Nigdy nie kochałem swojej żony, chociaż setki razy jej to mówiłem. To nie była jej wina – nasze życie było dobre

twojacena.pl 8 godzin temu

Nigdy nie kochałem swojej żony, choć mówiłem jej o tym sto razy. To nie była jej wina żyło nam się całkiem dobrze. Nigdy się ze mną nie kłóciła, nie narzekała była dobra i łagodna. Tylko jednej rzeczy brakowało w naszym związku uczucia miłości. Naczyń w kuchni i na stole mieliśmy pełno, a między nami wciąż pustka.

Zasypiałem i budziłem się każdego dnia z myślą, iż w końcu muszę od niej odejść. Chciałem znaleźć kobietę, którą mógłbym naprawdę pokochać.

Ale czy kiedykolwiek mi się to uda? Przy Magdalenie czułem się bezpiecznie. Oprócz świetnych umiejętności prowadzenia domu, moja żona miała w sobie ogrom urody. Koledzy do dziś mi zazdroszczą i nie mogą zrozumieć, jak to się stało, iż taka kobieta wybrała właśnie mnie. Sam tego nie wiem, dlaczego to właśnie mnie pokochała.

Jestem zwykłym facetem, niczym nie wyróżniam się spośród setek innych. A ona mnie kocha To dziwne.

Jej miłość i oddanie nie dawały mi spokoju. A jeszcze bardziej jej uroda. Wiedziałem dobrze: jeżeli przekroczę próg tego domu, zostawiając za sobą wszystkie wspólne lata i relacje, natychmiast pojawi się ktoś, kto chętnie zajmie moje miejsce. Bogatszy, przystojniejszy, bardziej pewny siebie.

Na samą myśl, iż ktoś inny obejmie Magdalenę za ramiona, niemal wariowałem. Magdalena była moja, choć sam nigdy do niej nic nie czułem. Pobraliśmy się, bo łechtało moją dumę, iż będę miał przy sobie tak piękną kobietę.

Ale przecież nie można spędzić całego życia bez miłości. Wydawało mi się, iż dam radę, ale się myliłem. Kuchnia i jadalnia czekały, a we mnie rosła pustka.

Muszę jej jutro wszystko powiedzieć pomyślałem tamtej nocy i w końcu zasnąłem.

Rano, jedząc śniadanie, zebrałem się na szczerą rozmowę:

Magdo, usiądź na chwilę. Muszę ci coś powiedzieć.

Słucham cię, kochany odpowiedziała spokojnie.

Wyobraź sobie taką sytuację: rozstajemy się, każde z nas zamieszkuje w innym miejscu w Warszawie.

Magdalena zaśmiała się:

Jakaś dziwna historia To jakaś gra?

Posłuchaj do końca. To ważne dla nas obojga.

No dobrze, wyobraziłam sobie. I co dalej?

Powiedz szczerze: po moim odejściu znalazłabyś kogoś nowego?

Adam, co się z tobą dzieje? Dlaczego miałbyś ode mnie odejść?

Bo cię nie kocham i nigdy nie kochałem.

Co? Żartujesz sobie? Nie rozumiem

Chcę odejść, ale nie potrafię, bo boli mnie myśl, iż ktoś inny mógłby być z tobą.

Wtedy Magda zamilkła na chwilę, zastanawiała się, po czym powiedziała:

Lepszego ode mnie raczej nie znajdziesz, więc możesz odejść bez obaw, iż będę jeszcze z kimś innym.

Obiecujesz?

Oczywiście zapewniła mnie Magda.

A dokąd ja mam adekwatnie pójść?

Nie masz dokąd iść?

Nie Przecież całe życie byliśmy razem. Chyba musimy już razem dożyć powiedziałem smutno.

Nie martw się tym. Po rozwodzie zamienimy nasze mieszkanie na dwa kawalerki.

Naprawdę? Nie spodziewałem się, iż pomożesz mi w taki sposób. Dlaczego to robisz?

Bo cię kocham. Jak się kogoś kocha, nie można go trzymać na siłę.

Minęło kilka miesięcy i naprawdę się rozeszliśmy. Po paru tygodniach dowiedziałem się, iż Magda nie dotrzymała obietnicy znalazła kogoś nowego, a i mieszkania, które dostała w spadku po babci, nie zamierzała dzielić.

Zostałem z niczym samotny jak palec. Jak tu dalej ufać kobietom? Nie wiem

Co myśleć o Adamie?

Ta historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach przekazanych przez naszego czytelnika. Wszelkie podobieństwo do miejsc i imion zupełnie przypadkowe. Wszystkie zdjęcia są ilustracyjne.

Idź do oryginalnego materiału