Nowe szczegóły w sprawie z Jarosławia. To miało wydarzyć się chwilę wcześniej w klasztorze

zycie.news 3 godzin temu
Zdjęcie: policja @pexels


31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem pięć osób, a jeden z rannych duchownych zmarł w szpitalu. Teraz pracownica klasztoru opowiedziała, co miało wydarzyć się bezpośrednio przed napaścią. Według jej relacji mężczyzna wszedł do kuchni i poprosił o wodę. Sytuacja miała zmienić się w chwili, gdy ksiądz zwrócił mu uwagę, iż nie powinien tam przebywać. Śledczy podkreślają jednak, iż oficjalny motyw działania 31-latka wciąż jest ustalany.

31-latek pojawił się w klasztornej kuchni

Do tragedii doszło w czwartek 24 września około godz. 9.30 na terenie Jarosławskiego Opactwa przy ul. Benedyktyńskiej.

Według oficjalnego komunikatu policji 31-letni obywatel Ukrainy ranił nożem czterech mężczyzn i kobietę. Wszystkie poszkodowane osoby zostały przewiezione do szpitali, a trzech mężczyzn odniosło poważne obrażenia. Jednego z duchownych nie udało się uratować.

Nowe światło na wydarzenia rzuca relacja 40-letniej Ukrainki pracującej w klasztorze, którą opublikowała Polska Agencja Prasowa, a następnie „Super Express”.

Kobieta opowiedziała, iż nieznany jej wcześniej mężczyzna wszedł do pomieszczenia kuchennego i poprosił o szklankę wody. Początkowo nic nie miało wskazywać na to, iż za chwilę dojdzie do tragedii.

Ksiądz miał zwrócić mu uwagę. Chwilę później rozpoczął się atak

Według relacji pracownicy klasztoru jeden z duchownych powiedział mężczyźnie, iż w kuchni mogą przebywać wyłącznie osoby uprawnione.

To właśnie po tej uwadze 31-latek miał się gwałtownie zdenerwować. Jak twierdzi świadek, sięgnął następnie po nóż znajdujący się w kuchni i zaatakował księdza.

Gdy pozostali obecni na miejscu próbowali pomóc rannemu i powstrzymać napastnika, również zostali zaatakowani.

To istotny szczegół, ale na obecnym etapie nie można traktować go jako oficjalnego ustalenia dotyczącego motywu. Prokuratura Okręgowa w Przemyślu przekazała, iż 31-latek zranił pięć osób „z nieustalonych przyczyn”, a śledczy przez cały czas zbierają dowody i odtwarzają przebieg wydarzeń.

Jednego z księży nie udało się uratować

Bilans ataku okazał się tragiczny.

Pięć osób trafiło do szpitali. Jeden z rannych księży zmarł wskutek odniesionych obrażeń. Dwóch innych poszkodowanych wymagało pilnych operacji. Według informacji przekazanych w czwartek wieczorem osoba znajdująca się w najcięższym stanie przeszła dwa zabiegi ratujące życie i pozostawała w stanie ciężkim, ale stabilnym.

Jeden z lżej rannych duchownych mógł natomiast wrócić do miejsca zamieszkania jeszcze tego samego dnia. Prokuratura planowała jego przesłuchanie jako jednego ze świadków zdarzenia.

Napastnik został zatrzymany na miejscu

Policjanci zatrzymali 31-letniego mężczyznę bezpośrednio po ataku. Oficjalne materiały potwierdzają, iż jest obywatelem Ukrainy.

Śledczy ustalili również, iż w nocy przed zdarzeniem wjechał on do Polski z Niemiec. Miał kierować się w stronę przejścia granicznego w Korczowej, ale granicy z Ukrainą nie przekroczył. przez cały czas badane jest, w jaki sposób znalazł się później w Jarosławiu i dlaczego wszedł na teren opactwa.

Bezpośrednio po zatrzymaniu jego stan miał utrudniać przeprowadzenie czynności procesowych. Prokuratura informowała w czwartek wieczorem, iż przesłuchanie zostanie przeprowadzone, gdy lekarze uznają, iż jest to możliwe.

Motyw ataku wciąż pozostaje niewyjaśniony

Choć relacja pracownicy klasztoru wskazuje na kłótnię w kuchni jako moment poprzedzający pierwsze uderzenie, prokuratura nie ogłosiła jeszcze, dlaczego 31-latek zaatakował.

Oficjalny komunikat mówi jedynie o pięciu osobach rannych „z nieustalonych przyczyn”. Śledczy zabezpieczyli teren klasztoru, przesłuchują świadków i analizują kolejne dowody.

Dlatego na tym etapie nie można przesądzać, czy zwrócenie uwagi przez księdza było rzeczywistym powodem napaści, bezpośrednim impulsem czy tylko jednym z wydarzeń poprzedzających atak.

Jarosław pogrążony w żałobie

Po śmierci duchownego w Jarosławiu ogłoszono żałobę. Przed opactwem mieszkańcy zaczęli zapalać znicze i modlić się za zmarłego oraz pozostałych rannych.

Po tragedii zwiększono również obecność służb w mieście. Prymas Polski abp Wojciech Polak zaapelował, aby pojedynczy czyn sprawcy nie prowadził do nienawiści wobec Ukraińców zamieszkałych w Polsce.

Najważniejsze pytanie wciąż pozostaje jednak bez odpowiedzi: dlaczego 31-letni mężczyzna zdecydował się na atak. Relacja pracownicy klasztoru pozwala odtworzyć kolejne minuty poprzedzające tragedię, ale ostateczne ustalenie motywu należy do prokuratury.

Idź do oryginalnego materiału