Kiedyś obecną porę roku nazywano przednówkiem, a dla
mnie jest to czas przedwakacyjny. Bo
ponieważ jeszcze tylko resztka lutego, marzec i kwiecień i jak zwykło dziać się
w cykliczności, do jesieni zatrzyma się pisanie bloga.
Na pożegnanie zimy (20 lutego), dla Ciebie Czytelniku
pozdrowienia od Olafów z warszawskich
Łazienek Królewskich - w tle Belweder. Nie ma ci on szczęścia do
lokatorów w ostatnich latach, oj nie ma.
Azaliż jest światełko, ponieważ
mocno niekorzystny horoskop planetarny, nękający pana premiera Donalda
Tuska, właśnie mija.
Więc stałem ci ja i patrzyłem na Belweder w zimowym otoczeniu i zaprawdę, powiadam Wam, oto naszła
mnie myśl, iż sławny limeryk polskiej NoblistkiWisławy Szymborskiej może zawierać proroctwo:
Pewien rolnik z Neapolu
Posadził
chuja w polu.
Przychodzi
do niego na wiosnę,
A chuj
rzecze: - Precz! Ja rosnę!
- Do
widzenia Karolu.
Jak mawiała moja babcia Szeptucha: - Należy mówić
prawdę i nazywać rzeczy po imieniu, bo owijanie w bawełnę rozzuchwala zło.