Nigdy nie kochałem swojej żony, choć setki razy jej to mówiłem. To nie była jej wina – żyliśmy dobrze

newskey24.com 1 tydzień temu

Nigdy nie kochałem swojej żony, chociaż mówiłem jej o tym setki razy. To nie była jej wina żyło nam się nieźle. Nigdy się ze mną nie kłóciła, nie narzekała była dobra i czuła. Ale w naszym małżeństwie brakowało jednego miłości. Siedząc w kuchni, patrząc na zastawę i szklanki, czułem, iż wszystko jest na miejscu, tylko serca brak.

Każdego wieczoru zasypiałem i budziłem się z myślą, iż chciałbym w końcu odejść. Chciałem znaleźć kobietę, którą mógłbym pokochać. Tylko czy naprawdę byłbym w stanie to zrobić? Przy Jagodzie czułem się jednak bezpiecznie. Oprócz tego, iż świetnie radziła sobie z domem, miała też wyjątkową urodę. Koledzy mi zazdrościli i do dziś nie mogą pojąć, jak mi się tak udało. Sam często się zastanawiałem, dlaczego ona wybrała właśnie mnie.

Jestem zwyczajnym facetem. Żaden ze mnie ani przystojniak, ani ktoś wyjątkowy. A ona mnie kochała To było naprawdę dziwne.

Miłość i oddanie Jagody nie dawały mi spokoju. Zwłaszcza jej uroda. Przecież wiedziałem, iż jeżeli tylko wyjdę z domu i zakończę wszystko raz na zawsze, natychmiast znajdzie się ktoś lepszy ode mnie bogatszy, ładniejszy, bardziej zaradny.

Na samą myśl, iż ktoś inny otula jej ramiona, ściskało mnie w środku. Jagoda była moja, choć nigdy jej nie kochałem. Ślub wzięliśmy, bo schlebiało mi być przy tak ładnej dziewczynie.

Ale przecież nie można całe życie spędzić z kimś, kogo się nie kocha? Wydawało mi się, iż potrafię, ale się pomyliłem. Siedziałem w kuchni, patrząc na obrus i talerze, i wiedziałem, iż muszę w końcu coś zmienić.

Muszę jutro z nią szczerze porozmawiać pomyślałem i w końcu zasnąłem.

Następnego dnia, przy śniadaniu, zebrałem się na odwagę:

Jagódko, przysiądź, proszę. Muszę ci coś powiedzieć.

Słucham cię, kochanie.

Wyobraź sobie, iż się rozstajemy i każde mieszka w innej części Warszawy.

Jagoda wybuchła śmiechem:

Co to za pomysł? To jakieś żarty?

Posłuchaj, proszę, to ważne dla nas obojga.

No dobrze, wyobraziłam sobie. I co dalej?

Powiedz szczerze, po moim odejściu znalazłabyś sobie kogoś nowego?

Piotrze, co się z tobą dzieje? Dlaczego miałbyś odejść?

Bo cię nie kocham i nigdy nie kochałem.

Co?! Żartujesz sobie? Nie rozumiem…

Chcę odejść, ale nie potrafię, bo boli mnie myśl, iż będziesz z kimś innym.

Zapadła cisza. Jagoda zastanowiła się przez chwilę, po czym powiedziała:

Lepszego od ciebie na pewno nie znajdę, więc możesz iść spokojnie. Nie będę już z żadnym innym mężczyzną.

Obiecujesz?

Oczywiście potwierdziła bez wahania.

Ale dokąd mam pójść?

A nie masz gdzie? Przecież całe życie byliśmy razem. Może rzeczywiście powinniśmy się razem zestarzeć mruknąłem smutno.

Nie martw się odpowiedziała. Sprzedamy mieszkanie i kupimy dwie kawalerki.

Naprawdę? Nie spodziewałem się, iż mi pomożesz. Dlaczego to robisz?

Bo cię kocham. A jeżeli się kogoś kocha, nie trzyma się go na siłę.

Minęło kilka miesięcy i faktycznie się rozstaliśmy. Po paru tygodniach dowiedziałem się, iż Jagoda nie dotrzymała obietnicy znalazła sobie innego i wcale nie planowała sprzedawać naszego mieszkania, które odziedziczyła po babci.

Zostałem z niczym samotny jak palec. Jak tu ufać kobietom po czymś takim? Nie mam pojęcia…

Co powiedzielibyście o Piotrze?

Ta historia powstała na podstawie prawdziwych wydarzeń opowiedzianych przez czytelnika. Wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób czy miejsc jest przypadkowe. Wszystkie zdjęcia mają charakter ilustracyjny.

Idź do oryginalnego materiału