No i co, przyjechaliście, państwo? głos mamy przeciął ciszę upalnego popołudnia, gdy tylko jeep syna stanął pod furtką. Była sobota, z tych, które zwykle niczym się nie wyróżniają. Słońce stało w zenicie nad Lubelszczyzną, wypalając resztki porannej rosy z szerokich liści ogórków. Srebrny SUV Marcina wzbił chmurę kurzu na wiejskiej drodze i zatrzymał się pod […]