25 października
Ojciec siedział naprzeciwko mnie przy kuchennym stole i przekręcał w dłoniach szklankę z herbatą. Jego wzrok był zarazem natarczywy i błagający.
Aniu, po co ci takie mieszkanie? Przecież jesteś sama. Dzieci nie masz, męża też nie. choćby znajomych jakby niewielu. Po co ci dwupokojowe? A my w piątkę ciasno się mieścimy w jednym pokoju. No zdecyduj się, córeńko. Zresztą później możemy się znowu zamienić! Jak moi chłopcy podrosną, wrócimy do poprzedniego układu. Co o tym myślisz, co? uśmiechnął się dziwnie, a ja poczułam, jak kamienieję.
Jak ja na to patrzę? Ciekawe, jak on by na to spojrzał, gdyby to ja mu nagle po latach milczenia wyjechała z takim interesującym pomysłem? Zatkało mnie. Nie przypuszczałam nigdy, iż ludzka bezczelność sięga takich granic. A co do znajomych oczywiście ich miałam. Tylko na tyle, ile sama chciałam…
Więc jak, Aniu, umowa stoi? ponowił, niecierpliwiąc się.
A mama? zapytałam z przekąsem.
Co mama? nie zrozumiał.
Przecież przyjeżdża do mnie czasem na kilka dni, zostaje choćby tydzień. Ta druga sypialnia jest wtedy niezbędna.
Dwa razy w miesiącu? Żaden problem! W garażu mam stare rozkładane łóżko. Odkurzymy, ogarniemy i w kuchni rozstawimy. I co z tego? Będzie miała wygodniej, blisko lodówki zażartował. Wszystko pod ręką tu łóżko, tu kuchnia.
Spojrzałam na niego i już choćby nie byłam zła. Nazywał mnie samotną, samą, starą panną, a mnie już te słowa nie ruszają. Byłam raczej zdziwiona do jakiego punktu można nie mieć wstydu? Czy on naprawdę wierzy, iż jest sprytniejszy od wszystkich wokół?
Aniu, to byłby dobry układ dla ciebie. Mama dwa razy w miesiącu, a mi rodzina codziennie. Widzisz różnicę?
No pewnie, jemu z rodziną, a ja jak zwykle ta druga. Córka z pierwszego małżeństwa żadna rodzina. Jego trzej synowie i nowa żona o, to jest rodzina! Westchnęłam ciężko. choćby nie miałam już siły się kłócić. Ciekawe, kiedy zauważy, iż nie tylko on ma rozum.
Tato, dopiero co spłaciłam kredyt za mieszkanie. Przez tyle lat ciężko na nie pracowałam… Szkoda mi oddać…
O, nie opowiadaj dramatów! Miałaś dobry start, czyż nie? Zapomniałaś? popatrzył na mnie podejrzliwie.
Dobry start…? Chciałam zapytać, czy wie, iż to mama mi pomogła, nie on ale przemilczałam. Po co mówić coś, czego i tak nie usłyszy?
Tato… Pomyślę nad tym powiedziałam w końcu.
No, pomyśl sobie! Nikomu nie broni się myśleć klepnął mnie po ramieniu i już planował dalsze działania.
***
Aniu! Powinnaś go była od razu pogonić i tyle! Chciał się zamieniać… Może w ogóle oddaj mu to mieszkanie za darmo? Przecież ma trójkę dzieci, jemu się należy! Co za bzdura! mama chodziła z kąta w kąt po moim małym pokoju, roztrzęsiona.
Mamo, jak go pogonić… To mimo wszystko ojciec… Głupio tak… zmieszałam się.
Oj, daj spokój! Jemu było głupio, jak prosi bez żadnego wstydu o czyjeś mieszkanie? Zawsze taki był, wiesz? Lubiący coś za darmo. Ty musisz to wiedzieć i nie mieć do siebie żalu ani pretensji. To jego natura, nie twoja. Uśmiechnęła się ciepło i pogładziła mnie po dłoni.
