Syn pragnął zrobić coś dobrego
a historia miała początek w 2013 roku w Arizonie w USA. Jim Stauffer przez lata opiekował się swoją matką Doris. To był dla niego bardzo trudny czas, ponieważ ukochana matka popadała w coraz większą demencję, chorowała na Alzheimera. W końcu, w wieku 74 lat, kobieta nie rozpoznawała już nikogo. Była całkowicie otępiała, zatraciła zdolność chodzenia, samodzielnego siedzenia, coraz trudniej wypowiadała słowa, a ich zasób skurczył się do kilku wyrazów, przestała się uśmiechać, choćby nie podnosiła głowy. Pod koniec życia była całkowicie zdana na innych. Oprócz wsparcia syna, do końca miała całodobową asystę w osobie wykwalifikowanej pielęgniarki. Jim z bólem obserwował jak ukochana matka staje się wrakiem człowieka. Jej dusza znikła, zostało tylko wyniszczone ciało. Gdy odeszła, mężczyzna bardzo ciężko przeżył śmierć rodzicielki. Nie mógł pogodzić się z bezradnością, jaką odczuwał gdy matka traciła całe swoje człowieczeństwo, a on nic nie potrafił na to poradzić. Wiedział, iż takie tragedie dotykają milionów ludzi na całym świecie, według szacunków z tą chorobą walczy z blisko 55 milionów ludzi. W Polsce na Alzheimera cierpi choćby do 600 tysięcy osób.
Zmarła Doris Stauffer, jak twierdzili lekarze, była wyjątkowym przypadkiem, nie miała genu odpowiedzialnego za tę chorobę. Jej mutacja Alzheimera była czymś bardzo dziwnym. Aby śmierć Doris nie poszła na całkiem na marne, Jim naradzał się z pielęgniarką mamy, co mógłby zrobić, by pomóc innym. Kobieta przekonała go by ciało, a adekwatnie zaatakowany Alzheimerem mózg, przekazał do badań medycznych. Mogłoby to znacznie wesprzeć poszukiwania lekarstwa na tę chorobę. Syn od razu skonsultował z rodziną swoje plany. Po akceptacji, skontaktował się z Biological Resource Center w Phoenix, lokalną firmą pośredniczącą w przekazywaniu ludzkich ciał do celów badawczych.
Handel „martwym towarem”
Potem cała procedura potoczyła się szybko. W ciągu godziny przybył specjalistyczny samochód, dostosowany do transportu ciał. Jim podpisał wszystkie formularze i oficjalnie wyraził zgodę na pobranie mózgu i użycie go jedynie do badań medycznych. Zaznaczył również pole zakazujące eksperymentów wojskowych, związanych z bezpieczeństwem ruchu drogowego i innych eksperymentów pozamedycznych. Gdy procedura prawna została dopełniona, kierowca zabrał zwłoki Doris Stauffer do siedziby firmy BRC.
Zgodnie z umową, dziesięć dni później, Jim otrzymał urnę, a w niej – jak miał obiecane, skremowane pozostałe szczątki swojej matki. Tak naprawdę, nie miał pojęcia, jak wykorzystano jej ciało, ani ile dokładnie prochów matki jest w tej urnie. Mężczyzna był pogrążony w żałobie, nie sądził, iż stało się coś złego. Ufał ludziom z Biological Resource Center. Był choćby zadowolony, iż być może to poświęcenie tkanki mózgowej ukochanego członka rodziny, przyczyni się do postępu w nauce.
Jim Stauffer i jego rodzina żyli w błogiej nieświadomości do momentu wyjścia na jaw wyników dziennikarskiego śledztwa agencji Reuters. W 2016 roku reporter skontaktował się ze Staufferem i przekazał szokującą wiadomość. Śledztwo Reutersa ujawniło koszmarny proceder, ponad 20 zwłok przekazanych pośrednikowi z Arizony, czyli firmie Biological Resource Center, zostało faktycznie wykorzystanych przez US Army w eksperymentach z materiałami wybuchowymi.
Podobno w przypadku Staufferów, zwłoki Doris: „Przypięto pasami do krzesła, a pod krzesłem nastąpiła detonacja”. Jej zwłoki wykorzystano w eksperymencie wojskowym, polegającym na pomiarze zniszczeń spowodowanych przez bomby przydrożne. Martwa Doris została rozerwana na tysiące kawałeczków. W urnie, którą otrzymał i pochował Jim oraz jego rodzina, była jedynie spopielona ręka nieboszczki.
Rodziny, które podobnie jak Jim, oddały ciała bliskich zmarłych, nie miały pojęcia, co tak naprawdę się potem działo. Nikt z nich nie wyraziłby zgody, by matka, czy ukochany dziadek był rozrywany na strzępy w wyniku zaplanowanej eksplozji, czy ramach kontrolowanej kolizji, czy też innej gwałtownej śmierci, która czyha w obszarach działań wojennych. Tym bardziej, iż w formularzach firmy BRC, bliscy zmarłych wyraźnie zaznaczali brak zgody na takie praktyki. Jim Stauffen długi czas był w szoku, podobnie jak 32 inne oszukane rodziny z Arizony. Dopiero w trakcie dochodzenia FBI wyszła przerażająca prawda o rzeczywistym losie ciał przekazanych rzekomo do badań naukowych i rozmiarach skandalu handlu zwłokami w USA.
