Zofia z mamą siedziały na starym tapczanie. Obie były ciepło ubrane. Zima, a w domu dopiero co rozpalili w piecu. Nic się nie martw, mamo. Poradzimy sobie. Nie zginiemy. Zaraz dam ci lekarstwo. Zofia, jak umiała, starała się uspokoić matkę, choć to przecież choćby nie była jej prawdziwa mama teściowa, i to już prawie była. […]