Nie przejmuję się specjalnie. Ale to nie pierwszy raz… Na początku myślałam, iż się przesłyszałam. Nie mogłam uwierzyć, iż można być aż tak nachalnym… Taki już był, kiedy razem żyliście? zapytałam, nie mogąc tego zrozumieć.
Zawsze. Nigdy go za dobrze nie znałaś, bo kontakt złapałaś dopiero niedawno. Ale podczas rozwodu awanturował się, czemu nie można podzielić mieszkania mojej mamy, skoro tam mieszkał. Wyobrażasz sobie? Mama roześmiała się, ale w oczach widziałam zmartwienie.
Może powinnam dać mu spokój? Przestać utrzymywać kontakty co myślisz, mamo?
Nie trzeba, Aniu. Nie zniżaj się do jego poziomu. Prawda, iż to twój ojciec. Rodzina, jaką masz
Tak, tylko on nas choćby za rodzinę nie uważa mruknęłam.
Mama wzruszyła ramionami. Wyczuwałam, iż rozumie, ale nie potrafi nic poradzić. Życie samo pokaże, co dalej.
Odwróciłam się do okna. Tam rodzina, tu ja zupełnie inny świat. Ojciec rozpada się nad swoimi synami każde pierwsze słowo, upadek, pierwszy ząbek: niekończące się opowieści o chłopakach i jego nowej żonie. Dla mnie zostaje tylko pustka.
Dobra, mamo, postaram się nie przejmować. A jak zacznie nalegać, to powiem mu wprost nie ma mowy. Lepszy taki kontakt niż żaden. Wielu choćby ojca nie zna. I chociaż nie pije, to plus, prawda?
Może masz rację odparła niepewnie mama.
Następne spotkanie było tydzień później u niego, kiedy cała ferajna była akurat na badaniach w przychodni.
Aniu, idealnie, iż przyszłaś! Pokażę ci coś. Zobacz ten zabudowany regał! Ogromny, wszystko się zmieści, co chcesz. Tapeta przyjemna, kolorowa, podoba ci się? ciągnął z entuzjazmem, oprowadzając mnie po ciasnym mieszkaniu.
Tato… odezwałam się cicho.
Kuchnia mała, ale przytulna. Tu dla mamy postawimy to stare łóżko, wyjątkowa wygoda! Lodówka wiekowa, nie taka jak twoja, ale z czasem pewnie wymienisz. Mam kartę rabatową, taniej ci kupisz…
Tato! O co znowu chodzi z tym wszystkim? Tapety, lodówki, karty… Przecież ja się nie zamierzam przeprowadzać!
Jak to po co? Musisz wiedzieć, na co się piszesz, zanim się zdecydujesz. Ja ci tylko pokazuję!
Poczułam, iż zaraz nie wytrzymam.
Tato, przepraszam, jeżeli miałeś nadzieję… ale nie przeprowadzę się tu. Lubię swoje mieszkanie powiedziałam nieśmiało.
Dobrze, dobrze… mruknął. Ale zobacz jeszcze łazienkę! Nowiutka kabina, świeżo remontowana. Sedes polski, porządny. Zupełnie nie reagował na moje słowa.
Jesteś głuchy!? Powiedziałam nie zamierzam się tutaj przeprowadzać! Podoba mi się moje mieszkanie, nie zamienię się i tyle! krzyknęłam, sama siebie zaskakując.
Nie zamienisz się? Szkoda ci? To po co w ogóle tu przyszłaś? Nie tak się umawialiśmy. Rozczarowałaś mnie, Aniu popatrzył na mnie jak na obcą. Opuściłam głowę i wyszłam…
Szłam przez jesienne ulice Warszawy, nie wiedząc, czy chce mi się płakać, czy śmiać. Po chwili wyciągnęłam telefon, wykasowałam numer ojca i całą korespondencję. Poczułam ulgę. Co robić… Może to jedyna słuszna decyzja. A ojciec? Jak zechce odezwie się, znajdzie sposób. Ale w głębi duszy wiedziałam, iż nie nie odezwie się już nigdy. Bo nie ma już czego ode mnie chcieć. Zamiana nie doszła do skutku…













