Odszedł Kapitan Wojciech Jacobson

zaglowce.info 1 dzień temu

Kapitan Wojciech Jacobson odpłynął do Hilo. Był jednym z gigantów polskiego żeglarstwa.

Krzysztof Romański, 26.08.2026 r.
Brał udział w historycznych rejsach wraz z Ludomirem Mączką, z którym połączyła go przyjaźń i pasja do żeglarskiego życia. Uczestniczył w okołoziemskiej wyprawie na „Marii” (w latach 1973-74 dopłynął do Callao, co później opisał w książce „Marią do Peru”). W latach 1985-88 na jachcie „Vagabond II” przemierzył dwa oceany i przeszedł (wraz z Mączką i Januszem Kurbielem) Przejście Północno-Zachodnie. Był to pierwszy rejs Polaków przez słynne North-West Passage, a trzeba pamiętać, iż wówczas było to dużo trudniejsze niż w tej chwili – nie tylko ze względu na technologię budowy jachtów i logistykę, ale przede wszystkim zmiany klimatyczne, które sprawiły, iż dziś warunki tam są mniej surowe. Kapitan żeglował również z Krzysztofem Baranowskim na „Polonezie” oraz na jachcie „Dal” (prowadził m.in. ostatni etap jego sprowadzania ze Stanów Zjednoczonych do Polski). Był dwukrotnym laureatem nagrody honorowej Rejs Roku – Srebrny Sekstans (w 1985 i 1988 roku). W 2016 roku odebrał statuetkę Super Kolosa podczas Ogólnopolskich Spotkań Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów. Przez całe żeglarskie życie związany był z Jacht Klubem AZS w Szczecinie.
Wojciech Jacobson dobrze czuł się również na żaglowcach. Płynął przez Atlantyk na „Darze Pomorza” w 1976 roku (pod komendą kapitana Kazimierza Jurkiewicza), potem przez wiele lat związany był z „Pogorią” (jego pierwszym rejsem na barkentynie był udział w The Cutty Sark Tall Chips Races 1982, podczas którego odpowiadał za taktykę) oraz flagową barkentyną kanadyjskiego programu Class Afloat West Island College – „Concordią”, na której trawersował Horn w 2001 roku.
Archiwum rejsów Wojciecha Jacobsona – łącznie 61 wypraw i ponad 261 tysięcy mil morskich – jest jak historia polskiego żeglarstwa drugiej połowy XX wieku. Jednak Kapitan zostawia po sobie nie tylko zapis przebytych tras, ale także całe pokolenia żeglarzy, którzy pływali z Nim i uczyli się od Niego morza. Bo On zawsze znajdował czas, by dzielić się wiedzą, a Jego pamięć funkcjonowała niezawodnie jak najlepsza encyklopedia. Miałem honor poznać Go przy okazji pisania książki „Pogoria. Legenda Żaglowca”. W swoim domu podjął mnie jak syna. Nie wiedziałem, czemu to zawdzięczam, a potem zobaczyłem, iż Kapitan traktował tak wszystkich. Po prostu nie umiał inaczej – był szlachetnym, ciepłym, spokojnym i dobrym człowiekiem.
Miał 96 lat. 8 października kończyłby 97. Zmarł 25 sierpnia, 10 minut przed północą.
Do zobaczenia w Fiddler’s Green Kapitanie!

Krzysztof Romański

26 sierpnia 2026 r.
Zdjęcie w nagłówku: archiwum Periplus.pl
Idź do oryginalnego materiału