Nic tak nie psuje satysfakcji z domowego kiszenia jak widok pleśni pojawiającej się na ogórkach już po kilku dniach. Zwłaszcza gdy przepis był sprawdzony, proporcje soli adekwatne, a słoiki dokładnie umyte. Przez lata zastanawiałam się, dlaczego jedne partie ogórków wychodzą idealnie, a inne gwałtownie trafiają do wyrzucenia. Nieoczywisty powód zdradziła mi pani Bożenka, sąsiadka z działki, na która jeżdżę latem regularnie.