Wyobraź sobie, iż pewnego dnia budzisz się w zupełnie obcym miejscu, do bólu szorstkim i niesprawiedliwym, pełnym nieznanych twarzy, których wzrok dogłębnie przeszywa każdy milimetr twojego ciała w poszukiwaniu szansy na wielkie pieniądze. Wyobraź sobie, iż stajesz się… towarem.

Japonia, początek XX wieku. Ichi, główna bohaterka „Kobiety, która dawała przyjemność” (wyd. Marginesy) właśnie skończyła piętnaście lat. Z powodu ogromnej biedy panującej w rodzinie, młoda dziewczyna zostaje sprzedana do domu publicznego w odległym Kumamoto. Nie wiedząc dokąd zmierza, wyrusza z obcymi ludźmi, od których będzie zależeć jej cała przyszłość. Nie przypuszcza, iż właśnie w tym momencie straciła swoją tożsamość, iż od dzisiaj wyznacznikiem jej wartości będzie ciało i seksualność.

Mimo wielu braków dziewczyna od razu trafia pod opiekę wyjątkowo pięknej oiran Shinonome, która wprowadza ją w brutalny świat japońskich kurtyzan. Każdy dzień wypełniają zajęcia, dzięki którym będzie mogła zaspokoić pragnienia swoich przyszłych klientów. Ucieczką od brudnej codzienności stają się dla głównej bohaterki zajęcia z nauczycielką Tetsuko, która uczy kaligrafii dziewczęta podobne do Ichi. Kobieta zachęca je nie tylko do nauki pisania i czytania, ale przede wszystkim do samodzielnego myślenia i wyrażania tego, co czują.


Po wspólnie spędzonych miesiącach między kobietami z domu publicznego rodzą się wyjątkowe więzi i wspólne pragnienia wolności. Jak na ich sytuację wpłynie strajk robotników w pobliskiej stoczni? Czy będą miały odwagę przeciwstawić się swoim właścicielom?
Mogłoby się wydawać, iż Kiyoko Murata kreśli historię zupełnie odległą od współczesnych nam czasów, ale problemy Ichi i mieszkanek Kumamoto doskonale ilustrują rzeczywistość, w której żyjemy. Do dziś w wielu miejscach na świecie kobiety nie mają prawa głosu – są pozbawiane praw wyborczych, wykluczane z życia publicznego czy spychane na margines społeczeństwa. Ale głos kobiet bywa ignorowany również tam, gdzie formalnie mają równe prawa, a decyzje dotyczące ich życia podejmują inni. Wystarczy wspomnieć o kwestiach świadomego planowania macierzyństwa czy egzekwowania kar za przemoc seksualną. Pewnie dlatego lektura tej książki potrafi tak bardzo zaboleć…











