Odszedł do innej, a ja zostałam Aneto, muszę ci coś powiedzieć. Stałam przy kuchence, mieszając barszcz, gdy usłyszałam głos Marka. Mówił tym tonem, którym zwykle tłumaczył się z nieprzyjemności w pracy, albo gdy przyznawał się do nieprzemyślanych wydatków. Trochę spięty, lekko winny, ale zdecydowany. Słucham, odpowiedziałam, nie odwracając się. Pilnowałam barszczu, żeby się nie przypalił. […]