest doklejona małym druczkiem do faktury elektronicznej za grudzień, której przecież nikt nie otwiera (bo patrzymy tylko na kwotę przelewu).
To idealny moment, by zalogować się do swojej skrzynki mailowej i wpisać w wyszukiwarkę nazwę swojego operatora (Orange, Play, T-Mobile, Plus, Vectra, UPC/Play, Netia itp.). Szukaj wiadomości z ostatniego miesiąca. jeżeli znajdziesz informację o waloryzacji, sprawdź datę wejścia w życie. zwykle jest to 30 dni od powiadomienia.
Bierność oznacza akceptację. jeżeli nie zareagujesz, system billingowy automatycznie naliczy nową kwotę od najbliższego okresu rozliczeniowego. Cofnięcie tego będzie niemożliwe.
Umowy na czas nieokreślony – łatwy cel
Najszybciej podwyżki dotykają osób, którym skończyła się „lojalka” (umowa terminowa na 24 miesiące) i przeszła w umowę na czas nieokreślony. Wiele osób tkwi w takich umowach z lenistwa („działa, to nie ruszam”).
Dla operatora taki klient to żyła złota, ale też ryzyko (może odejść z miesięcznym wypowiedzeniem). Dlatego firmy telekomunikacyjne często podnoszą ceny w umowach bezterminowych bardziej agresywnie, by… zmusić klienta do podpisania nowej „lojalki” na 2 lata. Mechanizm jest prosty: „Podnosimy Ci stary abonament o 10 zł, ale jeżeli podpiszesz nową umowę na 24 miesiące, cena zostanie stara lub dostaniesz więcej gigabajtów”. W 2026 roku ta strategia sprzedażowa będzie dominować.
Klauzule „w drugą stronę” – czy ceny mogą spaść?
Teoretycznie klauzule waloryzacyjne działają w obie strony. jeżeli wystąpiłaby deflacja (spadek cen), operator powinien obniżyć abonament. W praktyce jednak deflacja w polskiej gospodarce w 2025 roku nie wystąpiła, a mechanizmy obniżek w umowach są często opisane znacznie mniej precyzyjnie niż mechanizmy podwyżek. Na obniżkę rachunku w 2026 roku nie ma co liczyć.
Streaming też drożeje – efekt domina
Nie tylko operatorzy telekomunikacyjni sięgają do naszych kieszeni. Przełom roku to tradycyjnie czas, gdy platformy streamingowe (Netflix, Disney+, HBO Max, Spotify) aktualizują cenniki. Tutaj nie ma klauzul inflacyjnych wprost, ale jest „aktualizacja planów taryfowych”.
Warto sprawdzić wyciąg z karty kredytowej. Może się okazać, iż subskrypcja, która kosztowała 49 zł, teraz kosztuje 60 zł, bo skończyła się promocja roczna lub platforma wprowadziła nowy cennik w listopadzie, a Ty przegapiłeś maila. W dobie rosnącej liczby subskrypcji, „niewidzialne” 10 zł tu i 15 zł tam, składa się na pokaźną sumę uciekającą z konta.
Co to oznacza dla Ciebie? Czas na audyt cyfrowy
Zanim zasiądziesz do sylwestrowej kolacji, poświęć 15 minut na audyt swoich usług cyfrowych. To mogą być najlepiej zarobione pieniądze w tym roku.
1. Przeszukaj pocztę
Zrób to teraz. Szukaj haseł: „zmiana regulaminu”, „waloryzacja”, „zmiana cennika”, „Twoja umowa”. Przeczytaj dokładnie treść. jeżeli podwyżka wynika z inflacji – sprawdź, czy operator daje Ci prawo do wypowiedzenia (czasem dają, mimo iż nie muszą, by zachować fair play).
2. Zadzwoń do DUK (Dział Utrzymania Klienta)
Nawet jeżeli klauzula inflacyjna wiąże Ci ręce, zawsze możesz zadzwonić na infolinię i złożyć… wypowiedzenie. Tak, wypowiedzenie. To jedyny sposób, by połączył się z Tobą Dział Utrzymania Klienta (a nie zwykły konsultant). Powiedz: „Dostałem info o podwyżce, nie stać mnie na to, chcę odejść”. W 90% przypadków DUK ma narzędzia, by zaoferować Ci rabat, który zniweluje podwyżkę inflacyjną, lub dorzuci darmowe miesiące. Operator woli zarobić mniej, niż stracić klienta na rzecz konkurencji.
3. Konsoliduj usługi
Jeśli masz telefon w sieci A, a internet w sieci B, i obie firmy podnoszą ceny – rozważ przeniesienie wszystkiego do jednego operatora w nowym roku. Oferty łączone (konwergentne) są zwykle odporniejsze na podwyżki (gwarancja ceny na start) i tańsze sumarycznie. Nowy Rok to dobry moment na „cyfrowe porządki”.
4. Sprawdź „martwe dusze”
Przy okazji sprawdź, czy nie płacisz za usługi, z których nie korzystasz (np. „CyberTarcza”, „Nawigacja”, „Granie na czekanie”), które operatorzy lubią włączać „na próbę za darmo”, a potem cicho fakturować po 5-10 zł. Wyłączenie ich zrekompensuje Ci inflacyjną podwyżkę abonamentu.
Rok 2026 będzie droższy. To fakt. Ale to od Twojej czujności zależy, czy będziesz płacił tyle, ile musisz, czy tyle, ile operatorzy chcą od Ciebie wyciągnąć, licząc na Twoje lenistwo.



![Masz 7 dni na donos do ZUS. Brak druku RUD to 5000 zł kary. Sprawdź, kogo musisz zgłosić [02.01.2026]](https://warszawawpigulce.pl/wp-content/uploads/2025/12/okladka2-37.jpg)