Podobno nikt nic nie wiedział
Według dokumentów do, których dotarła agencję Reuters, wynikało, iż pracownicy BRC, po odcięciu dłoni Doris Stauffer, resztę jej ciała sprzedali. Za nic mieli życzenie syna, by niezwykły mózg trafił do naukowców i pomógł znaleźć skuteczną terapię na Alzheimera. Sprzedali zwłoki Doris, tak jak i innych kilkudziesięciu osób, do finansowanego z podatków obywateli USA, projektu badawczego Pentagonu. Armia USA eksperymentowała na ludzkich ciałach w ramach programu mającego na celu ochronę żołnierzy USA przed improwizowanymi urządzeniami wybuchowymi, czyli IED. Projekt powstał po doświadczeniach nabytych po konfliktach w Iraku i Afganistanie. Celem eksperymentów było wzmocnienie pojazdów bojowych, by ustrzec żołnierzy przed obrażeniami. Wybuchy (IED), wyrzucają maszyny w powietrze, uszkodzeniom ulegają te części ciał żołnierzy, które mają kontakt z wewnętrznymi powierzchniami pojazdu. Skutki wybuchów są testowane na manekinach, ale te mają pewne ograniczenia. Umożliwiają badaczom zebranie częściowych danych, takich jak zderzenie czołowe, tylne i boczne. Podobnie jak podczas wypadków drogowych. Brakuje danych o skutkach eksplozji pod pojazdem. Manekin do testów zderzeniowych nie jest w stanie odtworzyć tych obrażeń, tak dokładnie jak to uzyskiwano przy użyciu zwłok. Stąd ciała zmarłych były niezbędne.
Jak zapewniał wtedy jeden z inżynierów prowadzących doświadczenia dla armii, projekt wymagał około 100 ciał do rzetelnego przeprowadzenia eksperymentów. Odkryto, iż ofiarowane zwłoki testowane w eksplozjach miały przede wszystkim połamane kości i kręgosłupy. Nie było widać krwawych obrażeń, ciała były wiotkie jak „szmaciane laki”. Tak zabijały żołnierzy bomby pułapki IED i temu próbowano skutecznie zaradzić.
Koszmarny interes
Firma BRC zarobiła na każdym ciele, po 5,8 tys. dolarów. Oczywiście przedstawiciele armii zapewniali, iż nie mieli żadnej wiedzy na temat skandalu. ale nigdy nie otrzymali, ani nie zażądali. formularzy zgody podpisanych przez donatorów rodzin zmarłych. Twierdzili, iż wystarczyły im zapewnienia BRC, iż krewni wyrazili zgodę na wykorzystanie zwłok w takich eksperymentach.
Okazało się, iż firma BRC, tylko w ciągu dekady sprzedała ponad 20 tys. części ciał pochodzących z około 5 tys. zwłok!
Proces o handel zwłokami był bardzo głośny. Prokuratorzy z Arizony stwierdzili, iż oszustwo Stephena Gore'a, właściciela Biological Resource Center, wprowadziło w błąd tych, którzy mieli nadzieję przekazać „najcenniejszy dar, jaki człowiek może ofiarować społeczeństwu, czyli własne ciało, na rzecz badań naukowych i medycznych”.
W 2015 roku Stephen Gore, przyznał się do prowadzenia nielegalnego przedsiębiorstwa handlu zwłokami. Został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na cztery lata. W 2016 roku Gore w oświadczeniu dla agencji Reuters, zapewnił: „Jestem przekonany, iż zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby uszanować zgodę dawców, tak jak ją rozumieliśmy. Myślę, iż wiele razy byłem po prostu przytłoczony i starałem się postępować adekwatnie, ale często mi się to nie udawało” – powiedział i dodał, iż nie było żadnych przepisów, które jasno regulowały proceder obrotu zwłokami.
Do dzisiaj Jim Stauffer wyrzuca sobie naiwne przekazanie ciała matki do badań, w nadziei, iż posłuży dobru całego społeczeństwa: „Czuję się okropnie. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Za każdym razem, gdy pojawia się jakieś wspomnienie, spojrzę na zdjęcie mamy, przypominam sobie co jej zrobiłem.”
Jego żona Lisa wspiera i przekonuje męża: „Postąpiliśmy słusznie. Po prostu nie uszanowali naszych życzeń”.
Po wybuchu skandalu z BRC, projekt wojskowy prowadzony w tej formie, miał natychmiast zostać przerwany. Armia uznała, iż padła ofiarą nieuczciwych praktyk biznesowych BRC.
Źródła:
https://www.youtube.com/embed/Wm2M-PDSFUk
https://www.washingtonpost.com/nation/2019/11/20/arizona-human-chop-shop-sold-body-parts-experiments/
https://www.facebook.com/fossbytes/posts/a-man-named-jim-stauffer-says-he-donated-his-mothers-body-to-the-biological-reso/1301486948686013/
https://www.bbc.com/news/world-us-canada-49198405
https://www.reuters.com/investigates/special-report/usa-bodybrokers-industry/
https://www.military.com/daily-news/2019/08/01/man-sues-body-donation-firm-after-it-gave-moms-corpse-military-blast-testing.html
https://www.youtube.com/embed/Wm2M-PDSFUk
https://careexperts.pl/alzheimer/choroba-alzheimera-etapy
https://abc11.com/post/man-learns-moms-body-sold-to-military-detonated/5430888/












