Wieść o narodzinach córki zastała Tadeusza Ignacego w
biurze tartaku, akurat w dzień wypłaty. Mężczyźni, którzy już zdążyli odebrać swoje złotówki, rozchodzili się, stukając pustymi bańkami po ropie, a on stał jeszcze przy bramie, zaciskając w dłoni pogniecione banknoty. A toż to pech warknął Tadeusz przez zęby i splunął w trociny. Przecież prosiłem babę: urodź […]