Na przyczepę wciągano właśnie ostatni pojemnik na odzież, z którego ironicznie uśmiechał się namalowany minionek. W popkulturze te żółte, stworzenia mają jeden cel - wykonywanie czarnej roboty za swojego przywódcę. Trudno o celniejszą metaforę dla potworka, który przez miesiące obserwował psucie estetyki pułtuskiego krajobrazu.
- Zabieracie kontenery na zawsze czy przestawiacie w inne miejsce? – zapytałam pracownika stojącego na przyczepie auta.
- Zabieramy do mycia i malowania. W piątek wrócą na miejsce – padła odpowiedź, która rozwiała wszelkie złudzenia.
Blaszaki (pomalowane na kolor kremowy) w weekend znów staną na dawnym miejscu gotowe przyjąć tony starych swetrów, skarpet spodni, etc., które, jak jesienne liście, spadać będą na chodnik, powiewać na trawie i moknąć w deszczu.











