Odkrycie, które mnie całkiem pochłonęło Aż do dwudziestego siódmego roku życia żyłem tak, jak wiosenny potok głośno, burzliwie i bez zastanowienia. Byłem typem niespokojnego ducha, a w okolicy każdy znał Michała Wójcika. Potrafiłem po żniwach zebrać chłopaków i ruszyć z wędkami za trzy kilometry nad Wartę, a nad ranem, ledwo wróciwszy, już rwałem się do […]