Odetchnęliśmy z ulgą... Tylko na chwilę

pultusk24.pl 1 godzina temu
Kiedy w drodze do pracy mijałam skwerek przy Moście Benedyktyńskim, pomyślałam: nie wierzę! Cud nad Narwią! Zrobiło się pusto, zielono, czysto. Przez ułamek sekundy, ogarnęła mnie skrajna naiwność – ta sama, która sprawia, iż ludzie wierzą w obietnice wyborcze albo horoskopy - i stwierdziłam - presja ma sens! Nasze redakcyjne posty, artykuły o bałaganie i rozrzuconych ubraniach witających turystów idących na najdłuższy rynek w Europie, wreszcie dotarły tam, gdzie powinny. Ktoś na szczytach lokalnej władzy przyznał nam rację i wreszcie stwierdził, iż „tak dłużej być nie może!”. Euforia i poczucie sprawczości trwały jednak kilka sekund. Dokładnie tyle zajęło mi obrócenie głowy w lewo.

Na przyczepę wciągano właśnie ostatni pojemnik na odzież, z którego ironicznie uśmiechał się namalowany minionek. W popkulturze te żółte, stworzenia mają jeden cel - wykonywanie czarnej roboty za swojego przywódcę. Trudno o celniejszą metaforę dla potworka, który przez miesiące obserwował psucie estetyki pułtuskiego krajobrazu.


- Zabieracie kontenery na zawsze czy przestawiacie w inne miejsce? – zapytałam pracownika stojącego na przyczepie auta.


- Zabieramy do mycia i malowania. W piątek wrócą na miejsce – padła odpowiedź, która rozwiała wszelkie złudzenia.


Blaszaki (pomalowane na kolor kremowy) w weekend znów staną na dawnym miejscu gotowe przyjąć tony starych swetrów, skarpet spodni, etc., które, jak jesienne liście, spadać będą na chodnik, powiewać na trawie i moknąć w deszczu.
Idź do oryginalnego materiału